ROZMOWA PIASECKIEGO

Osoby z zagranicy, płatności w kryptowalutach i Telegram. Marcin Kierwiński o sabotażach w Polsce

Kryptohaker z laptopem i bitcoinem. Koncepcja internetowego przestępcy hakującego na czarno
Kierwiński o sabotażach w Polsce: Rosjanie mają szeroką gamę możliwości
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PhotoVrStudio/Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Przy aktach sabotażu w Polsce nie będzie stałego schematu - powiedział w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 szef MSWiA Marcin Kierwiński. Wymienił jednak kilka punktów, które najczęściej pojawiają się przy tego typu zdarzeniach.

Marcin Kierwiński komentował w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 pożar przy stacji łączności satelitarnej Starlink, do którego doszło w ubiegłym tygodniu. - Nie mam wątpliwości, że mieliśmy do czynienia z podpaleniem, natomiast motywy tego podpalenia muszą być wyjaśnione - powiedział.

Marcin Kierwiński o schematach przy sabotażach w Polsce

Prowadzący rozmowę Konrad Piasecki pytał, czy w przypadku aktów sabotażu, w których sprawca został ustalony, służby zauważają powtarzający się schemat działania. - Nie będzie stałego schematu, te schematy się będą zmieniać, bo jeżeli założymy, a możemy założyć, że większość z tych incydentów, z tych wypadków jest inspirowana przez służby rosyjskie, to oni mają bardzo szeroką gamę możliwości - odpowiedział Kierwiński.

- To, co bardzo często występuje, to to, że to są osoby zagraniczne, że to nie są Polacy, to są często Ukraińcy, czasami mieszkańcy południa Europy, tutaj mówię w sensie Bałkanów, to, że kontakty z nimi nawiązywane są za pośrednictwem Telegramu - wymieniał.

Szef MSWiA dodał, że powtarza się jeszcze to, że "płatności za tego typu usługi bardzo często realizowane są w kryptowalutach". Kierwiński zaznaczył, że to zjawisko służby obserwowały już przy okazji organizowania nielegalnego przemytu migrantów na granicy polsko-białoruskiej. - Dlatego tak ważne było uregulowanie tego rynku - dodał.

Kierwiński: kryptowaluty to prosty sposób werbowania agentów

Mówił dalej, że dziś prościej niż 10 lat temu jest dojść tropem kryptowalut do mocodawcy sabotażu, ale - jak zaznaczył - "nadal to jest bardzo prosty i nie narażający własnych służb sposób werbowania agentów". - Tak naprawdę cały ten kontakt od werbunku do płatności za tego typu sabotaż odbywa się w internecie, odbywa się na podstawie kont, kont często anonimowych - tłumaczył.

Szef MSWiA mówił, że akty sabotażu w Polsce cały czas "są aktami jednak dość lokalnymi i niewymierzonymi w ludność cywilną". Czy były plany poważniejszych ataków? - Przynajmniej dwa takie wydarzenia mogłyby wskazywać na większe zagrożenie dla osób cywilnych, które zostały udaremnione - przekazał.

Kierwiński o systemie alarmowania: alarmujemy wtedy, gdy ryzyko jest realne

Szef MSWiA pytany był też o zasadność częstego ostrzegania o zagrożeniu i alarmy, które regularnie podnoszone są na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu w związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę. - Staramy się to robić o tyle delikatnie, żeby nie wzbudzać tych syren alarmowych wtedy, kiedy ryzyko jest potencjalne, a nie realne - zapewnił Kierwiński.

Jak wyjaśnił, dzisiaj mamy zupełnie inną sytuację niż jeszcze dwa tygodnie temu - zarówno jeżeli chodzi o kierunki ataków powietrznych, jak i to, co dzieje się w pobliżu granicy Polski. Obecnie celem są polsko-ukraińskie przejścia graniczne.

Minister dodał, że wyzwaniem są też nowe drony odrzutowe, które osiągają prędkość rzędu 700-800 kilometrów na godzinę, co skraca czas reakcji obrony przeciwlotniczej. - Między punktem uderzenia w stację paliw a polską granicą czy domami po stronie polskiej granicy, to jest ile? 10 sekund różnicy - zauważył, zaznaczając, że wymusza to częste ostrzeganie mieszkańców regionów graniczących z Ukrainą.

Jak mówił, nie ma idealnych systemów ostrzegania, a podobne spostrzeżenia mają Ukraińcy.

- Rozmawiałem z naszymi ukraińskimi przyjaciółmi, z ludźmi, którzy zajmują się systemem ostrzegania na Ukrainie. (...) Jak rozpoczynała się wojna na Ukrainie, to oni budowali tę swoją aplikację, zrobili ją bardzo szybko. (...) Wtedy wszyscy reagowali. (...) Dziś sami Ukraińcy mówią, że już się trochę znieczulili, jak widzą te sygnały w aplikacji. Niektórzy reagują, a niektórzy nie - powiedział szef MSWiA.

OGLĄDAJ: Kierwiński o wyniku Piątkowskiej: pięć miesięcy temu brałbym ten wynik w ciemno
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24, PAP
Czytaj także: