Szef klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego Krzysztof Paszyk wyszedł w piątek na mównicę sejmową i oświadczył, że "doszło przed chwilą do poważnego przestępstwa na tej sali".
- Poseł Janusz Kowalski mało tego, że pozbawił karty posła Jarosława Rzepę (PSL), to również mamy podejrzenie, że posłużył się tą kartą, głosując, więc zgłaszam tę sprawę - powiedział.
- Będziemy jako klub kierować to do prokuratury, jak również do komisji etyki sejmowej - zapowiedział. - Chciałem to na bieżąco zgłosić panie marszałku - dodał, zwracając się do Włodzimierza Czarzastego.
Na nagraniu z sejmowej kamery widać, że Kowalski podszedł później do marszałka i coś mówił. Ten jednak nie udzielił mu głosu i kontynuował obrady.
Kowalski tłumaczy: doszło do pomyłki
Później Kowalski w rozmowie z reporterem TVN24 Pawłem Łukasikiem tłumaczył, że posłużył się cudzą kartą omyłkowo.
- Doszło do pomyłki. Schodząc do złożenia wniosku formalnego i siedząc koło pana posła Jarosława Rzepy, byłem przekonany, że wyjmuję swoją kartę do głosowania. I rzeczywiście oddałem dwa razy głos w czasie dziewiątego i dziesiątego głosowania, głosując kartą innego posła, co oczywiście natychmiast zgłosiłem do pana marszałka - opisywał. - Jest to zwykła pomyłka. Nie była to intencja - przekonywał.
Pytany, czy głosował w tym czasie też swoją kartą, poseł odparł: - Nie głosowałem właśnie swoją. Byłem przekonany, że głosuję swoją, czyli pozbawiłem siebie prawa do głosowania.
Prokuratura rozpoczęła czynności sprawdzające
Chwilę przed godziną trzynastą w piątek Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że prowadzi czynności sprawdzające w sprawie posłużenia się przez posła kartą do głosowania należącą do innego posła. Przypomniano również, że takie działanie stanowi czyn karalny z artykułu 231 par. 1 Kodeksu karnego.
Według tego przepisu "funkcjonariusz publiczny który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech".