70 osób w domu pomocy społecznej zakażonych. "Jesteśmy u kresu sił. Boję się, że ludzie zaczną umierać"

Autor:
Grzegorz
Łakomski,
mjz
Źródło:
TVN24
Sytuacja w Domu Pomocy Społecznej w Tomczycach
Sytuacja w Domu Pomocy Społecznej w TomczycachTVN24
wideo 2/9
TVN24Sytuacja w Domu Pomocy Społecznej w Tomczycach

61 podopiecznych i dziewięciu członków personelu, w tym obie pielęgniarki są wśród zakażonych koronawirusem w Domu Pomocy Społecznej w Tomczycach na Mazowszu. Dyrektor placówki Marek Beresiński, który również jest zakażony, prosi o ewakuację i alarmuje, że nie ma kto podać leków chorym. - Jesteśmy u kresu sił. Boję się, że ci starsi ludzie zaczną umierać – mówi tvn24.pl.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

KORONAWIRUS – NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE. RAPORT TVN24.PL >>>

W domu pomocy społecznej w Tomczycach jest ponad 80 pensjonariuszy i 30 pracowników. Decyzją sanepidu placówka jest od środy objęta kwarantanną.

Starosta: w ciągu doby wszystko się zmieniło

Krzysztof Ambroziak, starosta grójecki mówi tvn24.pl, że decyzja o kwarantannie zapadła, bo pozytywny wynik testu na koronawirusa miała pielęgniarka, która była w Tomczycach kilka tygodni wcześniej.

- W czwartek nikt nie miał objawów, ludzie czuli się dobrze. W ciągu doby wszystko się zmieniło. Kupiliśmy testy i 111 próbek zostało wysłanych do laboratorium w Warszawie – relacjonuje Ambroziak.

W piątek - jak tłumaczy - przyszły wyniki testów, które wykazały, że 21 pacjentów nie ma koronawirusa, a 60 pacjentów i dziewięciu członków personelu, w tym dwie - jedyne w placówce - pielęgniarki oraz dyrektor ośrodka, są zakażeni. W sobotę dyrektor placówki Marek Beresiński precyzował w TVN24, że zakażonych jest 61 podopiecznych placówki, a u 25 koronawirusa nie stwierdzono.

– Ta sytuacja pokazuje, jak ważne jest robienie testów. Dyrektor chce ewakuacji ośrodka, ale wojewoda im odmówił. W sobotę skieruje osoby do opieki nad podopiecznymi – dodaje Ambroziak.

Dyrektor: starsi ludzie zaczną umierać

Marek Beresiński, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Tomczycach podkreśla w rozmowie z tvn24.pl, że sytuacja "jest dramatyczna", bo zakażone są obie pracujące w placówce pielęgniarki.

- Pielęgniarki mają wysoką gorączkę, są w kwarantannie i powinny wypoczywać, ale pracują po 24 godziny na dobę. Boję się, że tu będą zgony – mówił w piątek wieczorem dyrektor.

Pielęgniarki nie mogą podawać leków pensjonariuszom, którzy mieli negatywne wyniki testu na koronawirusa, bo narażałyby ich na chorobę, za co "grozi prokurator". Leków nie mogą także podawać niezakażeni pracownicy placówki - nie mają do tego uprawnień.

W rozmowie z TVN24 w sobotę Beresiński dodał, że zakażone pracownice są już odizolowane. Przyznał także, że część podopiecznych "leży w odchodach własnych, nie ma już się nimi kto zajmować".

- Jesteśmy u kresu sił. Coraz więcej pensjonariuszy ma podwyższone temperatury. Boję się, że ci starsi ludzie zaczną umierać. Nie wytrzymamy dłużej niż parę godzin. Jest potrzebne wojsko i ewakuacja mieszkańców – mówił nam w piątek wieczorem Beresiński.

Dyrektor domu pomocy społecznej: sytuacja jest dramatyczna
Dyrektor domu pomocy społecznej: sytuacja jest dramatyczna

Telefon od wojewody

Jego zdaniem w placówce nie da się odizolować zakażonych koronawirusem ponad 20 pacjentów, którzy mieli negatywny wynik testu.

- Ciągi komunikacyjne się krzyżują, jest jedna winda. Zdrowych nie da się odizolować. Część z nich to osoby niepełnosprawne intelektualnie i nie rozumiejące sytuacji, w której się znajdują. Mówiłem to wojewodzie (Konstantemu) Radziwiłłowi, który do mnie dzwonił, ale zdaje się tego nie rozumieć. Oczekujemy pomocy od samorządu i wojewody – dodaje Beresiński.

"Nie mamy pomocy od starostwa, nie mamy pomocy od sanepidu"

O sytuacji w Domu Pomocy Społecznej w Tomczycach mówiła w rozmowie z TVN24 córka jednej z kobiet, która tam przebywa. - Wygląda to nieciekawie. Nie mamy pomocy od starostwa, nie mamy pomocy od sanepidu. Ludzie niezarażeni też mają styczność z osobami, które są zarażone. Wygląda to bardzo, bardzo źle - stwierdziła.

- Uważam, że moja mama nie czuje się bezpiecznie. To jest moje zdanie, mojej mamy pewnie też i wszystkich pracowników, którzy nie są zarażeni. Bo skoro zostają tylko dwie pielęgniarki, które nie są zarażone, i tymi ludźmi nie ma się kto opiekować, no to przykro mi bardzo, coś jest nie tak. Ani starostwo nic nie działa, ani sanepid nic nie działa - mówiła.

Córka podopiecznej ośrodka w Tomczycach: sytuacja wygląda bardzo źle
Córka podopiecznej ośrodka w Tomczycach: sytuacja wygląda bardzo źleTVN24

Z TVN24 skontaktował się mężczyzna, który twierdzi, że jego ojciec, który także przebywa w tym ośrodku, ani w piątek, ani w sobotę nie otrzymał wymaganych leków.

Do podobnej sytuacji jak w Tomczycach doszło - jak pisaliśmy przed tygodniem - w domu pomocy społecznej w Niedabylu, również na Mazowszu, gdzie zakażonych zostało 60 osób - 52 pacjentów i 8 pracowników jednostki.

Autor:Grzegorz Łakomski, mjz

Źródło: TVN24

Pozostałe wiadomości