Mówiąc o "bezwzględnie koniecznej" konfrontacji szefa rządu z byłym szefem CBA, Jarosław Kaczyński skrytykował typowanego na szefa komisji Mirosława Sekułę. - Ktoś taki nie powinien być przewodniczącym - zaznaczał w "Kropce nad i". Wcześniej Sekułę krytykowali zgodnie jego posłowie z PiS.
Jarosław Kaczyński o los Kamińskiego jest spokojny. Nie niepokoją go też jego tłumaczenia, że nie istniał żaden rządowy dokument, który CBA nakazywałby monitorowanie przetargu na majątek stoczni w Gdyni i Szczecinie. Bo nawet jeśli takie były, to - według prezesa PiS - dziać się z nimi mogły różne rzeczy.
Wyjaśnienia Mariusza Kamińskiego wystarczą prezesowi PiS/TVN24
Jakie? - Mogły być na przykład antydatowane - odpowiadał były premier. - Jest jedna metoda żeby te spory rozwiązać: dobra komisja - dodał. Na razie jednak posłowie nie mają w planach powołania komisji specjalnej, która zajęłaby się "aferą stoczniową". - A taka komisja powstać powinna - uważa szef Prawa i Sprawiedliwości.
"Koalicja prawdy i mediów"
Według Kaczyńskiego pojawiające się ciągle kontrowersje wokół sprawy stoczni w żaden sposób nie podkopują pozycji Mariusza Kamińskiego. – Nie widzę powodów by sądzić, że jest on w kręgu podejrzeń. (…) Ja jestem dumny z człowieka, który potrafił wykrywać afery – przykro mi to mówić – w moim rządzie, ale i w rządzie mojego następcy – podkreślał.
Po raz kolejny powtórzył też, że jego zdaniem dymisja szefa CBA była spowodowana właśnie tym, że rozwiązał worek z aferami tego rządu. - Nie ma innego sposobu jak publiczne wyjaśnienie tych spraw. Chodzi o to, żeby podstawowe prawo obywatela do prawdy zostało zrealizowane – zaznaczał były premier.
Zaapelował też do mediów, które jego zdaniem mogą "przez wywieranie silnego nacisku społecznego", pomóc w wyjaśnianiu ostatnich afer. Najbardziej korzystna dla Polski byłaby dzisiaj zdaniem prezesa PiS "koalicja prawdy i mediów".
Źródło: tvn24