10 kwietnia 2010 roku w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem zginął prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką Marią oraz 94 inne osoby - wśród nich wielu wysokich rangą urzędników państwowych i dowódców wojskowych.
Samolot z prezydentem RP Lechem Kaczyńskim i jego gośćmi wystartował tamtego dnia z Warszawy o godzinie 7.27. Miał wylądować w Smoleńsku, a stamtąd samochodami i autokarami delegacja miała dotrzeć na godzinę 9:30 na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.
Na lotnisku w Smoleńsku panowała gęsta mgła. Przed prezydenckim samolotem udaną próbę lądowania wykonała załoga Jaka-40. Z kolei rosyjski Ił-76 po wykonaniu dwóch podejść zrezygnował z lądowania i odleciał na lotnisko zapasowe.
Na około cztery minuty przed katastrofą piloci prezydenckiego Tu-154 dostali od załogi Jaka-40 informację, że widoczność wynosi 200 metrów. Mimo to załoga podjęła próbę lądowania.
10 lat temu w Smoleńsku rozbił się prezydencki samolot
Źródło: TVN24
Podczas podchodzenia do lądowania, w odległości kilometra od lotniska i 15 metrów poniżej jego poziomu, Tu-154 zahaczył o drzewo. Chwilę później samolot uderzył lewym skrzydłem w kolejne drzewo, w wyniku czego maszyna roztrzaskała się o ziemię. Przed całkowitym zniszczeniem maszyny wszystkie systemy pokładowe i silniki działały, samolot nie rozpadł się w powietrzu.
Uroczyste obchody 70. rocznicy zbrodni popełnionej przez NKWD na polskich oficerach, nie odbyły się. Zamiast nich odprawiono nabożeństwo żałobne w intencji polskiej delegacji, która na obchody nie dotarła.