Przedstawiciele Polskiego Związku Wędkarskiego wyszli z komisji po słowach wiceprezesa Wód Polskich. Jest oświadczenie

Aktualizacja:
Autor:
akw/adso,
tam
Źródło:
TVN24
Przedstawiciele Polskiego Związku Wędkarzy opuścili komisje
Przedstawiciele Polskiego Związku Wędkarzy opuścili komisjeTVN24
wideo 2/35
TVN24Przedstawiciele Polskiego Związku Wędkarzy opuścili komisje

Gdy wiceprezes Wód Polskich Krzysztof Woś - na połączonym posiedzeniu komisji w sprawie katastrofy na Odrze - stwierdził, że to jego urzędnicy powiadomili Polski Związek Wędkarski o sytuacji na rzece, wędkarze opuścili salę. "Tak się naprawdę nie robi" - usłyszał Woś. Związkowcy, a także eksperci podkreślają od wielu dni, że gdyby nie wędkarze, sytuacją w Odrze i wokół niej nie zainteresowałyby się władze centralne. Dzień później PZW wyjaśniło, że ich wyjście z komisji było reakcją na "zarzucenie im kłamstwa i oszczerstwa". "To członkowie PZW, Społeczna Straż Rybacka, Ochotnicza Straż Pożarna, Straż Miejska oraz społecznicy byli na miejscu pierwsi. To oni od pierwszych godzin ratowali Odrę i to im należą się podziękowania" - oświadczyli działacze.

W trakcie połączonego posiedzenia Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej oraz Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, którego tematem była katastrofa ekologiczna na rzece Odrze, głos zabierał między innymi zastępca prezesa Wód Polskich ds. Ochrony Przed Powodzią i Suszą Krzysztof Woś.

- Jesteśmy przy tej tragedii od samego jej początku, to znaczy od 26 (lipca - red.). To pracownicy Wód Polskich, a dokładniej kierownik w Oławie, zauważył śnięte ryby. Zaniepokoiło go to bardzo. Następnego dnia, 27., gdy ta ilość ryb była większa, uruchomiła się cała procedura informacyjna. Powiadomiliśmy między innymi Polski Związek Wędkarski - opowiadał.

Słowa te spotkały się ze sprzeciwem z sali. Słychać było między innymi głosy, że słowa Wosia to "kłamstwa". "Dziękujemy, Polski Związek (Wędkarzy - red.) opuszcza salę", "Tak się naprawdę nie robi", "Trzeba było tym ludziom, wędkarzom, podziękować" - usłyszał Woś, który kontynuował swoją wypowiedź.

Przedstawiciele PZW, którzy od wielu dni podkreślają - podobnie jak eksperci - że to właśnie wędkarze zaczęli nagłaśniać sprawę katastrofalnej sytuacji w Odrze - opuszczali salę przy oklaskach części zgromadzonych.

>> Katastrofa ekologiczna w Odrze. Co wiemy do tej pory

Krzysztof WośTVN24

Przedstawiciele PZW po wyjściu z komisji nie chcieli na gorąco komentować dla mediów tej sytuacji. - Nie będziemy teraz rozmawiać - ucinali.

PZW: wystarczyłaby zwykła przyzwoitość i powiedzenie: dziękujemy Wam

W oświadczeniu opublikowanym dzień później PZW podkreślił, że "to co stało się na Komisji, zarzucenie nam kłamstwa i oszczerstwa jakie padły ze strony przedstawiciela Wód Polskich to obraza, nas samych i naszych koleżanek i kolegów".

"To członkowie PZW, Społeczna Straż Rybacka, Ochotnicza Straż Pożarna, Straż Miejska oraz społecznicy byli na miejscu pierwsi. To oni od pierwszych godzin ratowali Odrę i to im należą się podziękowania i szacunek. Wystarczyłaby zwykła przyzwoitość i powiedzenie: dziękujemy Wam" - podkreślono.

Tłumacząc powód wyjścia z sali, przedstawiciele PZW napisali, że wypowiedź Wosia "szkaluje dobre imię wędkarzy i społeczników". "Nadal nie wiemy co skaziło rzekę, kto za to odpowiada i jaki jest plan naprawczy" - zwrócono uwagę.

W oświadczeniu wspomniano także o deklaracji ministra infrastruktury Marka Gróbarczyka, że "PGW Wody Polskie zobowiązują się realizować cały proces rewitalizacji rzeki Odry".

"Jeśli nie będzie potwierdzenia o 'bezpieczeństwie środowiska tej rzeki' - obowiązek jesiennego zarybiania 13 obwodów rybackich Odry przez użytkowników z PZW, zostanie uchylony lub zawieszony. Rzeka jesienią może być przecież nadal środowiskiem skażonym. W tej sytuacji zarybienia byłyby wielce nieodpowiedzialne i szkodliwe. Czekamy na potwierdzenie złożonej wczoraj ustnie deklaracji na piśmie" - oświadczyli działacze z PZW w imieniu prezes Beaty Olejarz.

CAŁOŚĆ OŚWIADCZENIA PZW Z 18 SIERPNIA

PZW dzień wcześniej, w środę, w oświadczeniu oceniło między innymi, że obecna sytuacja ekologiczna na drugiej najdłuższej rzece w naszym kraju to "największa katastrofa ekologiczna XXI wieku w Polsce". "To sytuacja bez precedensu, która sprawiła, że rzeka Odra będzie martwa przez wiele lat, a rozmiar dewastacji środowiska jest niewyobrażalnych i ciężki do określenia".

W oświadczeniu PZW zapowiedział, że będzie domagał się odszkodowań za katastrofę na Odrze. "Będziemy walczyć o każdy obwód i o każdego użytkownika" - zaznaczono.

Katastrofa na Odrze. "Znicze się zapaliły, wędkarze prawie płakali"

PAP/Adam Ziemienowicz
Zaślepka materiału TVN24GO
TVN24 na żywo - oglądaj w TVN24 GO
Materiał jest częścią serwisu TVN24 GO

Autor:akw/adso, tam

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości