Polska

Kaczyński o ustawie o IPN: była martwa

Polska

Jarosław Kaczyński o nowelizacji ustawy o IPN
Jarosław Kaczyński o nowelizacji ustawy o IPNtvn24
wideo 2/20

Uchylone przepisy "były martwe" i "trudno byłoby je zastosować bez bardzo negatywnych konsekwencji dla kraju" - oświadczył w piątek Jarosław Kaczyński, odnosząc się do znowelizowanej ustawy o IPN. Błyskawiczne tempo wprowadzenia zmian prezes PiS uzasadniał tym, że w przypadku dłuższej dyskusji "znalazłyby się na świecie siły, które by to zablokowały".

- Ta deklaracja [premierów Polski i Izraela - przyp. red.] - chociaż na pewno ma też swoje mankamenty - jest przyznaniem racji naszej opowieści o II wojnie światowej, która ma to do siebie, że jest po prostu prawdziwa. Gdybyśmy nic nie robili, to też nic byśmy nie uzyskali. Podjęliśmy pewne działania i one przyniosły efekt - mówił Jarosław Kaczyński w radiowej Jedynce.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości zapewnił, że uchylone w nowelizacji przepisy ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej "były martwe i nie były stosowane".

"Droga trudna i pod górę"

- Nie ukrywam, byłoby ogromnie trudno je zastosować bez bardzo negatywnych konsekwencji dla naszego kraju - dodał. Zdaniem Kaczyńskiego "przez wiele lat trwała akcja dyfamacyjna, czyli obrażająca Polaków, zupełnie odmieniająca sens II wojny światowej".

- Wykonaliśmy bardzo spory krok w tę stronę, w którą wydarzenia powinny zacząć iść (...), rozpoczęliśmy drogę w drugą stronę. Sądzę, że ta droga będzie trudna i - jak to się mówi - pod górę - dodał prezes PiS.

- Ale możemy ten punkt, do którego dążymy - to znaczy punkt, któremu na imię prawda - (...) osiągnąć i to jest w tej chwili dużo bardziej możliwe i dużo bardziej jasne, że możemy, niż to się wydawało jeszcze nie tak dawno temu, gdzie wielu ludzi, nawet najszczerszych polskich patriotów, ale znających świat, mówiło: tego się nie da przełamać. Okazuje się, że można - podkreślił.

"Wpłynie na relacje polsko-amerykańskie"

Kaczyński został zapytany o pojawiające się w debacie publicznej zarzuty, że deklaracja to dowód uległości Polski wobec USA i Izraela.

- Gdyby to było odwołanie tych przepisów [poprzedniej nowelizacji ustawy o IPN - przyp. red.] bez deklaracji, to można by to było w ten sposób interpretować, ale jest ta deklaracja i można powiedzieć, że taka ocena jest całkowicie niebiorąca pod ocenę faktów - odparł prezes PiS.

Kaczyński wyraził też przekonanie, że "deklaracja wpłynie na - w ostatnich miesiącach mające pewne trudności - relacje polsko-amerykańskie".

- Przede wszystkim walczyliśmy tutaj o prawdę. Kiedy uchwalaliśmy przepisy [nowelę ustawy o IPN - red.] na początku roku, to walczyliśmy o prawdę o polskiej historii i kiedy je uchylaliśmy to - może jest to paradoks - ale też walczyliśmy o prawdę, o tę samą prawdę, prawdę o tym, co działo się w Polsce podczas II wojny światowej - zaznaczył.

"Znaczenie procesowe" deklaracji premierów

Dopytywany, czy deklaracja premierów może mieć "praktyczne zastosowanie" Kaczyński ocenił, że "może ona mieć znaczenie procesowe" i dodał, że można ją traktować jako "dowód".

- To ma znaczenie naprawdę bardzo poważne, być może nawet będzie miało znaczenie procesowe z punktu widzenia ewentualnych procesów, które można wytaczać w tych sprawach [obarczania Polski winą za Holokaust - przyp. red.] - mówił lider PiS.

- Nawet państwo żydowskie - najbardziej chyba zainteresowane tym, żeby sprawa Holokaustu była traktowana w sposób zgodny z prawdą - wyraźnie określa, czyja to była wina i wyraźnie określa, że to nie była wina Polski i Polaków. Choć byli tacy, którzy dopuszczali się zbrodni, ale tacy byli we wszystkich narodach - zaznaczył Kaczyński.

"Znalazłyby się na świecie siły, które by to zablokowały"

Kaczyński był pytany, jak odnosi się do tego, że działania związane z przeprowadzeniem nowelizacji ustawy o IPN określane są jako "niepoważne", ponieważ decyzja podjęta została bez żadnej dyskusji.

- Muszę użyć tego samego słowa - to są argumenty niepoważne, wynikające z zupełnego braku wiedzy i takiego braku wyobraźni, co by się stało, gdybyśmy nagle w pewnym momencie zaczęli to wszystko dyskutować - odpowiedział Kaczyński. - Jestem przekonany, że znalazłyby się na świecie siły, które by to zablokowały - dodał.

W jego ocenie, reakcja na poprzednią nowelizacje ustawy o IPN była tak silna, bo Polska stała się państwem ważniejszym, niż była wcześniej. - Polityka dobrej zmiany stanowi pewną alternatywę wobec tego głównego nurtu europejskiego i w jakiejś mierze także amerykańskiego - powiedział prezes PiS.

- Rozmawiano, po prostu rozmawiano i tutaj trzeba podnieść zasługi premiera [Morawieckiego - red.], który przeprowadził kilka niełatwych rozmów z premierem Izraela. To jest bardzo trudny partner, można powiedzieć supertrudny, jeżeli oczywiście rozmawia się z nim na poważnie - zaznaczył, odnosząc się do procesu powstawania polsko-izraelskiej deklaracji.

"Niemcy ponoszą 100 procentową odpowiedzialność za Holokaust"

Kaczyński pytany był też o wpływ dokumentu podpisanego przez Morawieckiego i Netanjahu przy negocjacjach między Polską a Niemcami w sprawie odszkodowań wojennych.

Lider PiS wskazał, że deklaracja miałaby znaczenie "gdyby Niemcy chcieli wysuwać jakieś argumenty odnoszące się do rzekomej odpowiedzialności Polaków za Holokaust".

- Ale jeśli takich argumentów by nie było, to jest to sprawa polsko-niemiecka. Niemcy najechały na Polskę, uczyniły tu ogromne szkody, mordując miliony ludzi i niszcząc dobra materialne, w tym dobra kultury. Za to należy nam się odszkodowanie - zaznaczył.

Podkreślił też, że "Niemcy ponoszą 100 procentową odpowiedzialność za Holokaust".

Błyskawiczna nowelizacja

W środę Sejm RP uchwalił, a Senat przyjął bez poprawek ustawę o nowelizacji ustawy o IPN. Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelę tej ustawy tego samego dnia.

Uchyla ona artykuły: 55a, który grozi karami grzywny i więzienia za przypisywanie polskiemu narodowi i państwu odpowiedzialności między innymi za zbrodnie III Rzeszy i artykuł 55b, który głosi, że przepisy karne mają się stosować do obywatela polskiego oraz cudzoziemca - "niezależnie od przepisów obowiązujących w miejscu popełnienia czynu".

Premier Mateusz Morawiecki w Warszawie oraz premier Izraela Benjamin Netanjahu w Tel-Awiwie podpisali w środę wspólną polsko-izraelską deklarację.

Podkreślono w niej między innymi brak zgody na przypisywanie Polsce lub całemu narodowi polskiemu winy za okrucieństwa nazistów i związanych z nimi kolaborantów. Oba rządy potępiły też wszelkie formy antysemityzmu i odrzuciły antypolonizm oraz inne negatywne stereotypy narodowościowe.

Autor: ads//now / Źródło: PAP

Raporty:
Pozostałe wiadomości