"Mglisty obraz". Holandia nie chce wydać Polaków, przed TSUE doszło do wysłuchania stron

TVN24 | Polska

Aktualizacja:
Autor:
Michał
Tracz
Źródło:
tvn24.pl, PAP
Sprawa polskich sądów przed TSUE. Relacja reportera TVN24 Michała Tracza TVN24
wideo 2/3
TVN24Sprawa polskich sądów przed TSUE. Relacja reportera TVN24 Michała Tracza

W poniedziałek przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej odbyła się rozprawa dotycząca ekstradycji Polaków objętych Europejskim Nakazem Aresztowania (ENA). Holenderski sąd odmówił ich wydania przez obawy dotyczące niezawisłości sądownictwa w Polsce. "Wyrok może pokazać, jak sprawa praworządności bardzo konkretnie dotyczy każdego obywatela w całej Unii Europejskiej" - usłyszał od prawników z Luksemburga Michał Tracz, reporter TVN24.

Rozprawa rozpoczęła się przed godz. 15. w Luksemburgu i trwała kilka godzin. Sprawa rozpatrywana jest przed Wielka Izba Trybunału. W poniedziałek miało miejsce wysłuchanie stron.

Handel narkotykami

Sprawą ekstradycji Polaków zajmuje się Międzynarodowa Izba Pomocy Prawnej (IRK) sądu w Amsterdamie. Jeden z nich - 32 latek, którego przypadek opisywaliśmy wcześniej w portalu tvn24.pl i w TVN24 - podejrzewany jest o handel narkotykami. Według śledczych Polak miał kupić wraz z innymi osobami około 200 kilogramów narkotyków i sprowadzić je do Polski. Europejski Nakaz Aresztowania wydał w tej sprawie Sąd Okręgowy w Poznaniu jeszcze w 2015 roku, ale sąd w Amsterdamie nie zgadza się, by wydać mężczyznę Polsce.

"Poważne wątpliwości" Amsterdamu

Sędziowie z Amsterdamu mają poważne wątpliwości dotyczące stanu praworządności w Polsce. Zadali więc do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytania prejudycjalne dotyczące tego, czy mogą odmówić wykonania Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA), jeśli "władze danego kraju nie gwarantują sędziom niezawisłości".

TSUE: sprawa pilna

TSUE zdecydował, że rozpatrzy sprawę w trybie pilnym. Zyskała symbol PPU, czyli "pilny tryb prejudycjalny". W ten sposób rozstrzygane są sprawy dotyczące ograniczenia wolności czy delikatnych spraw rodzinnych. - To oznacza maksymalne skrócenie wszystkich procedur tak, aby trybunał mógł podjąć decyzję w ciągu kilku, kilkunastu tygodni - usłyszał Michał Tracz od prawników pracujących w Luksemburgu.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiejcuria.europa.eu

Sprawa zarejestrowana została w Luksemburgu na początku sierpnia.

KE "ma nadzieję, że sytuacja w Polsce się zmieni"

W trakcie trwającej kilka godzin poniedziałkowej rozprawy poza pełnomocnikami Polaków, których dotyczy Europejski Nakaz Aresztowania, wypowiadali się też przedstawiciele Holandii, Belgii oraz Irlandii.

Piet Van Nuffel ze służb prawnych Komisji Europejskiej przekonywał, że reformy w Polsce doprowadziły do systemowych nieprawidłowości w sądownictwie. Z tego względu - mówił prawnik - jest ryzyko, że prawo do niezawisłego sądu nie zostanie zapewnione. Zastrzegł jednak, że aby zdecydować, czy Europejski Nakaz Aresztowania ma być realizowany, należałoby zbadać konkretną sprawę, odnoszącą się do konkretnego sądu. - Sam fakt, że KE wskazuje na nieprawidłowości związane z niezawiłością, nie znaczy, że nie ma wymogu niezawisłości w każdym sądzie - oświadczył Van Nuffel.

Jego zdaniem dopiero, gdy nie sposób wykluczyć ryzyka dotyczycącego zapewnienia prawa do niezawisłego sądu w konkretnym przypadku, wówczas należy odstąpić od wykonania ENA. - KE ma nadzieje, że sytuacja w Polsce zmieni się w taki sposób, że znikną wątpliwości, co do niezależności sędziów i dalsze pytania prejudycjalne staną się zbędne - oświadczył.

"Nie ma w Polsce ryzyka naruszenia prawa podstawowego"

Zarzuty dotyczące nieprawidłowości w sądownictwie odrzucała wypowiadająca się w imieniu polskiego rządu wiceszefowa resortu sprawiedliwości Anna Dalkowska. Jak podkreślała, wykonanie Europejskiego Nakazu Aresztowania można zawiesić wyjątkowo i to w przypadku poważnego i trwałego naruszenia traktatu UE.

Argumentowała, że gdyby przyjąć argumentacje holenderskiego sądu, możliwe stałoby się wyłączenie wymiaru sprawiedliwości jednego państwa członkowskiego przez inne. Dalkowska zaznaczyła, że sformułowania zawarte w pytaniach prejudycjalnych sądu z Amsterdamu poparte są przez nieprawdziwe stwierdzenie jakoby polskie sądy nie spełniały wymogu niezależności. - Takie stwierdzenie nie zostało podparte żadnymi dowodami - powiedziała.

Wiceminister zwróciła uwagę, że w żadnej procedurze nie zostało stwierdzone, że zmiany w wymiarze sprawiedliwości, jakie zostały wprowadzone miałby jakikolwiek wpływ na niezależność sądów w Polsce. - Nie ma w Polsce ryzyka naruszenia prawa podstawowego do zapewnienia rzetelnego procesu - powiedziała, zarzucając holenderskiemu sądowi, że swoje tezy opiera na "wrażeniach".

Pełnomocniczka jednego z Polaków, którego dotyczy ENA, Tomris Mustafazade wskazywała, że od niedawna polscy sędziowie polegają nowemu systemowi dyscyplinarnemu, który - jej zdaniem - stanowi ryzyko dla ich niezależności. - Nie można mówić o skutecznej ochronie prawnej sądów przed władzą wykonawczą. Istnieje zatem rzeczywiste ryzyko wypływania na sędziów - oceniła prawniczka.

"Mglisty obraz"

Przedstawiciel holenderskiej prokuratury przyznał, że badanie pozycji instytucjonalnej i niezawisłości sądów w Polsce nie jest łatwym zadaniem, bo odpowiedzi od sędziów, które otrzymywał, złożyły się na dość "mglisty obraz". Jak relacjonował, niektórzy sędziowie z Polski twierdzili, że boją się podważania ich niezależności, a niektórzy, że nie mają o to obaw. - Nie był to łatwy dialog - przyznał K. van der Schaft.

Przedstawiciele rządów Holandii, a także Belgii i Irlandii (te dwa państwa dołączyły do sprawy) zauważali, że należy za każdym razem patrzeć na daną sprawę indywidualnie i w dwuetapowym teście oceniać, czy ogólne nieprawidłowości w wymiarze sprawiedliwości przekładają się na ryzyko niezapewnienia prawa do niezawisłego sądu w konkretnym przypadku.

Rzecznik generalny TSUE zamierza przedstawić opinię w tej sprawie 12 listopada.

"Wyraźne przełożenie na życie obywateli"

Orzeczenie, który zapadnie w tej sprawie, może mieć ogromne znaczenie nie tylko dla polskiego wymiaru sprawiedliwości, ale też dla systemu prawnego całej Unii Europejskiej. "Ta sprawa pokaże, że praworządność nie jest tematem abstrakcyjnym, a konflikt o rządy prawa w Polsce ma wyraźne przełożenie na życie obywateli. Nie tylko Polaków" - mówili reporterowi TVN24 prawnicy pracujący w Trybunale, którzy śledzą rozprawę.

Prawnicy uważają, że ewentualny wyrok uznający, że sąd może odmówić wykonania Europejskiego Nakazu Aresztowania, jeśli uzna, że w danym kraju nie ma gwarancji niezawisłości sędziowskiej, może skutkować tym, że europejskie sądy będą masowo odmawiać Polsce ekstradycji podejrzanych. Holenderski sąd już podjął decyzję o tymczasowym zawieszeniu wszystkich spraw ekstradycyjnych do Polski na podstawie ENA. Sąd w Amsterdamie jest jedynym w Holandii, który decyduje w sprawach ekstradycyjnych.

Sądy państw członkowskich, w ramach rozpatrywanego przez nie sporu, mogą zwrócić się do Trybunału z pytaniem o wykładnię prawa Unii lub o ocenę ważności aktu Unii. Trybunał nie rozpoznaje sporu krajowego. Do sądu krajowego należy rozstrzygnięcie sprawy zgodnie z orzeczeniem Trybunału. Orzeczenie to wiąże w ten sam sposób inne sądy krajowe, które spotkają się z podobnym problemem.

"Możliwe masowe odrzucanie wniosków Polski"

Polska jest jednym z krajów UE, który najczęściej korzysta z procedury ENA. To specjalna "szybka ścieżka". Polega ona na możliwości szybkiego aresztowania i wydania do kraju osoby podejrzanej, gdzie stanie ona przed sądem. Według danych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka można szacować, że skutki tej sprawy mogą dotyczyć ponad tysiąca osób rocznie, o których ekstradycję z innych państw UE stara się Polska. "To może się skończyć tym, że podejrzani zatrzymywani za granicą nie będą stawać przed polskim wymiarem sprawiedliwości" - przyznają nieoficjalnie prawnicy z TSUE.

Szerzej o sprawie w magazynie "Polska i Świat" w TVN24 o godzinie 21.

Autor:Michał Tracz

Źródło: tvn24.pl, PAP

Źródło zdjęcia głównego: curia.europa.eu