- Odniosę się do argumentów zawartych we wniosku. Dziś ich nie znam, nie potrafię w związku z tym odwołać się do treści. Będę czekał na decyzję parlamentu - mówił w czwartek minister infrastruktury.
Na pytanie, czy złożenie wniosku przez PiS uważa za element kampanii wyborczej, odparł: - Każdy obywatel może ocenić, czy wniosek złożony na kilka tygodni przed terminem wyborów, juz po zarządzeniu tych wyborów przez prezydenta, jest elementem kampanii.
Grabarczyk "stanie z pokorą" (TVN24)
"Prawdziwy obraz ministra"
Marszałek poinformował, że następne posiedzenie Sejmu zostało wydłużone z dwóch do trzech dni i trwać będzie od 29 do 31 sierpnia. Schetyna powiedział też, że chciałby, aby pierwszego dnia obrad, w poniedziałek, Sejm zajął się próbą odwołania Grabarczyka.
- Rozpoczynamy o godz. 14, wtedy odbędzie się debata - powiedział.
Pytany, na czym polega "fenomen" Grabarczyka, którego opozycja nie pierwszy raz próbuje odwołać, a rząd twardo broni, Schetyna odpowiedział: - Jest dobrym ministrem infrastruktury, zrobił rzeczywiście dużo.
Zaznaczył, że na dokonania ministra powinno się oceniać w kontekście jego poprzedników. - To były trudne cztery lata, ale zawsze wydaje mi się, że powinniśmy porównywać do innych ministrów, do planów i realizacji. Koniec kadencji będzie takim czasem, że będzie można to porównać - co było zaplanowane, co zostało zrealizowane, ale w kontekście poprzednich rządów i poprzednich ministrów infrastruktury - podkreślił. I zaznaczył: - Takie porównanie da prawdziwy obraz ministra Grabarczyka.
"Grabarczyk - wyjątkowy nieudacznik"
Odwołania ministra infrastruktury żąda opozycja - PiS, SLD oraz PJN. W czwartek przed południem wniosek o głosowanie nad wotum nieufności trafił na biurko marszałka.
PiS zarzuca w nim rządowi, że nie wywiązuje się z obowiązku dbania o system transportowy kraju, a w ostatnim czasie sytuacja jeszcze się pogorszyła.
"Załamanie systemu finansowania budowy dróg i autostrad oraz jego realizacji, sięganie do kieszeni użytkowników dróg, zapaść organizacyjna na kolei, coraz częstsze wypadki i katastrofy kolejowe, brak wizji i programów wspierających budownictwo oraz budowę mieszkań, zupełny brak wizji rozwoju transportu lotniczego wraz z jego infrastrukturą, traktowanie po macoszemu transportu morskiego oraz gospodarki morskiej, niejasna polityka kadrowo-personalna resortu Infrastruktury – to tylko niektóre sprawy, z którymi Ministerstwo sobie nie radzi" - czytamy w piśmie.
PiS podkreśla, że przeciętny obywatel naszego kraju nie musi być osobą w pełni zainteresowaną życiem publicznym, aby był w stanie odczuć dramatyczne skutki nieudolnego kierowania resortem infrastruktury przez Cezarego Grabarczyka. I pyta: "Jak wiele musi się jeszcze wydarzyć, ilu Polaków musi zginąć na polskich drogach czy w katastrofach kolejowych, aby skończyć z przyzwoleniem Rządu RP na lekceważenie oczekiwań obywateli, poprzez tolerowanie ministra, którego nie bronią żadne merytoryczne argumenty, a tylko polityczni przyjaciele?"
PO, jak i koalicyjne PSL, zapowiadają, że będą bronić ministra.
Chcą go odwołać, a on trwa
Nie jest to pierwszy wniosek o odwołanie Grabarczyka. Poprzedni wniosek złożył SLD. Powodem był chaos na kolei, do którego doszło pod koniec 2010 r. w związku ze zmianą rozkładu jazdy. Podczas głosowania na początku stycznia 2010 r. wniosek przepadł, a minister zachował stanowisko.
W lipcu 2009 r. odwołania Grabarczyka domagało się PiS. Politycy tej partii zarzucili ministrowi ciągłe zmiany w planach budowy dróg oraz zawieranie niekorzystnych umów koncesyjnych np. w sprawie autostrady A2
nsz\mtom//mat
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: TVN24, fot. PAP