Kardynał Nycz: Migranci słusznie szukają polepszenia warunków życia. Mają do tego moralne prawo

Autor:
ft/adso
Źródło:
PAP

Metropolita warszawski kardynał Kazimierz Nycz w czasie bożonarodzeniowej mszy świętej mówił, że uchodźcy mają słuszne i moralne prawo, wynikające niejako ze sprawiedliwości, by oczekiwać od nas pomocy. - Ten, kto żyje w skrajnym ubóstwie, ma prawo zapewnić sobie to, co niezbędne - powiedział. 

Kardynał Kazimierz Nycz przewodniczył w sobotę mszy św. z okazji uroczystości Bożego Narodzenia w Bazylice archikatedralnej pw. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela. Jak zaznaczył w homilii, uroczystość Bożego Narodzenia powinna nas prowadzić do naszych bliźnich, do ludzi mających prawo oczekiwać od nas miłości. - Święta te prowadzą nas także do tych, którzy potrzebują naszej pomocy i mają prawo jej oczekiwać, a nawet na nią liczyć. Stąd też w Boże Narodzenie dajemy sobie różne prezenty - powiedział.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

Przypomniał, że papież Franciszek w przeddzień świąt Bożego Narodzenia zaapelował o konkretną pomoc dla uchodźców z Grecji i Włoch, którzy czekają na pomoc w obozach przejściowych. - Zaapelował skutecznie, jak się okazuje, do Kościołów w Europie o pomoc, o ofiarowanie konkretnej pomocy. Polski Kościół - Episkopat i Caritas ze swoimi ośrodkami - odpowiedzieli natychmiast. I ofiarujemy przyjęcie konkretnej liczby uchodźców. Uczynimy to i będzie to we współpracy z rządem, i będzie to ważny symbol miłości na te święta - chciałoby się powiedzieć: prezent na polski stół wigilijny - podkreślił metropolita warszawski.

Kardynał Nycz powiedział, że w ten sposób Kościół nie rozwiąże wszystkich problemów migracyjnych, ponieważ są one trudne i Kościół "nie od tego jest". - Pokazujemy, że jako ludzie i jako katolicy nie przechodzimy wobec tych spraw obojętnie. Systemowo problemy migracji mogą rozwiązać wielcy i bogaci w polityce tego świata, dzieląc się dobrobytem. Od czegoś jednak trzeba zacząć, by przełamać krąg niemocy i obojętności - mówił.

Nycz: ten, kto żyje w skrajnym ubóstwie, ma prawo zapewnić sobie to, co niezbędne

Według hierarchy główne przyczyny migracji i uchodźstwa leżą w wielkich nierównościach między regionami bogatymi i skrajnie biednymi, a także w wojnach, nierównościach demograficznych i wyzysku. - W Afryce jest, Bogu dzięki, dużo ludzi, ale nie mają żywności, wody, powietrza i słusznie szukają polepszenia warunków życia, tak jak my to robiliśmy 100 czy 40 lat temu - mówił.

- Oni mają do tego słuszne i moralne prawo, wynikające niejako ze sprawiedliwości, gdyż nie kto inny, ale Kościół naucza o powszechnym przeznaczeniu dóbr. Ten, kto żyje w skrajnym ubóstwie, ma prawo zapewnić sobie to, co niezbędne, korzystając z bogactwa innych - uczy o tym Sobór Watykański II. Woła o to papież Franciszek, czasem jako głos ostatni, głos wołającego na pustyni - zaznaczył kard. Nycz.

Dodał, że Kościół w Polsce powinien również o to wołać. - Byłoby prawdziwym dramatem, gdyby Kościół sam zrezygnował z głoszenia i czynienia tej Ewangelii społecznej miłości i sprawiedliwości. Dramatem jeszcze większym byłoby, gdyby Kościół przez złe powiązania odebrał sobie prawo do zabierania głosu na te tematy, przestał być słuchany i wykluczył się z tej formy nauczania, która jest przecież ewangelizacją - ocenił.

"Jak długo można czekać na bardziej konkretne działania?"

Podkreślił, że istnieją też inne wyzwania, które "mogą być świątecznym prezentem, niejako obowiązkowym dla katolików, dla Polaków". Zaznaczył, że takim wyzwaniem jest "miłość do naszych braci i sióstr tu, w ojczyźnie". - Odpowiadamy za życie swoje i za zdrowie i życie innych. Jaka jest nasza odpowiedzialność pod tym względem w rodzinach, w miejscach publicznych, wobec naszych bliźnich? Kto odpowie za chorobę i niepotrzebną śmierć tak wielkiej liczby naszych rodaków, często wśród naszych najbliższych? Jak długo jeszcze można czekać na bardziej konkretne działania - pytał.

Zachęcił, by w święta nie uciekać od realnych problemów w sielankę tradycji i zwyczajów. - Chodzi o to, by Bóg Wcielony znalazł realne miejsce pośród tych naszych spraw. On po to stał się człowiekiem, by poznać nasze sprawy jako Bóg Wcielony i uczestniczyć w ich rozwiązywaniu z nami, ale także - i przede wszystkim - przez nas - powiedział kard. Nycz.

- Dobrze, że w roku 2021, który się kończy i był trudnym rokiem, obiecaliśmy przyjąć symboliczną, ale przecież realną liczbę uchodźców pod nasze polskie dachy. (...) Ostatecznie nazwa miasteczka Betlejem oznacza "dom chleba". I trudno, by Polska, która wyrosła z chrześcijaństwa i jest chrześcijańska, nie była takim domem - gościnnym, przyjaznym domem chleba - ocenił.

Autor:ft/adso

Źródło: PAP

Pozostałe wiadomości