Autorki kampanii "Nasz chleb powszedni": brakuje empatii do drugiego człowieka

TVN24

Anna Bińczyk, Magdalena Korzyńska i Paula Sawicka we "Wstajesz i wiesz"tvn24
wideo 2/3

Tak samo, jak szanujemy chleb, chciałybyśmy, żeby szanowano drugiego człowieka - podkreślała Anna Bińczyk z inicjatywy "Nasz chleb powszedni". We "Wstajesz i weekend" twórczynie kampanii opowiedziały o kulisach jej powstania oraz o stereotypach, jakie Polacy przejawiają wobec obcych.

Eksperyment socjologiczny w ramach kampanii "Nasz chleb powszedni" zorganizowała grupa Chlebem i Solą działająca na rzecz uchodźców, wraz ze stowarzyszeniem "Otwarta Rzeczpospolita". Bochenki upiekli 31-letni gej Kamil, 31-letni żyd Andrzej, pochodzący z Syrii muzułmanin Salam, 42-letnia uchodźczyni z Konga Rosa oraz uchodźca z Syrii 29-letni Radwan.

Następnie chlebem tym częstowano klientów piekarni w różnych miastach - między innymi w Łomży, Nowym Targu, Białymstoku, Słupsku i Lublinie. Każda osoba była informowana, kto upiekł dla niej chleb. Reakcje klientów piekarni nagrywano.

"Wszyscy chętnie przystąpili do tego projektu"

- Chleb w Polsce jest darzony dużym szacunkiem. Dlatego pomyślałyśmy, że to jest wspaniały symbol naszej kampanii i całej akcji, bo tak samo, jak szanujemy chleb, chciałybyśmy, żeby sanowano drugiego człowieka - mówiła we "Wstajesz i weekend" w niedzielę Anna Bińczyk.

Jak przyznały autorki kampanii, były zaskoczone reakcjami klientów, zarówno tymi pozytywnymi, jak i negatywnymi. - Ale większość tych reakcji była w dużej mierze pozytywna. To naprawdę bardzo budujące, że jednak Polacy wcale nie są aż tak strasznie ksenofobiczni - podkreśliła Bińczyk.

- Nie wiedziałyśmy, co może wydarzyć się w piekarni - powiedziała, dodając jednocześnie, że wszyscy właściciele piekarni "bardzo chętnie przystąpili do projektu".

"Powinniśmy witać wszystkich chlebem i solą"

W ocenie Magdaleny Korzyńskiej z inicjatywy "Nasz chleb powszedni" akcja ma pokazać, że Polacy powinni być bardziej otwarci na gości. - Powinniśmy witać wszystkich, którzy do nas przychodzą chlebem i solą. Taka jest tradycja, a teraz trochę inaczej się dzieje - wskazała.

Paula Sawicka ze stowarzyszenia "Otwarta Rzeczpospolita" podkreślała, że Polacy nie pamiętają, jak wiele razy w swojej historii korzystali z gościnności i pomocy innych narodów. - Mimo to ta pamięć nie przetrwała. Przetrwała inna pamięć - pamięć stereotypu, uprzedzeń, które są wszędzie w każdym społeczeństwie, tak samo jak w polskim. Brakuje empatii do drugiego człowieka - komentowała.

Autorki kampanii "Nasz chleb powszedni" w TVN24
tvn24

Dodała również, że nie wszystkie komentarze klientów, którzy zostali poproszeni o spróbowanie wyjątkowych bochenków, były przychylne. - Nie wszyscy byli tego zdania, czasem [pojawiały się - przyp. red.] nawet drastyczne wypowiedzi, który były szczególnie niechętne wobec homoseksualistów, ludzi innych ras. Bardzo stereotypowe, które ciągle słyszymy - zaznaczyła Sawicka.

- To, co otoczenie wobec nas mówi, do nas przenika i nie zastanawiamy się nad sensem. Po to, żeby z tym walczyć, trzeba pokazać sens i ta akcja bardzo dobrze pokazuje, jaki powinien być sens - podsumowała.

Jej organizatorzy, czyli inicjatywa Chlebem i solą, stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita oraz piekarnia Putka planują częstować bochenkami upieczonymi przez pięciu bohaterów w różnych miastach, m.in. w Łomży, Nowym Targu, Białystoku, Słupsku i Lublinie. (http://www.tvn24.pl)

Autor: PTD//now / Źródło: tvn24