Sezon infekcyjny w toku, a brakuje najpopularniejszych antybiotyków

Autor:
Karolina
Kowalska
Źródło:
tvn24.pl
Szpital w Sandomierzu: będziemy musieli wybierać, czy kupować leki, czy zapłacić za prąd (materiał z 23.09.2022)
Szpital w Sandomierzu: będziemy musieli wybierać, czy kupować leki, czy zapłacić za prąd (materiał z 23.09.2022)
wideo 2/4
Szpital w Sandomierzu: będziemy musieli wybierać, czy kupować leki, czy zapłacić za prąd

W aptekach i hurtowniach zaczyna brakować najpopularniejszych antybiotyków zwalczających infekcję - amoksycyliny z kwasem klawulonowym i penicyliny fenoksymetylowej, bardziej znanych jako augmentin i ospen. - Mimo że to dopiero początek sezonu infekcyjnego - podkreślają farmaceuci. I radzą, by decydować się na ich odpowiedniki sprzedawane pod innymi nazwami handlowymi. Resort zdrowia twierdzi, że braki leków występują punktowo.

"Sezon infekcyjny się rozpoczyna, a w Warszawie w żadnej aptece nie ma penicyliny fenoksymetylowej - leku pierwszego rzutu w przypadku anginy. Czy Ministerstwo Zdrowia coś wie na ten temat? Dlaczego tak podstawowego leku brakuje w aptekach?" - zapytał na Twitterze Paweł Doczekalski z Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL), lekarz pracujący na co dzień w przychodni podstawowej opieki zdrowotnej (POZ).

O niepokojącym go braku penicyliny fenoksymetylowej, stosowanej w leczeniu infekcji paciorkowcowych, napisał też krakowski lekarz rodzinny Aleksander Biesiada.

Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź farmaceutów, którzy o brakach podstawowych antybiotyków alarmowali już ponad miesiąc temu. "To są, Proszę Państwa, jednostkowe problemy, a przynajmniej tak je widzi Ministerstwo Zdrowia" - ironizował pod postem Pawła Doczekalskiego wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej (NRA) Marek Tomków.

Poszukiwane: ospen i augmentin

"Antybiotyki zawierające amoksycylinę+kwas klawulanowy, w tym pediatryczne, są praktycznie niedostępne w aptekach na terytorium całego kraju. Farmaceuci zgłaszają braki kolejnych leków z tej grupy, niezbędnych do leczenia infekcji górnych dróg oddechowych" - napisał z kolei, prezes Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej we Wrocławiu Marcin Repelewicz. A Olga Sierpniowska, kierownik apteki jednego ze szpitali na Lubelszczyźnie, dodała: - W tym momencie nie mogę już właściwie kupić tego antybiotyku w postaci proszku do sporządzania roztworu do wstrzykiwań i infuzji. W warunkach szpitalnych oznacza to większe zużycie innych, których pewnie zaraz też zabraknie ze względu na popyt. Tak działa ekosystem deficytów.

Jakich leków brakuje? Medycy są zgodni: połączenia amoksycyliny, czyli pochodnej penicyliny, i kwasu klawulanowego, najskuteczniej radzącego sobie w zwalczaniu infekcji paciorkowcami, czyli bakteriami wywołującymi między innymi anginę. Takich, które lekarze przepisują najczęściej, występujących pod nazwą handlową augmentin czy taromentin, a także wspomnianej przez Pawła Doczekalskiego penicyliny fenoksymetylowej, dostępnej pod nazwą ospen.

Trudna do zdobycia jest także rovamycyna - rzadziej używany antybiotyk, stosowany między innymi do leczenia boreliozy wśród kobiet ciężarnych.

Aptekom kończą się zapasy

- Braki leków mogą nie być jeszcze tak dotkliwie odczuwalne, bo w magazynach aptecznych wciąż są zapasy, jednak warto wsłuchać się w głos farmaceutów. To oni jako pierwsi wiedzą, że jakiegoś leku nie ma w hurtowni i mogą przewidzieć, że w przyszłości będzie nie do dostania - mówi Olga Sierpniowska.

Na bieżąco monitoruje rynek jako jedna z autorek portalu GdziePoLek.pl, pozwalającego sprawdzić, czy poszukiwany medykament jest dostępny w którejś z 1850 współpracujących z nim aptek (wszystkich aptek i punktów aptecznych jest w Polsce około 13 tysięcy). - Patrząc na dane, można powiedzieć, że na razie ta dostępność nie wygląda bardzo źle, ale jeśli farmaceuci mówią, że leków nie ma w hurtowniach, wkrótce wszyscy możemy mieć poważny kłopot - ostrzega.

- A to początek sezonu, gdy infekcji jest relatywnie mało. Strach pomyśleć, co będzie w listopadzie, grudniu, jeśli nie będzie gdzie zamówić antybiotyków - zauważa Mikołaj Front, farmaceuta, który wraz z żoną Pauliną, również farmaceutką, prowadzi aptekę w małopolskich Niepołomicach.

Resort zdrowia: to lokalne utrudnienia

Co na to Ministerstwo Zdrowia? - Co do zasady antybiotyki w Polsce są dostępne. Mogą jedynie występować lokalne utrudnienia w dostępie do wybranych leków w określonych dawkach, takich jak Ospen 750, Ospen 1000, Ospen 1500 - odpowiada tvn24.pl Maria Kuźniar z Biura Komunikacji Ministerstwa Zdrowia.

- Na polskim rynku dostępnych jest szereg produktów leczniczych z substancją czynną Amoxicillinum + Acidum clavulanicum, m.in. Taromentin, Auglavin PPH, Augmentin, Amoksiklav, Amylan. Osoba wydająca w aptece lek objęty refundacją musi poinformować o możliwości nabycia innego leku objętego refundacją, niż przepisany na recepcie - o tej samej nazwie międzynarodowej, dawce, postaci farmaceutycznej, która nie powoduje powstania różnic terapeutycznych i o tym samym wskazaniu terapeutycznym, a apteka ma obowiązek zapewnić dostępność tego leku - dodaje Kuźniar.

Wyczerpują się zapasy

Farmaceuci twierdzą jednak, że w hurtowniach zaczyna brakować także odpowiedników leków najczęściej przepisywanych przez lekarzy. Dlatego część aptek do sezonu infekcyjnego przygotowywała się już latem: - Na wieść o spodziewanych brakach, w lipcu i sierpniu zabezpieczyliśmy kilkaset opakowań amoksycyliny z kwasem klawulonowym - mówi Mikołaj Front z Małopolski. - Zamawialiśmy je, jak tylko pojawiły się w hurtowni, nawet po 100 opakowań. Obecnie mamy większość dawek, zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Problem w tym, że są to zapasy, których na ten moment nie da się uzupełnić, bo w hurtowniach albo ich nie ma, albo przychodzą pojedyncze opakowania - dodaje Front.

Zapasy antybiotyków zrobiła także Agnieszka Anczykowska z Okręgowej Rady Aptekarskiej Kaliskiej Izby Aptekarskiej i kierownik apteki w Kaliszu. - Podjęliśmy decyzję o zamówieniu takiej ilości leku, która w ubiegłym sezonie zabezpieczyłaby od września do marca dostępność najpopularniejszej dawki dla dorosłych (tabletki powlekane opakowania po 14 sztuk, 875 mg amoksycyliny i 125 mg kwasu klawulanowego). Dziś nie mam już ponad jednej trzeciej zapasu, bo trafiają do nas pacjenci z całego miasta. Przegapiłam również moment, w którym warto było zwiększyć zapas leku w postaci zawiesin dla dzieci – lada moment będę musiała odsyłać z kwitkiem rodziców naszych najmłodszych pacjentów - mówi Agnieszka Anczykowska,.

I dodaje, że choć w ostatnich dniach w nielicznych hurtowniach pojawiły się opakowania 14-tabletkowe, wynika to, jej zdaniem, nie z dostaw producentów, a z uwolnienia ostatnich transz z hurtu, z żelaznych zapasów. Problem z zamówieniem antybiotyków ma również Mariusz Politowicz z Naczelnej Rady Aptekarskiej, farmaceuta prowadzący aptekę w Pleszewie w Wielkopolsce, a także Marcin Repelewicz, prezes Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej we Wrocławiu.

Dlaczego brakuje leków?

Zdaniem farmaceutów główną przyczyną jest brak API (Active Pharmaceutical Ingredient), czyli aktywnych substancji farmaceutycznych, służących do wyrobu leków. W Polsce nie ma fabryk wytwarzających API, a ze względu na rygorystyczne zasady wytwarzania obowiązujące w Europie i USA, najtaniej sprowadzać je z Azji, głównie z Chin i Indii. Taka praktyka sprawdzała się w stabilniejszych czasach, ale pandemia zachwiała łańcuchami dostaw.

- W pandemii pracownicy chińskich fabryk API pierwsi zaczęli chorować i umierać. Fabryki stanęły lub ograniczyły moce przerobowe. A ponieważ poza Azją fabryk API jest mało, zaczęło brakować substancji do produkcji leków - tłumaczy Mariusz Politowicz.

Marcin Repelewicz dodaje, że swoje zrobiły także zalecenia towarzystw medycznych, które rekomendują ograniczenie stosowania antybiotyków w związku z coraz większą opornością na nie patogenów. - To także element, dla którego wytwórcy zmniejszyli wolumen produkcji. Jeżeli dodamy bardzo złą sytuację ekonomiczną aptek, w połączeniu z niewydolnością ekonomiczną łańcucha dostaw, to możemy spodziewać się, że sytuacja braków leków, nie tylko antybiotyków, tylko się pogłębi - ostrzega farmaceuta.

Agnieszka Anczykowska pociesza, że sytuacja pacjentów nie jest beznadziejna, bo mogą zastosować leki o innej nazwie handlowej: - Apeluję do pacjentów, by - poza naprawdę nielicznymi sytuacjami - nie obawiali się wyboru leku pod inną nazwą handlową, czyli zakupu odpowiednika. Substancje czynne i dawki są takie same, nie zmienia się też schemat stosowania leku. Taki sam apel kieruję do lekarzy – uprzedźcie pacjenta, że taka sytuacja w aptece może mieć miejsce. W tym sezonie to może być jedyna szansa, by zapewnić skuteczną i bezpieczną terapię pacjentom borykającym się z infekcjami bakteryjnymi - dodaje farmaceutka.

Nie tak prosto zastąpić opakowanie

Część pacjentów zwraca uwagę, że brakuje głównie opakowań antybiotyków w najpopularniejszych opakowaniach, a dwa opakowania Taromentinu po 70 mililitrów zawiesiny można zastąpić jednym 140-mililitrowym. Sprawa komplikuje się jednak, gdy pacjent potrzebuje 70 mililitrów leku, a w aptece jest tylko opakowanie 140-mililitrowe. - Aptekarz nie może wydać połowy opakowania. Co prawda lekarz może przepisać pacjentowi większe opakowanie, zawierające 140 mililitrów, ale wówczas może narazić się na karę od Narodowego Funduszu Zdrowia za nieprawidłowe gospodarowanie mieniem publicznym - zauważa Mariusz Politowicz.

Prawdziwym kłopotem są jednak leki pediatryczne w postaci płynnej, których, jak zauważył Paweł Doczekalski z Naczelnej Rady Lekarskiej, zaczyna brakować w wielu aptekach, między innymi w Warszawie. - Zastąpienie tabletek tabletkami, szczególnie podzielnymi, to mniejszy problem niż sytuacja, gdy brakuje antybiotyku w postaci pediatrycznej, a dziecko nie może przyjąć tabletki. Leki pediatryczne nie tylko mają mniejszą zawartość substancji czynnej, ale także postać płynną, która pozwala je dozować bardzo precyzyjnie, dostosowując do masy dziecka i zapobiegać zadławieniu, do jakiego może dojść podczas połykania tabletki – tłumaczy farmaceutka Olga Sierpniowska.

Co na to MZ i EMA?

W sierpniu Ministerstwo Zdrowia informowało na Twitterze, że w ubiegłym roku w Europie, z powodu pandemii, spadła sprzedaż antybiotyków z substancją amoxicilinum + acidum clavulanicum. "Dlatego w tym roku na rynek trafiła mniejsza ich partia. Stąd w niektórych aptekach i hurtowniach są braki". Resort dodał, że "zaopatrzenie Polski w leki będzie rosło".

Przypomnijmy, że Europejska Agencja Leków (EMA) już w lipcu ostrzegała o kłopotach w dostępie do leków. W opublikowanym 15 lipca 2022 roku przewodniku dla pacjentów i organizacji medyków (guidance for patients' and healthcare professionals' organisations) czytamy, że dostęp do medykamentów stanowi coraz większy problem nie tylko w krajach Unii Europejskiej, ale na całym świecie, a pandemia COVID-19 jeszcze go nasiliła. To, z kolei, powoduje, że pacjenci mogą być zmuszeni korzystać z mniej efektywnych alternatyw.

Według Agencji, przyczyna braku leków leży w problemach z ich wytwarzaniem, brakach substancji do ich produkcji, przerwach w dystrybucji, ale także w zwiększonym zapotrzebowaniu na leki. EMA stoi na stanowisku, że w tej sytuacji wiele będzie zależało od samych pacjentów i rządów krajów członkowskich, którym zaleca przeprowadzenie kampanii na temat braków leków i ryzyka związanego z ich gromadzeniem.

Autor:Karolina Kowalska

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości