Andrzej Poczobut - dziennikarz, działacz Związku Polaków na Białorusi i wieloletni korespondent "Gazety Wyborczej" w Grodnie, który był więziony przez reżim Alaksandra Łukaszenki - był jednym z prelegentów w trakcie czwartkowych paneli i rozmów w ramach Campus Polska Przyszłości w Olsztynie. - Jadę wspierać działalność Związku Polaków na Białorusi. Ci ludzie potrzebują mojej obecności. Kiedy rozmawiamy, to pytają, kiedy już przyjadę - zapowiedział podczas spotkania.
Dodał, że obecnie około 3,8 tysiąca dzieci na Białorusi uczy się języka polskiego i wciąż działa Związek Polaków w tym kraju. Ocenił, że jest tym ludziom potrzebny.
Pytanie o powrót na Białoruś zadała Poczobutowi Białorusinka, która mieszka teraz w Polsce. Powiedziała, że jest dziennikarką i siedziała w białoruskim więzieniu. - Czy nie uważa pan, że tu, w demokratycznym kraju może pan zrobić więcej niż tam, na Białorusi? - pytała.
- Nikt nie da mi żadnych gwarancji, jak się zachowają władze Białorusi - odpowiedział Poczobut i dodał, że zamierza wrócić w rodzinne strony także po to, by poszerzać tam przestrzeń wolności wypowiedzi. Przypomniał, że jeden z opozycjonistów, Mikoła Statkiewicz, odmówił wyjazdu z Białorusi i w internecie komentuje działania białoruskiego rządu, prowadzi bloga.
- Jakaś przestrzeń wolności na Białorusi jednak jest. Nie jest to oczywiście wolność w stu procentach, ale zamierzam tę przestrzeń wolności poszerzać, mam nadzieję, że mi się to uda - powiedział Poczobut. Dodał przy tym, że zdaje sobie sprawę z ryzyka, jakie wiąże się z powrotem na Białoruś.
Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi, który pod koniec kwietnia po ponad pięciu latach został zwolniony z białoruskiego więzienia, na początku spotkania został uhonorowany nagrodą Campus Polska Przyszłości. Wcześniej taka nagrodą uhonorowano byłego premiera Jerzego Buzka oraz zmarłą niedawno uczestniczkę powstania warszawskiego Wandę Traczyk-Stawską.
Uczestnicy spotkania długo oklaskiwali Poczobuta, którego nazwano "człowiekiem niezłomnym". Opozycjonista powrót na Białoruś zapowiedział niedługo po powrocie do Polski. Argumentuje niezmiennie, że ponad 20 lat życia oddał Związkowi Polaków na Białorusi i oni tam na niego czekają.
Poczobut o czasie w więzieniu reżimu Łukaszenki
W trakcie spotkania Poczobut wiele opowiadał o trudnych warunkach w białoruskim więzieniu. Przyznał, że pomogła mu przetrwać wiara w Boga. - W momencie, w którym zostaje się samemu, nie ma nikogo dookoła, to wtedy pozostaje tylko nam Bóg i wiara. Wiara bardzo mocno mi dopomagała - mówił.
Dopytywany przez jednego z uczestników, jak w tak trudnych warunkach więziennych wiara mu pomagała, Poczobut odpowiedział, że to jest zgodne z powiedzeniem o tym, że gdy strzelają do żołnierzy w okopach, to wówczas nie ma tam ateistów. - Wielu o tym zapomina, gdy zagrożenie już mija. Ale to inna sprawa - stwierdził.
Dopytywany, czy - jego zdaniem - Białoruś wyrwie się spod nadrzędnej kurateli Rosji, odpowiedział, że ma na to nadzieję i że stanie się to możliwe, gdy Rosja będzie osłabiona i zajęta swoimi sprawami. Wczoraj w podobnym tonie wypowiadał się na Campusie białoruski laureat pokojowego Nobla Aleś Bialacki.
Poczobut zaapelował do słuchaczy, by nie zapominali, że Białoruś jest niepodległym państwem. - Uważam, że ten, kto postrzega Łukaszenkę jako marionetkę uzależnioną od Putina, ten się myli. Zależność Białorusi od Rosji jest gigantyczna, ale Białoruś dla Rosji też jest ważna, co pokazuje wojna na Ukrainie. Ta wojna pokazuje, że jest też oddziaływanie Białorusi na Rosję. Dlatego rozmowy ludzi Zachodu z Łukaszenką są próbą dojścia do Putina. Nie warto nie doceniać Łukaszenki - powiedział Poczobut.
Powrót Poczobuta do Polski
Pod koniec kwietnia Andrzej Poczobut po ponad pięciu latach został zwolniony z białoruskiego więzienia. Dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi przebywał tam od marca 2021 roku. W lutym 2023 został skazany na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za rzekome "wzniecanie nienawiści" oraz rzekome "wzywanie do działań przeciwko bezpieczeństwu państwa".
Białoruski Sąd Najwyższy odrzucił apelację od wyroku. Dziennikarz przebywał w kolonii karnej w Nowopołocku. Organizacje praw człowieka uznały go za więźnia politycznego. Polskie władze domagały się uwolnienia Poczobuta i oczyszczenia go z politycznie motywowanych, nieprawdziwych zarzutów.
Uwolnienie Poczobuta stało się możliwe dzięki długotrwałym zabiegom dyplomatycznym i skomplikowanej międzynarodowej operacji służb specjalnych kilku krajów, w tym Polski, USA, Mołdawii i Rumunii.