Edukacja zdrowotna to odpowiedź na apele środowiska medycznego, organizacji pozarządowych, środowiska nauczycieli i rodziców. Wokół przedmiotu zrobił się hałas i kompletnie niepotrzebna polityka. Trzeba to uspokoić - mówiła ministra edukacji Barbara Nowacka (KO) w programie "Fakty po Faktach" w TVN24. Zaznaczyła, że jej resort uważa, iż ten przedmiot powinien być obowiązkowy. - Eksperci, lekarze mówili, że ten przedmiot jest ważniejszy niż matematyka, historia i geografia. Uszczupliliśmy podstawę programową, żeby był czas na przerobienie wszystkiego w szkole - podkreśliła Nowacka. Apelowała do rodziców, którzy wypisali dzieci z edukacji zdrowotnej, żeby spędzali czas z dziećmi i nie zostawiali ich "na pastwę smartfonów i mediów społecznościowych, które są dzisiaj realnym zagrożeniem". Ministra stwierdziła też, że "część polityków Konfederacji, PiS i episkopat nie chcą, żeby dzieci wiedziały, jak nie dać się seksualizować i bronić przed złym dotykiem". - Nawet wśród moich kolegów z koalicji 15 października była pewna obawa i naciski były duże - dodała Nowacka. Przyznała również, że, jeśli chodzi o przeciwdziałanie nieporozumieniom wokół przedmiotu i jego promocję, "wiele rzeczy można było zrobić lepiej". W dalszej części programu o rosyjskich prowokacjach i wydarzeniach wokół Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku Diana Rudnik rozmawiała z Robertem Pszczelem (Ośrodek Studiów Wschodnich, dyplomata, były dyrektor Biura Informacji NATO w Moskwie).