Aż 60 procent nastolatków żyje w stanie chronicznego stresu i przemęczenia, 46 procent ma skrajnie niską samoocenę, a 40 procent wykazuje objawy depresyjne. Takie alarmujące dane płyną z najnowszego raportu Ministerstwa Edukacji Narodowej. Eksperci ostrzegają, że to nie tylko chwilowe pogorszenie nastroju, ale poważny kryzys młodego pokolenia. O tym, co boli polską młodzież, dyskutowali goście Agaty Wolnej podczas debaty w TVN24+. - Strasznie wkurza nas system, który obowiązuje. Młodzi traktowani są nierówno. Politycy przekonują, że działają dla młodych, ale te zmiany nie są widoczne - mówiła Kamila Wnuk z Młodzieżowego Sejmiku Województwa Mazowieckiego. Debora Broda, mama jedenastki dzieci i edukatorka rodziców, stwierdziła, że dzieci "nie mają spełnionych podstawowych potrzeb". - To zaczyna się już w dzieciństwie, a wiek nastoletni to kontynuacja pewnych standardów. Mamy do czynienia na przykład z nadopiekuńczością, która jest formą przemocy. Mama próbuje zorganizować życie dziecka w ten sposób, żeby nic trudnego mu się nie wydarzyło i nie popełniło żadnego błędu. Tymczasem dziecko potrzebuje się dowiedzieć, że jeśli zdarzy się coś trudnego, to ma na kogo liczyć - tłumaczyła Broda. Zdaniem doktora Konrada Ciesiołkiewicza z Uczelni Korczaka, politycy przez wiele lat nie poświęcali uwagi dzieciom i młodzieży. - Wpuściliśmy dzieci w świat cyfrowy, myśląc, że jest on bezpieczny. Dzisiaj już wiemy, że tak nie jest - dodał Ciesiołkiewicz. Według Justyny Sucheckiej, dziennikarki tvn24.pl, w dzieciach już od najmłodszych lat należy budować poczucie sprawczości. - Niska samoocena jest związana z niskim poczuciem sprawczości. Tego, że można o czymś zdecydować, coś zrobić lub popełnić błąd. W dzisiejszym ujęciu nie ma na to przestrzeni zarówno w domu, jak i w szkole. Ten kawałek świata bardzo trudno przeprogramować - wyjaśniła Suchecka.