|

Kostki lodu, jedno zwrócenie uwagi i ciosy nożem. Maciej nie żyje, Dawid został skazany

Dawid Mirkowski odpowiada za zabójstwo na Nowym Świecie
Dawid Mirkowski odpowiada za zabójstwo na Nowym Świecie
Źródło zdj. gł.: Radek Pietruszka/PAP
Rzucanie kostkami lodu, jedno zwrócenie uwagi i bójka zakończona śmiertelnymi ciosami nożem. Po ponad czterech latach od zabójstwa na Nowym Świecie sąd ogłosił wyrok w procesie głównego oskarżonego. W TVN24+ zapytaliśmy ekspertów, jak i dlaczego niewielki impuls może doprowadzić do tragicznych konsekwencji.Artykuł dostępny w subskrypcji

We wtorek Sąd Okręgowy w Warszawie skazał oskarżonego o zabójstwo na Nowym Świecie na 25 lat więzienia. Wyrok jest nieprawomocny.

Chwilę po godzinie trzeciej w nocy z 7 na 8 maja 2022 roku na głównym deptaku Warszawy 24-letni Dawid Mirkowski (wyraził zgodę na publikację wizerunku i nazwiska) - zdaniem prokuratury - ugodził nożem pięć lat od siebie starszego Macieja. Łącznie sześć razy: w plecy, lewe ramię i udo.

Maciej nie przeżył, wykaz jego obrażeń w akcie oskarżenia zajmuje niemal pół strony.

Alkohol, klub i... kostki lodu

Wcześniej oskarżony wraz z kolegami bawił się w klubie, pił alkohol. W pewnym momencie ochrona wyprosiła mężczyzn z lokalu za rzucanie lodem. Kupili jeszcze drinki w pobliskim pubie i wyszli na zewnątrz. Dochodziła trzecia. Była to noc z soboty na niedzielę - tętniło życie nocne, na ulicach wielu ludzi. Mężczyźni przeszli Świętokrzyską i dotarli na Nowy Świat. Tam zauważyli grupę młodych osób grającą na gitarze. Wśród nich był Maciej. Jedna z jego znajomych powiedziała: "rzucają w nas kostkami lodu". I wskazała na trzech mężczyzn.

Maciej chciał wyjaśnić sprawę, podszedł do zaczepiających jego koleżanki mężczyzn. Prokurator Szymon Banna w mowie końcowej podkreślił: - Był to młody człowiek, który zachował się tak, jak społeczeństwo wymagałoby od niego, i skończył życie na Nowym Świecie.

Najpierw była krótka wymiana zdań, następnie przepychanka, uderzenia, kopniaki. Później - w jednej z bram - 29-latek otrzymał śmiertelne ciosy nożem. Zdaniem śledczych jeden z mężczyzn ostre narzędzie wyciągnął z tylnej kieszeni spodni. Użył go w momencie, gdy Maciej leżał na ziemi. W tym czasie pozostali napastnicy odpychali świadków, których wielu zgromadziło się wokół.

Zakrwawiony 29-latek podniósł się, wszedł do sklepu monopolowego i poprosił o pomoc. "Ja umieram" - powiedział. Lekarzom w szpitalu, gdzie trafił chwilę później, nie udało się go uratować. Ani personel medyczny, ani sprzedawca ze sklepu na Nowym Świecie nie wiedzieli, że zaczęło się od rzucania kostkami lodu.

Miejsce ataku na Nowym Świecie
Miejsce ataku na Nowym Świecie
Źródło zdjęcia: Tomasz Zieliński / tvnwarszawa.pl

Po ponad czterech latach we wtorek w Sądzie Okręgowym w Warszawie zapadł wyrok w tej sprawie. Dawid Mirkowski to były zawodnik mieszanych sztuk walki, który stoczył co najmniej kilkanaście walk i brał udział w galach DSF, KOK czy Wirtuoz. Nie był wcześniej karany.

Po tym, co stało się na Nowym Świecie, uciekł do Turcji, posługując się dowodem osobistym swojego brata. Został tam zatrzymany dopiero w marcu 2023 roku. W grudniu 2024 roku po ekstradycji do Polski usłyszał zarzut zabójstwa.

Proces ruszył w lipcu 2025 roku. Na pierwszej rozprawie Mirkowski przyznał się do bójki, ale nie do użycia ostrego narzędzia. Twierdził, że wszystkie ciosy kierował w jedno miejsce: w głowę, poniżej czoła. Zaprzeczył wersji prokuratora, aby miał używać przy tym jakichkolwiek przedmiotów. Utrzymywał, że o śmierci Macieja dowiedział się dopiero następnego dnia z mediów społecznościowych.

Na ostatniej rozprawie złożył kondolencje rodzinie ofiary, utrzymując, że to nie on był osobą, która użyła noża. Z opinii sądowo-psychiatrycznej wynika, że w chwili zdarzenia był poczytalny.

- Pomyślałam, że dobrze, że mamy Macieja nie ma na rozprawach, że nie słyszy tego, bo moja klientka nie pogodziła się ze śmiercią syna. Ona nawet po czterech latach od zdarzenia nie jest w stanie stanąć tu, koło mnie, i spojrzeć na oskarżonego. Każde wspomnienie o Macieju sprawia, że jej serce krwawi. Serce matki nie zapomni nigdy. Dawid Mirkowski skazał mamę Macieja na dożywotnie cierpienie - mówiła Małgorzata Sobczyk, pełnomocniczka matki ofiary.

"Nieduży impuls powoduje wyrzut ogromnej agresji"

Zdarzenie, które doprowadziło do śmierci 29-latka, zaczęło się od zwrócenia uwagi na rzucanie kostkami lodu. Podobne sytuacje, jak podkreślają badacze, nie są rzadkością.

- Zetknąłem się ze sprawami, przy których ludziom z zewnątrz trudno było zrozumieć, że coś takiego może być powodem zabójstwa. To jest sytuacja, kiedy w człowieku zbierają się emocje i potem nieduży impuls powoduje wyrzut ogromnej agresji - wyjaśnia prof. Piotr Girdwoyń z Katedry Kryminalistyki Uniwersytetu Warszawskiego, dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Jak dodaje, sytuację tę można porównać do "przerwanej tamy". Woda w pewnym momencie leje się wielkim strumieniem i to jest nie do powstrzymania.

Pozostało 49% artykułu
Z tego artykułu dowiesz się:
Jak niewielki impuls może doprowadzić do tragicznych konsekwencji?
Co mówią eksperci o roli alkoholu i dynamiki grupowej w eskalacji przemocy?
Jakie były motywy i przebieg zdarzenia na Nowym Świecie według sądu i prokuratury?
Jak wyglądała ucieczka i zatrzymanie głównego oskarżonego?
Jakie konsekwencje prawne ponieśli pozostali uczestnicy bójki?
Czytaj także: