Sąd odwoławczy złagodził wyrok czterech lat więzienia orzeczony w pierwszej instancji. Zasądził też 40 tys. zł nawiązki na rzecz poszkodowanego. Apelację składał obrońca, który chciał łagodniejszej kwalifikacji prawnej lub niższej kary. Wyrok jest już prawomocny.
Do incydentu koło dyskoteki w Szczytnie doszło w styczniu 2025 roku. Według ustaleń śledztwa, między oskarżonym a pokrzywdzonym doszło do sprzeczki. Stroną aktywną był mocno nietrzeźwy pokrzywdzony. 26-latek uderzył go raz i po tym ciosie mężczyzna stracił równowagę, ale ostatecznie odszedł.
Okazało się, że miał krwiaki wewnątrz czaszki oraz obrzęk mózgu
Oskarżony poszedł jednak za nim, złapał go za kurtkę i wtedy zadał drugi cios w głowę. Pokrzywdzony stracił wtedy przytomność i upadł na betonowy chodnik. Nikt wówczas nie udzielił mu pomocy.
Gdy odzyskał przytomność, wrócił do domu. Ponieważ jego stan zdrowia zaczął się pogarszać i wystąpiły objawy neurologiczne, po kilku dniach trafił do szpitala, gdzie okazało się, że ma poważne obrażenia głowy - krwiaki wewnątrz czaszki oraz obrzęk mózgu. Przeprowadzone operacje uratowały mu życie.
Sąd: cios był nokautujący
Prokuratura Rejonowa w Szczytnie postawiła 26-latkowi zarzut spowodowania ciężkich obrażeń. Sąd pierwszej instancji przyjął, że sprawca działał z zamiarem ewentualnym, tzn. uderzając z taką siłą w głowę powinien był przewidywać, że skutki mogą być poważne.
Sąd odwoławczy uznał tę kwalifikację prawną i określenie zamiaru sprawcy za właściwe. - Cios był nokautujący, była ogromna dysproporcja siły i wagi między oskarżonym a pokrzywdzonym - przyznał sędzia Mariusz Kurowski, uzasadniając wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku.
Ważnymi dowodami w sprawie były nagrania monitoringu, gdzie widać, w jaki sposób zadane zostały oba ciosy, w tym ten kluczowy.
- Właściwie tuż po zadaniu uderzenia, zanim nastąpił kontakt ciała pokrzywdzonego z podłożem, już był on człowiekiem nieprzytomnym - mówił sędzia, odwołując się do opinii biegłego.
Zostawił pokrzywdzonego bez pomocy
Podkreślał, że oskarżony miał nie tylko świadomość swojej przewagi fizycznej, ale też tego, że pokrzywdzony był poważnie nietrzeźwy. - On ledwo stał na nogach - dodał sędzia.
Zwrócił przy tym uwagę, że pobity został zostawiony bez pomocy, a sprawca zachował się tak, jakby było mu całkowicie obojętne, co się stanie.
Sąd wziął pod uwagę, że wyraził skruchę
Sąd odwoławczy uznał jednak, że kara powinna być obniżona do trzech lat więzienia. Wziął pod uwagę postawę oskarżonego, który przyznał się, wyraził skruchę, przepraszał i dążył do mediacji.
Sąd wziął też pod uwagę zachowanie późniejszej ofiary, która w dyskotece i koło niej zaczepiała inne osoby. Ochrona musiała wyprowadzić tego mężczyznę z klubu na zewnątrz.
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24