- Myślę, że przyjdzie moment, aby wrócić do koncepcji indeksu szerszego niż obecny WIG20, obejmującego więcej niż dwadzieścia spółek. Nie będzie to jednak jeszcze w tym roku - powiedział w rozmowie z PAP Biznes prezes GPW Tomasz Bardziłowski.
- W przeszłości rozważano takie rozwiązania, jednak wtedy na rynku nie było wystarczającej liczby płynnych spółek. Dziś sytuacja wygląda inaczej, dlatego pod koniec tego roku planujemy rozpocząć prace koncepcyjne, a w przyszłym roku podjąć rozmowy z rynkiem na temat nowych indeksów. Będzie to też związane z planowanym wdrożeniem w Polsce funduszy oraz ETF-ów typu UCITS - dodał.
Jest w czym wybierać
Prezes zwraca uwagę, że na rynku pojawia się coraz więcej spółek, spełniających kryteria płynności, co sprawia, że polski rynek kapitałowy przestaje być postrzegany głównie przez pryzmat banków i spółek z udziałem Skarbu Państwa.
Na pytanie o niedawne spotkania zarządu GPW z inwestorami zagranicznymi w Londynie i w Nowym Jorku prezes Bardziłowski wskazuje, że już w zeszłym roku zainteresowanie polskim rynkiem skokowo wzrosło, a liczba inwestorów, z którymi się spotkał, była dużo wyższa niż w poprzednim.
- Często na spotkaniach słyszymy pochwały dotyczące gospodarki i naszego rynku kapitałowego, wzrostów i rekordów w zeszłym roku, ale też tego, że rynek wydaje się coraz bardziej dojrzały i płynny - powiedział.
Zagraniczni inwestorzy wskazują, że na polskiej giełdzie jest w czym wybierać.
- Mamy ponad czterdzieści spółek, których dzienny wolumen obrotu przekracza dwa miliony dolarów. To duży skok w porównaniu do tego co mieliśmy jeszcze kilka lat temu. Wartość transakcji ECM (IPO, ABB i SPO) osiągnęła w zeszłym roku ponad 20 mld zł, to najwyższy poziom od pięciu lat - powiedział.
Zainteresowanie zagranicznych inwestorów
- Mamy więcej zapytań o średnie spółki, które od lat generują stabilną i pozytywną stopę zwrotu dla inwestorów. Spodziewamy się, że na rynku będzie przybywać zarówno spółek średnich, jak i podmiotów z szeroko rozumianego obszaru technologii i innowacji. Cieszy nas deklaracja polskich założycieli ElevenLabs, że przy podejmowaniu decyzji o IPO rozważą dual-listing w Warszawie - to bardzo ważny sygnał dla rynku - dodał.
Tomasz Bardziłowski wskazuje, że na spotkaniach w Londynie pojawiały się fundusze hedgingowe i family office, a w Nowym Jorku były to fundusze globalne i rynków wschodzących.
- Jest dużo nowych funduszy, które zainteresowały się Polską w ciągu ostatnich, nawet nie lat, a miesięcy i chcą się na temat naszego rynku dowiedzieć więcej. To sygnał, że potencjał napływu nowego kapitału do Polski jest nadal znaczący - powiedział.
Największa giełda w regionie
Warszawska giełda, która obchodzi w czwartek 35. rocznicę pierwszej sesji giełdowej, z kapitalizacją na poziomie 269 mld euro, jest największą giełdą w Europie Środkowo-Wschodniej i szóstym rynkiem w całej Europie.
- Jesteśmy największą giełdą w Europie Środkowo-Wschodniej. Nasze obroty są na poziomie ponad pół miliarda euro dziennie, to jest ponad dwa razy więcej niż suma obrotów wszystkich giełd regionalnych, więc pod tym względem jesteśmy już w innej kategorii - powiedział prezes.
W listopadzie 2024 roku GPW podpisała memorandum o współpracy z mniejszymi giełdami regionu.
- Chcemy, aby nasze rynki były bliżej siebie, tak aby emitenci mogli jednocześnie na większej liczbie rynków przeprowadzić emisję, a inwestorzy łatwiej mogli handlować pomiędzy rynkami. Szczególnie zależy nam na tym, aby spółka planująca IPO, zamiast wybierać pojedynczy duży rynek poza regionem, decydowała się na równoległy debiut na kilku giełdach Europy Środkowo-Wschodniej, w tym także w Warszawie - powiedział.
- Naszym celem jest również uproszczenie rozliczeń transakcji w regionie i na tym dziś się koncentrujemy. Równolegle uruchamiamy projekt harmonizacji i deregulacji rynków. Chcemy wspólnie rozwijać produkty finansowe, w tym m.in. ETF-y i instrumenty pochodne - dodał.
W ocenie Tomasza Bardziłowskiego, jednym z kluczowych pomysłów jest stworzenie regionalnego ETF-u, obejmującego największe spółki notowane na giełdach regionu CEE.
- Już teraz widzimy zainteresowanie dużych podmiotów, które mogłyby pełnić rolę inwestorów kotwicznych w takim funduszu. Myślimy docelowo o notowaniu takiego ETF-u na wielu giełdach, aby zwiększyć widoczność i atrakcyjność regionu dla inwestorów międzynarodowych - powiedział.
"Musimy obudzić krajowy kapitał"
Udział inwestorów zagranicznych w obrotach na GPW sięga około 70 proc. Celem GPW jest mocniejsze przyciągnięcie inwestorów krajowych, spośród których dominującymi graczami pozostają OFE z niemal połową akcji spółek krajowych pozostających w wolnym obrocie na giełdzie.
- Musimy wyraźnie obudzić krajowy kapitał. Dziś z dobrej koniunktury na rynku w dużej mierze korzystają zagraniczne fundusze i zagraniczni emeryci, a w znacznie mniejszym stopniu polscy inwestorzy. Tymczasem kapitał w Polsce jest. Wystarczy wspomnieć, że w ubiegłym roku napływy do funduszy inwestycyjnych przekroczyły 50 mld złotych. Niestety, tylko niewielka część tych środków trafiła na rynek akcji. Oszczędności Polaków są wciąż w dużej mierze lokowane na depozytach bankowych, obligacjach skarbowych lub inwestowane w nieruchomości - powiedział prezes.
W ciągu ostatnich 5 lat wartość depozytów gospodarstw domowych w Polsce wzrosła o blisko 500 mld zł, zakupy obligacji detalicznych przekroczyły 300 mld zł, kilkaset miliardów trafiło na rynek nieruchomości.
Prezes GPW szacuje, że zbliżenie struktury aktywów gospodarstw domowych do średniej unijnej mogłoby uwolnić około 700 mld zł dodatkowych środków na inwestycje.
Osobiste Konta Inwestycyjne
- Kapitał jest dostępny, trzeba część z niego przekierować na rynek kapitałowy. Inicjatywy takie jak OKI mogą być w tym obszarze przełomowe i istotnie zwiększyć udział inwestorów detalicznych w obrotach na giełdzie - powiedział.
Zgodnie z planami program Osobistych Kont Inwestycyjnych wejdzie w życie w styczniu 2027 roku.
Zdaniem Tomasza Bardziłowskiego, OKI są oparte na sprawdzonym rozwiązaniu funkcjonującym w Szwecji, więc u nas również będą miały pozytywny wpływ.
Ministerstwo finansów szacuje, że w ciągu kilku lat od uruchomienia OKI wartość aktywów zgromadzonych na Osobistych Kontach Inwestycyjnych sięgnie 100 mld zł, a do 2040 roku napływy na giełdę z OKI mogą wynieść 74 mld zł.
Zdaniem prezesa oczekiwania wynikają z potrzeb gospodarki, żeby w dużo większym stopniu oprzeć się na inwestycjach i innowacjach.
- Żeby mogły one rosnąć, potrzebują sprawnego rynku finansowania w oparciu o prywatny kapitał, w tym rynku kapitałowego prywatnego i publicznego. Polski rynek kapitałowy wciąż jest zbyt mały w relacji do skali potrzeb gospodarki. Kapitalizacja krajowych spółek wynosi obecnie około 27 proc. PKB, co pokazuje, jak duży potencjał rozwoju wciąż przed nami - powiedział.
- Chciałbym, abyśmy za pięć lat mogli powiedzieć, że zbliżyliśmy się do poziomu 50 proc., czyli de facto podwoili wielkość polskiego rynku kapitałowego. Szacujemy, że osiągnięcie takiego celu oznaczałoby konieczność mobilizacji krajowego kapitału na poziomie około 50 mld zł rocznie. To cel niezmiernie ambitny, ale mamy potencjał, żeby móc takie wyzwania podejmować - dodał.
"Z tego ekosystemu wyrośnie wiele jednorożców"
W opinii Tomasza Bardziłowskiego, ważne są inicjatywy jak Innovate Poland, które będą kreować w przyszłości podaż nowych spółek na giełdę.
W ramach pierwszej edycji Innovate Poland polskie fundusze venture capital i private equity mają otrzymać 8 mld zł, które zostanie zainwestowane w około 250 spółek.
- Spodziewamy się, że z tego ekosystemu wyrośnie wiele jednorożców i zależy nam na tym, aby te polskie jednorożce debiutowały w przyszłości właśnie na naszej giełdzie. Naszą ambicją jest, aby za pięć lat na warszawskiej giełdzie notowanych było nie kilka czy kilkanaście, lecz kilkadziesiąt jednorożców - dodał.
Prezes Bardziłowski wskazuje, że "wbrew przekonaniu, że od lat z giełdy schodzi więcej spółek niż na nią wchodzi" wartość pozyskanego na giełdzie kapitału przez spółki w zeszłym roku była wielokrotnie wyższa niż wartość spółek, które zostały zdjęte z giełdy.
- Mówimy o relacji mniej więcej dziesięć do jednego. Z tego punktu widzenia bilans rynku jest jednoznacznie pozytywny. Nie jestem przeciwnikem delistingów. Uważam nawet, że warto uprościć pewne mechanizmy związane z przejmowaniem spółek już notowanych, np. obniżyć z 95 proc. do 90 proc. pułap przymusowego wezwania, pod warunkiem zapewnienia godziwej ceny dla mniejszościowych inwestorów. Takie ułatwienia mogłyby sprzyjać efektywniejszemu uwalnianiu kapitału i jego dalszemu wykorzystaniu w bardziej wzrostowych projektach - powiedział.
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock