Sąd Rejonowy w Olsztynie w kwietniu ubiegłego roku skazał Pawła K. na dwa lata więzienia. Orzekł też pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów.
Sąd łagodzi wyrok
Apelacje złożyli zarówno obrońcy, jak prokuratura i pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych. W czwartek Sąd Okręgowy w Olsztynie, przed którym toczyła się rozprawa odwoławcza, ogłosił wyrok. Na sali rozpraw nie było oskarżonego.
Sąd okręgowy złagodził wyrok sądu I instancji i skazał Pawła K. na rok i sześć miesięcy więzienia oraz czteroletni zakaz prowadzenia pojazdów. Uznał, że oskarżony nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa ruchu, na skutek nieuwagi. Dlatego zmienił część opisu czynu - nie zgodził się z sądem rejonowym, że oskarżony "umyślnie w zamiarze ewentualnym" naruszył przepisy drogowe. W ocenie sądu odwoławczego, wina była nieumyślna – stąd złagodzenie kary.
Jak ocenił w ustnym uzasadnieniu czwartkowego wyroku sędzia Karol Radaszkiewicz, wypadek, chociaż tragiczny w skutkach, miał przebieg dość typowy dla tego typu zdarzeń. Oba samochody jechały z podobną prędkością i zaczepiły się, za co winę ponosi Paweł K. Nie obserwował dostatecznie przedpola i nie utrzymał koncentracji uwagi na sytuacji na drodze, a przez to nie kontrolował toru jazdy.
- Jak mówi się językiem potocznym; zagapił się i lekko zjechał przez oś jezdni. To wystarczyło - stwierdził sędzia.
Jak zauważył, oskarżony jechał samochodem "powszechnie odbieranym jako wypas", to jest wysokiej klasy, drogiej marki, wyposażonym w różnego rodzaju zabezpieczenia. W ocenie sędziego, prowadzący takie auto może nie mieć wrażenia prędkości i ulec złudnemu wrażeniu, że jedzie bardzo wolno. - Może to również w jakiś sposób usypia czujność kierowcy, że wydaje mu się, że wszystko jest w porządku – powiedział sędzia.
"Bliscy ofiar mogą czuć się rozczarowani tym wyrokiem"
Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych mecenas Maciej Kuderko powiedział, że - w jego ocenie – bliscy ofiar mogą czuć się rozczarowani tym wyrokiem. - Ten wyrok kończy pewien etap, etap postępowania karnego, natomiast z pewnością nie kończy bólu rodzin. Trauma, którą przeżywają, na pewno przez jakiś czas z nimi zostanie - powiedział.
Wyrok jest już prawomocny. Stronom przysługuje jeszcze jednak możliwość złożenia kasacji do Sądu Najwyższego.
Zginęły dwie kobiety
Według aktu oskarżenia, Paweł K., kierując Mercedesem we wrześniu 2021 roku, naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, przekroczył podwójną linię ciągłą na drodze Barczewo-Jeziorany i zjechał na przeciwny pas ruchu. Tym doprowadził do nieumyślnego wypadku drogowego - zderzenia z jadącym z przeciwka Audi 80. W rezultacie kierująca i pasażerka Audi zginęły na miejscu.
Mowy końcowe
Mowy końcowe w procesie odwoławczym strony wygłosiły 19 lutego, jednak sąd okręgowy z uwagi na zawiłość sprawy odroczył publikację wyroku do 5 marca.
Obrońca oskarżonego wniósł o uchylenie wyroku sądu I instancji, wskazując, że ten wydał wyrok po niewyczerpującym postępowaniu. W jego opinii, sąd rejonowy w nie dość dostateczny sposób zgromadził dowody w sprawie. Jak mówił obrońca, chodzi m.in. o niewystarczające zbadanie dowodów cyfrowych - zapisów dotyczących zachowania samochodu oskarżonego w chwili wypadku.
Prokuratura wniosła o zaostrzenie wyroku - wymierzenie oskarżonemu kary pięciu lat więzienia i wydanie 10-letniego zakazu prowadzenia pojazdów - uznając, że kara zasądzona przez sąd rejonowy jest za niska. Do tego wniosku przychylił się pełnomocnik rodzin zmarłych, który wskazał m.in., że postawa oskarżonego po wypadku i jego publiczne wypowiedzi były wysoce nieakceptowalne.
Adwokat od "trumny na kółkach"
O śmiertelnym wypadku drogowym pod Barczewem stało się głośno, gdy niedługo po nim Paweł K. nagrał i opublikował w internecie film ze swoją wypowiedzią. Stwierdził w nim, że wypadek był konfrontacją bezpiecznego samochodu z "trumną na kółkach" i m.in. dlatego te kobiety zginęły. Wypowiedź zamieszczona w mediach społecznościowych zbulwersowała opinię publiczną.
Opracował: Grzegorz Popławski
Źródło: PAP/tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: akta sprawy