Zaginął przy wulkanie, następnego dnia znaleźli jego ciało

Wulkan Kilauea
Erupcja wulkanu Kilauea zniszczyła kamerę
Źródło: United States Geological Survey (USGS)/Reuters
Hawajscy ratownicy znaleźli ciało mężczyzny w pobliżu wulkanu. Do zdarzenia doszło na terenie niedostępnym dla zwiedzających, gdzie panują niebezpieczne warunki.

26 lutego personel Parku Narodowego Wulkanów Hawai'i otrzymał zgłoszenie o mężczyźnie, który znalazł się po wschodniej stronie kaldery wulkanu Kilauea. To miejsce niedostępne dla zwiedzających - panują tam niebezpieczne warunki. W tym momencie wulkan nie znajdował się w fazie erupcji.

O zdarzeniu zostały poinformowane służby poszukiwawczo-ratownicze, które w nocy prowadziły akcję na stromym i niestabilnym gruncie. 27 lutego odnalazły mężczyznę i przetransportowały go drogą lotniczą do centrum medycznego. Tam stwierdzono jego zgon.

Władze poinformowały rodzinę mężczyzny o jego śmierci, nie ujawniając jego tożsamości. Okoliczności, w jakich mężczyzna dostał się na teren strefy zastrzeżonej, są nadal przedmiotem dochodzenia.

Wulkan niebezpieczny nie tylko w momencie erupcji

W komunikacie prasowym z 3 marca amerykańska Służba Parków Narodowych podkreśliła, że kaldera wulkanu Kilauea charakteryzuje się niebezpiecznym ukształtowaniem terenu, w tym niestabilnymi krawędziami klifów i formacjami wulkanicznymi, nawet gdy nie jest w fazie erupcji. Agencja poprosiła zwiedzających o pozostanie na wyznaczonych terenach otwartych, przestrzeganie zakazów i stosowanie się do znaków ostrzegawczych. To ma pozwolić uniknąć sytuacji zagrażających życiu.

Kilauea to jeden z najbardziej aktywnych wulkanów na świecie, leży na wyspie Hawaiʻi. Od grudnia 2024 wypluwał lawę kilkadziesiąt razy, czasami na wysokość nawet kilkuset metrów. Ostatni, 42. epizod erupcji zakończył się 15 lutego, a kolejny spodziewany jest 10 marca.

Opracował Krzysztof Posytek

Czytaj także: