30 lat w więzieniu spędzi Gabriel A., który w noc wigilijną 2024 roku zabił 47-letniego Andrzeja B. Sąd Okręgowy w Olsztynie uznał, że sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem. Jednocześnie zdecydował, że mężczyzna będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu 25 lat kary.
Sąd nakazał także, aby Gabriel A. odbywał karę w zakładzie karnym prowadzącym terapię dla osób uzależnionych. Jak podkreśliła sędzia Beata Faralisz, oskarżony cierpi na zaburzenia osobowości i zmaga się z uzależnieniem od alkoholu oraz substancji psychoaktywnych.
- W chwili czynu oskarżony miał dopiero co skończone 18 lat, rzadko się zdarza, by tak młoda osoba była już uzależniona - powiedziała sędzia.
Ofiara szła na pasterkę
Do tragedii doszło w noc wigilijną. Ofiarą stał się Andrzej B. Szedł na pasterkę, gdy natknął się na Gabriela A. i jego kolegę, którzy pili alkohol przy drodze.
Według ustaleń sądu Gabriel A. nagle zaatakował przechodnia, bił go i kopał. Gdy pokrzywdzony stracił przytomność, sprawca zaciągnął go do pobliskiego stawu. Sąd ustalił, że Gabriel A. chciał mieć pewność, że mężczyzna nie przeżyje, dlatego trzymał jego głowę pod lodowatą wodą. Sekcja zwłok wykazała później, że Andrzej B. zmarł wskutek utonięcia. To właśnie okoliczności śmierci sprawiły, że sąd uznał, że zabójstwo dokonane było ze szczególnym okrucieństwem.
Matka zamordowanego: syn mi pomagał, mieszkał ze mną
Gabriel A. wysłuchał wyroku z kamienną twarzą, bez żadnych oznak emocji. Nie powiedział ani słowa.
- Ja mu nigdy nie wybaczę, nigdy. Syn mi pomagał, mieszkał ze mną. Teraz jestem chora i bez opieki. Jak ja mam teraz żyć? - mówiła po wyjściu z sali rozpraw matka zabitego Irena Bonarska (zgodziła się na podanie nazwiska).
Matka zabitego mówiła dziennikarzom, że w jej ocenie Gabriel A. powinien dostać surowszą karę, bo on ani przed wyrokiem, ani po nim nie zrozumiał, jak wielkiej zbrodni się dopuścił, jak bardzo skrzywdził i jej syna, i ją.
- Ani on, ani jego mama, nikt mnie nie przeprosił. Przed sądem powiedział, że mnie przeprasza, bo mu adwokatka kazała – powiedziała Irena Bonarska.
Prokuratura zastanowi się, czy wnosić apelację
Prokurator Prokuratury Rejonowej w Nidzicy Robert Piwnicki, który oskarżał w tej sprawie, powiedział, że co do zasady zgadza się z wymierzoną Gabrielowi A. karą. - Była to druga najwyższa w obecnym stanie prawnym kara możliwa do orzeczenia w tej sprawie - powiedział Piwnicki i dodał, że cieszy go ograniczenie co do warunkowego przedterminowego zwolnienia oskarżonego z więzienia.
- Jako prokuratora wyrok mnie zadowala, natomiast jako człowieka mam wrażenie, że społeczna sprawiedliwość bardziej by odniosła korzyść, gdyby to było dożywotnie pozbawienie wolności - powiedział prokurator Piwnicki. Dodał, że po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia prokuratura zastanowi się, czy wnosić apelację.
Od dziecka sprawiał problemy wychowawcze
Sąd zobowiązał Gabriela A. do zapłaty łącznie 300 tysięcy złotych nawiązek dla matki i siostry ofiary. Prokurator przyznał jednak, że wyegzekwowanie tych pieniędzy może okazać się trudne. Skazany nie posiada majątku, a jego możliwości zarobkowe podczas odbywania kary będą ograniczone.
Gabriel A. od dziecka sprawiał problemy wychowawcze. Był karany przez sąd rodzinny i nieletnich, już jako dorosły także miał wyrok za pobicie. Wyrok olsztyńskiego sądu nie jest prawomocny.