Gazeta wymienia nazwiska i charakteryzuje nowych pracowników Departamentu Komunikacji Społecznej Kancelarii Premiera. Eryk Mistewicz, specjalista od marketingu politycznego, PR-owców Tuska nazywa "dobrze naoliwionym mechanizmem do nowoczesnego zarządzania informacją". Jak tłumaczy, w polityce skończyły się czasy spin doktorów, którzy kreowali wizerunek. Ich rolę przejęli story-spinersi, czyli ludzie, którzy kreują atrakcyjną dla publiczności opowieść.
Nowy departament od PR oburza opozycję. "Nie chcę być złośliwy, ale jeśli pół Kancelarii zajmuje się wizerunkiem premiera, to jest w tym coś podejrzanego", komentuje Jan Dziedziczak, były rzecznik rządu Jarosława Kaczyńskiego. Rozwijanie nowego działu PR Tuska ostro krytykuje też Grzegorz Napieralski z SLD. Według niego "takie biura propagandy są od zakłamywania rzeczywistości i oszukiwania ludzi".
Jednak specjaliści od PR-u przyznają rację Tuskowi, nie opozycji. "Myślenie, że im więcej ludzi w rządzie zajmuje się PR-em, tym bardziej oszukiwane jest społeczeństwo, pokazuje, że mimo zmiany nazwy, SLD pozostało w głębokim PZPR-ze" - komentuje słowa Napieralskiego Eryk Mistewicz.
Źródło: Dziennik