Co dalej z Trybunałem Konstytucyjnym? "Nie wyobrażam sobie, żeby sędzia Trybunału szarpał się ze strażnikiem"
W środę w obecności prezydenta ślubowanie złożyli sędziowie Trybunału Konstytucyjnego Magdalena Bentkowska oraz Dariusz Szostek. Dzień wcześniej o tym, że to właśnie ich Karol Nawrocki zaprosi do Pałacu Prezydenckiego poinformowała dziennikarka "Faktów" TVN Katarzyna Kolenda-Zaleska.
Do pałacu nie została zaproszona pozostała czwórka nowych sędziów TK wybranych przez Sejm: Krystian Markiewicz, Anna Korwin-Piotrowska, Maciej Taborowski oraz Marcin Dziurda.
Gośćmi w środowych "Faktach po Faktach" byli były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień oraz Sylwia Gregorczyk-Abram z Inicjatywy "Wolne Sądy". Tematem rozmowy były możliwe problemy w przyjęciu urzędu przez dwóch wybranych sędziów oraz dalszy los pozostałych.
Gregorczyk-Abram: chodzi o to, żeby ślubowanie skutecznie do niego dotarło
Stępień mówił o możliwym scenariuszu złożenia ślubowania przez pozostałych sędziów TK. - Dotąd była taka powszechna opinia wśród prawników, że mogą to zrobić w obliczu parlamentu, Sejmu, czy nawet samego marszałka Sejmu. Ale teraz mamy nową sytuację - ocenił, dodając, że "byliśmy przygotowani, że nie będzie ślubowań".
Gregorczyk-Abram stwierdziła, że w ślubowaniu sędziów "prezydent nie jest konieczny, żeby ten wybór był skuteczny". - Chodzi po prostu o to, żeby to ślubowanie skutecznie do niego dotarło - wyjaśniła.
Stępień zgodził się z mecenaską co do roli prezydenta w ślubowaniu. - Rola prezydenta jest żadna, on ma przyjąć ślubowanie od wybranych sędziów. Wchodząc w przestrzeń zastrzeżoną dla Sejmu, łamie trójpodział władzy - powiedział. Zapewnił, że "podstaw do odpowiedzialności konstytucyjnej" jest tu "bardzo dużo".
Były prezes TK zaznaczył, że prezydent w tym przypadku "wyszedł poza garnitur swoich kompetencji". - On nie może mieć żadnego wpływu na wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego. On chce poszerzyć swoją władzę, żeby móc decydować o tym, kto może być sędzią - mówił Stępień.
Gregorczyk-Abram: oni powinni stawić się do pracy
Sylwia Gregorczyk-Abram oceniła, że obecny prezes TK Bogdan Święczkowski nie może "wpuszczać albo nie wpuszczać" prawidłowo wybranych sędziów. - Po prostu musi te drzwi przed prawidłowo wybranymi osobami otworzyć - stwierdziła, dodając, że nie wie, co zrobi Święczkowski.
Goście zgodzili się też, że dwójka zaprzysiężonych sędziów "powinna stawić się na miejsca pracy". - Pokoje na nich czekają - zapewnił Jerzy Stępień.
Mecenaska oceniła, że sędziowie "byli wybierani indywidualnie". - Oni nie byli wybierani jako lista sędziów, tylko każdy był wybierany indywidualną uchwałą i oni powinni stawić się do pracy i sprawować urząd sędziowski - stwierdziła.
Stępień: sędziów nie powinno się narażać na tego rodzaju dyskomfort
Podczas programu padło też pytanie dotyczące pozostałej czwórki sędziów. Gregorczyk-Abram przyznała, że "wyobraża sobie", iż nie zostaną oni wpuszczeni do budynku. - Dlatego też ci sędziowie [dwójka wybranych - red.] powinni się tam stawić i powoli, nawet jeśliby to miało być bardzo powoli, odbudowywać prestiż tego organu - powiedziała.
Stępień został zapytany o dalsze postępowanie w sytuacji, gdy czwórka sędziów złoży ślubowanie w innej formie niż bezpośrednio przed prezydentem.
Porównał tę sytuację do tekstu z filmu "Miś". - Sytuacja taka jak w szatni. Nie ma twojego płaszcza i nic mi nie zrobicie. Nie wyobrażam sobie, żeby sędzia Trybunału szarpał się ze strażnikiem - stwierdził. Dodał, że nie widzi sytuacji, gdzie "komendant straży trybunału nie usłuchał swojego zwierzchnika".
- Moim zdaniem nie powinno się narażać ich na tego rodzaju dyskomfort - ocenił były prezes TK.
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24