Eksperci: oszczędzanie paliwa to jest kierunek konieczny

warszawa korek - Grand Warszawski shutterstock_2273334983
Józefiak z Greenpeace o konieczności oszczędzania paliwa z powodu kryzysu
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Grand Warszawski / Shutterstock
Kryzys energetyczny, który już obserwujemy, jest głęboki, dlatego musimy oszczędzać paliwo - stwierdził na antenie TVN24 Marek Józefiak z Greenpeace. - To jest kierunek konieczny - zaznaczył. Z kolei główny ekonomista "Pulsu Biznesu" stwierdził, że "my jeszcze cały czas myślimy, że nic się zupełnie nie zmieni". - Ale jeżeli ta cieśnina (Ormuz - red.) będzie zablokowana jeszcze przez kilka tygodni, to my też będziemy musieli w jakiś sposób ograniczyć zużycie paliw - zaznaczył.

Międzynarodowa Agencja Energii (MAE) opublikowała w piątek kompleksowy zestaw rekomendacji skupionych na stronie popytu, których celem jest złagodzenie skutków gwałtownego wzrostu cen energii dla gospodarstw domowych, przedsiębiorstw i całej gospodarki. Mamy zwolnić na autostradach, mniej latać, pracować zdalnie.

- To jest kierunek konieczny - ocenił ten ruch na antenie TVN24 w programie "Tak jest" Marek Józefiak, ekspert do spraw polityki ekologicznej, rzecznik prasowy Greenpeace. Jak zaznaczył, obecny kryzys energetyczny, "który już widzimy na świecie, jest głęboki".

Rzecznik Greenpeace: na razie politycy trochę lunatykują

Jak stwierdził dalej, "widzimy to już w cenach paliw na świecie". - Nawet w Stanach Zjednoczonych, które są największym na świecie producentem ropy, ceny poszybowały w górę. Mamy globalny rynek. Widzicie też, że na rynku gazu widzimy to w Europie, więc to jest mocno odczuwalne - zaznaczył gość Anny Jędrzejowskiej.  

- Na razie wydaje się, że politycy trochę lunatykują i mają nadzieję, że po prostu uda się to przeczekać - stwierdził. Zaznaczył, że jednak "raczej to nie przejdzie bokiem". - Te zmiany zostaną z nami na dłużej, bo infrastruktura energetyczna jest celem ataków. To nie jest tak, że wystarczy odblokować cieśninę Ormuz - ocenił.

Ignacy Morawski, wicenaczelny i główny ekonomista "Pulsu Biznesu", podkreślił, że kraje azjatyckie, które czerpią bardzo dużo ropy z Zatoki Perskiej, już wprowadziły oszczędności. - Na przykład w Korei, która też zamroziła cenę paliw - tak jak my - rząd nakazał największym firmom zaprezentowanie planów oszczędności zużycia energii - powiedział. Zaznaczył, że do Europy "to dociera bardzo powoli". 

- My jeszcze cały czas myślimy, że nic się zupełnie nie zmieni. Ale jeżeli ta cieśnina (Ormuz - red.) będzie zablokowana jeszcze przez kilka tygodni, to my też będziemy musieli w jakiś sposób ograniczyć zużycie paliw - stwierdził.

Kryzys podobny do tego z lat 70.

W jego ocenie obecny kryzys energetyczny, i związane z nim zaburzenia dostaw ropy, jest dość podobny do tego z lat 1973-1974, kiedy to kraje OPEC zablokowały eksport do krajów rozwiniętych w reakcji na wojnę Izraela z państwami arabskimi. Jak zaznaczył, i wtedy, i obecnie zaburzenia światowych dostaw ropy wynoszą około 5 procent.

- Natomiast dziś jest świat trochę lepiej przygotowany, ma większe zapasy, jest bardziej elastyczny - wskazał.

Źródło: tvn24.pl
Zobacz także: