W środę, 1 kwietnia, prezydent Karol Nawrocki odebrał ślubowanie od dwojga wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Pozostałych czworo sędziów nadal czeka na zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego.
Kontrowersje wokół Trybunału Konstytucyjnego komentowali w "Tak jest" w TVN24 Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, oraz sędzia Beata Morawiec ze Stowarzyszenia Sędziów "Themis".
Morawiec skrytykowała argumentację kancelarii prezydenta, że dwoje sędziów zostało zaprzysiężonych, aby osiągnąć minimalny skład TK. - Jedenastu sędziów tworzy pełny skład Trybunału Konstytucyjnego, który upoważnia go do podejmowania decyzji w konkretnych sprawach, ale pełny skład Trybunału Konstytucyjnego, wynikający z konstytucji, to piętnastu sędziów, więc nie mamy wątpliwości, że wybór, którego dokonał Sejm, był właściwy - powiedziała.
"Dokładnie ten sam przepis adresowany jest do prezydenta"
Przemysław Rosati zwrócił z kolei uwagę na rolę prezydenta w przyjęciu ślubowania od sędziów TK. - Konstytucja nie przyznaje prezydentowi żadnej kompetencji do weryfikowania wyboru dokonanego przez Sejm - podkreślił.
Dodał, że "jest to niezwykle ważne, dlatego że pan minister Bogucki wielokrotnie w swoich wypowiedziach cytuje przepisy konstytucji odnoszące się do tego, że organy władzy publicznej działają w granicach i na podstawie prawa". - Dokładnie ten sam przepis adresowany jest do prezydenta. W tym aspekcie pan prezydent nie ma żadnych kompetencji, mówiąc krótko, jeżeli chodzi o brzmienie konstytucji - zaznaczył Rosati.
"Jakoś sobie nie przypominam takiego przepisu..."
Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki zaznaczył w środę, że jedyną przewidzianą w konstytucji formą ślubowania jest ta przed prezydentem. Ostrzegł jednocześnie rządzących przed próbą zaprzysiężenia sędziów w inny sposób. Jak powiedział, "mamy wtedy do czynienia zarówno z deliktem konstytucyjnym, jak i poważnym przestępstwem o charakterze karnym".
Do słów Boguckiego odniosła się sędzia Morawiec. - Bardzo jestem ciekawa, jaki przepis pan Bogucki wskazałby jako podstawę tej odpowiedzialności karnej - zaznaczyła. - Od prawie 40 lat wykonuję zawód sędziego karnisty i jakoś sobie nie przypominam takiego przepisu, który pozwalałby na pociągnięcie do odpowiedzialności sędziów Trybunału, jeżeli zdecydowaliby się w innej formie złożyć przyrzeczenie, niż osobiście w obecności prezydenta.
- Takie wołanie na puszczy nie wywołuje skutków, żaden racjonalny prawnik nie da się nabrać na tego rodzaju narrację - podkreśliła. Jak jednak dodała, "wypowiadane w ten sposób groźby źle świadczą o osobie, która je wypowiada i niestety źle prognozują na przyszłość".
- To są działania niedopuszczalne, obrazoburcze. Dla mnie niesamowite po prostu, jeżeli tak wysoko postawiony urzędnik kancelarii prezydenta pozwala sobie na tego rodzaju inwektywy - mówiła Morawiec.
"To nie jest jakiś abstrakcyjny organ w Warszawie"
- Brak sprawnie działającego Trybunału Konstytucyjnego, który ma piętnastu prawidłowo wybranych sędziów, jest tak naprawdę wielkim dramatem, który uderza bezpośrednio w obywateli - zauważył Przemysław Rosati.
Zaznaczył on, że Trybunał "to nie jest jakiś abstrakcyjny organ w dalekiej Warszawie". - To sąd nad prawem, który dotyczy nas wszystkich. Bez sprawnie działającego TK zadowolona jest każda władza publiczna, a cierpią obywatele - podkreślił.
- Im szybciej dojdzie do dopuszczenia prawidłowo wybranych sędziów do orzekania, tym lepiej dla obywateli - skwitował Rosati.