Gazeta postanowiła więc sprawdzić, czy senatorów można chociaż zastać w ich biurach parlamentarnych. Okazało się, że lokale, w których powinni byli w poniedziałek przyjmować petentów, świeciły pustkami. Za swoje lenistwo senatorowie zainkasują jednak całe miesięczne wynagrodzenie - bagatela ponad 12 tys. zł na osobę, podlicza "Super Express" i sugeruje by za odwołane posiedzenia senatorowie zwracali przynajmniej część swojego wynagrodzenia. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można byłoby przeznaczyć na jakiś szlachetny cel.
Źródło: Super Express