Wyłowili 3,5 tony śniętych ryb zatrutych przez ścieki z oczyszczalni. Decyzja prokuratury

Padły ryby
Stańków. Padły ryby (22.07.2025)
Źródło: Marcin Łopacki
Latem z oczyszczalni w Bielawinie (Lubelskie) wypłynęły ścieki, które zanieczyściły pobliską rzekę oraz zbiornik retencyjny. Z wody wyłowiono około 3,5 tony śniętych ryb. Prokuratura Rejonowa w Chełmie stwierdziła, że w oczyszczalni doszło do awarii czujnika i nie zawinił żaden z pracowników. Umorzyła więc śledztwo w tej sprawie, co zaskarżył Polski Związek Wędkarski. Radny powiatowy, który latem nagłośnił sprawę napisał nawet list otwarty do ministra Waldemara Żurka. Domaga się ponownego przeanalizowania dowodów. 

"Jako radny oraz przedstawiciel lokalnej społeczności wnoszę o objęcie tej sprawy nadzorem prokuratorskim przez prokuraturę wyższej instancji oraz o ponowne, wnikliwe i rzetelne przeanalizowanie całego materiału dowodowego" – czytamy w liście otwartym do ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, który napisał Marcin Łopacki, radny powiatu chełmskiego.

Chodzi o sprawę, którą opisywaliśmy w lipcu zeszłego roku. Z oczyszczalni ścieków w Bielawinie wypłynęły nieoczyszczone ścieki, które zanieczyściły rzekę Uherkę oraz zbiornik retencyjny Stańków, który od Wód Polskich dzierżawi i zarybia chełmski okręg Polskiego Związku Wędkarskiego. Z wody wyłowiono wtedy około 3,5 tony śniętych ryb.

Padły ryby
Padły ryby
Źródło: Marcin Łopacki

Prokurator: nie stwierdziliśmy, aby doszło do błędu ludzkiego

Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Chełmie, która umorzyła właśnie sprawę.

- Nie stwierdziliśmy, aby doszło do błędu ludzkiego - mówi zastępca szefa chełmskiej prokuratury Tomasz Kozioł.

Do utylizacji trafiło około 3,5 tony ryb
Do utylizacji trafiło około 3,5 tony ryb
Źródło: Marcin Łopacki

Wędkarze złożyli zażalenie

Decyzja prokuratury jest nieprawomocna. Zażalenie od niej złożyli wędkarze. Uważają, że umorzenie postępowania było przedwczesne, bo prokuratura podjęła decyzję – jak napisali – na etapie, który nie pozwalał na kategoryczne wykluczenie odpowiedzialności karnej.

- Wartość ryb, które straciliśmy została oszacowana na ponad 75 tys. zł, koszty utylizacji ryb to ponad 8 tys. zł, natomiast za wapniowanie zbiornika (po to, żeby ograniczyć negatywne skutki dla przyrody) to kolejne ponad 3,5 tys. zł. Będziemy domagać się od oczyszczalni odszkodowania - mówi Marcin Adamczyk, dyrektor zarządu biura chełmskiego okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego.

Dodaje, że zbiornik został ponownie zarybiony jesienią. – Jest tam jednak o wiele mniej ryb niż przed lipcem – zaznacza Adamczyk.

Doszło do zanieczyszczenia rzeki
Doszło do zanieczyszczenia rzeki
Źródło: Marcin Łopacki

Czujnik błędnie wskazał dane

Z ustaleń śledczych wynika, że do zanieczyszczenia doszło m.in. przez to, że jeden z należących do oczyszczalni czujników wskazał błędne dane. Przez to pracownicy nie wiedzieli, że w rzece znalazły się nieoczyszczone ścieki.

- Urządzenie kontrolno-pomiarowe, o którym mowa wskazuje wysokość napływu ścieków do oczyszczalni. Pokazywało tego dnia, że napływ jest na odpowiednim poziomie – mówi nam Jakub Oleszczuk, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Chełmie.

Później okazało, że ilość ścieków (które płynęły do oczyszczalni wraz z deszczówką, bo był to okres ulewnych deszczy) była tak duża, że w głównym kanale oczyszczalni doszło do spiętrzenia. Nieoczyszczone ścieki dostały się więc do rzeki oraz zbiornika retencyjnego.

- Czujnik został wymieniony na nowy. Stworzyliśmy też dodatkowy system zabezpieczeń, tak żeby już nigdy nie doszło do takiej sytuacji – zaznacza prezes.

WIOŚ dał dwa mandaty

Wspomniany na wstępie radny Marcin Łopacki napisał w liście otwartym do ministra Żurka, że sprawę badał też Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, który nałożył na oczyszczalnię ścieków maksymalny mandat, co – zdaniem radnego - wprost potwierdza rażące naruszenie przepisów ochrony środowiska.

"Tym bardziej bulwersujące jest umorzenie postępowania karnego w sprawie, która w oczywisty sposób nosi znamiona poważnej szkody w środowisku i społecznego zagrożenia" – czytamy w liście.

Do wody trafiły nieoczyszczone ścieki
Do wody trafiły nieoczyszczone ścieki
Źródło: Marcin Łopacki

Za zanieczyszczenie wody oraz za to, że nie poinformowali w porę

Andrzej Wereszczyński, kierownik chełmskiej delegatury WIOŚ mówi nam, że w oczyszczalni ścieków nigdy wcześniej nie doszło do podobnej sytuacji.

- Śledczy potwierdzili, że zawinił niesprawny czujnik, a do tego co się stało przyczyniły się też intensywne opady atmosferyczne. Myśmy nałożyli dwa mandaty w maksymalnej wysokości, które wynikają z prawa wodnego. Jeden za to, że w rzece i zbiorniku znalazły się nieczystości, a drugi za to, że to nie oczyszczalnia jako pierwsza powiadomiła nas o sprawie – informuje.

Cytowany wcześniej Jakub Oleszczuk, prezes MPGK w Chełmie komentuje, że pracownicy nie zdążyli powiadomić WIOŚ, bo wszystko działo się bardzo szybko.

- Wody Polskie powiadomiły w tym czasie WIOŚ – zaznacza.

Wędkarze oszacowali, że ryby były warte ponad 75 tys. zł
Wędkarze oszacowali, że ryby były warte ponad 75 tys. zł
Źródło: Marcin Łopacki

Sprawa trafiła też do GDOŚ

Radny Marcin Łopacki (który nawiasem mówiąc, był w lipcu pracownikiem Wód Polskich, a konkretnie nadzoru wodnego, teraz już w Wodach Polskich nie pracuje) oprócz napisania listu otwartego do ministra Żurka, interweniował też w sprawie tego co się stał również w Ministerstwie Klimatu i Środowiska.

Ministerstwo przekazało jego pismo do Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, który ma się zająć sprawą.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: