Wiceburmistrz odszedł na emeryturę, zastąpił go syn

Burmistrz Krzysztof Kołtyś (po prawej) ze swoim nowym zastępcą Tomaszem Krzysztoniem
Janów Lubelski
Źródło wideo: Google Earth
Źródło zdj. gł.: UM Janów Lubelski
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Wiceburmistrz Janowa Lubelskiego Czesław Krzysztoń odszedł na emeryturę, a na stanowisku zastąpił go syn - Tomasz Krzysztoń. Zapewnia, że jego ojciec nie miał wpływu na tę nominację. - Nie byłem zresztą pierwszym wyborem burmistrza. Podjąłem to wyzwanie i chcę mu sprostać - podkreśla nowy wiceburmistrz.

Wśród komentarzy na profilu facebookowym urzędu miasta przeważają gratulacje. Są jednak i takie opinie jak: "W Janowie Lubelskim funkcje publiczne w samorządzie miejskim są dziedziczno-genetyczne. Współczuję mieszkańcom". Czy też: "Nepotyzm naszą tradycją narodową".

W urzędzie miasta w Janowie Lubelskim stanowisko wiceburmistrza objął Tomasz Krzysztoń. To syn Czesława Krzysztonia, który pełnił tę funkcję od 2006 roku i tydzień przed zatrudnieniem syna przeszedł na emeryturę.

Burmistrz Krzysztof Kołtyś (po prawej) ze swoim nowym zastępcą Tomaszem Krzysztoniem
Burmistrz Krzysztof Kołtyś (po prawej) ze swoim nowym zastępcą Tomaszem Krzysztoniem
Źródło zdjęcia: UM Janów Lubelski

Nie był pierwszym wyborem burmistrza

 - Oczywiście miałem świadomość, że może się to spotkać z krytyką i wywołać różne komentarze. Pierwszy mój wybór był inny. Osoba, którą widziałbym w roli mojego zastępcy jednak odmówiła. Później zastanawiałem się nad powołaniem jednego z kierowników referatów w urzędzie, ale doszedłem do wniosku, że byłaby to strata dla poszczególnych referatów. Wybór padł więc na Tomasza Krzysztonia – mówi burmistrz Krzysztof Kołtyś, który pełni właśnie swoją ostatnią kadencję, a rządzi miastem nieprzerwanie od 1998 roku.

Jest członkiem PiS. Tak samo zresztą jak Czesław Krzysztoń oraz Tomasz Krzysztoń. Gdy pytamy, czy nie było jednak tak, że ojciec odchodząc na emeryturę, poprosił o powołanie na jego miejsce syna, burmistrz zaprzecza.

- Wybrałem Tomasza Krzysztonia bo jest dobrze przygotowanym i ambitnym człowiekiem, który podjął się tej trudnej roli. Powiedziałem mu, cytując znanego polityka (Winstona Churchilla – przyp. red.), że czekają go tu "krew, pot i łzy", a nie wiwaty i fanfary. Nowy wiceburmistrz każdego dnia udowadnia, że podjąłem dobrą decyzję – zaznacza burmistrz.

Burmistrz z odchodzącym na emeryturę Czesławem Krzysztoniem (drugi z lewej)
Burmistrz z odchodzącym na emeryturę Czesławem Krzysztoniem (drugi z lewej)
Źródło zdjęcia: UM Janów Lubelski

Miało to rozsierdzić starostę "do czerwoności"

Tomasz Krzysztoń był do tej pory pracownikiem starostwa powiatowego. Był tam naczelnikiem wydziału informacji i promocji. Nie przeniósł się daleko, bo urząd miasta i starostwo mają siedzibę w jednym budynku.

"Gazeta Wyborcza" informuje, że burmistrz mianował swojego zastępcę bez zgody starosty Artura Pizonia, który jest też szefem PiS w powiecie, czym "miał go rozsierdzić do czerwoności".

"Politycznej zgody na ten awans nie było, a przyparty do muru Kołtyś miał wskazać Pizoniowi wprost na wyborców, którzy za nim idą do urn. A każde wybory Kołtyś wygrywa zdecydowanie w pierwszej turze, jak w 2024 r., z blisko 75 proc. poparciem. A Pizonia wybierają radni powiatowi, z politycznego klucza. Obaj panowie, co prawda, są w PiS, ale reprezentują w partii dwie przeciwstawne frakcje" – czytamy w "Gazecie Wyborczej".

Burmistrz: to była moja autonomiczna decyzja

Burmistrz twierdzi, że nie żadnego konfliktu ze starostą, a powołanie wiceburmistrza było jego autonomiczną decyzją. - Nie należę też w partii do żadnej frakcji "maślarzy" czy też "harcerzy", a starosta w mediach społecznościowych gratulował Tomaszowi Krzysztoniowi tej nominacji – mówi nam Krzysztof Kołtyś.

Natomiast starosta Artur Pizoń przekonuje, że informacja o nominacji w żadnym razie nie rozsierdziła go "do czerwoności". - Żyjemy w małym środowisku. Pana burmistrza znam od wielu lat i dobrze z nim współpracuję. Może powiedzieć, że jesteśmy przyjaciółmi to za dużo, ale na pewno jesteśmy dobrymi kolegami. I nie ma też u nas w lokalnym PiS jakiegoś konfliktu frakcji – podkreśla starosta.

Niemniej nie ukrywa, że chciałby, aby Tomasz Krzysztoń został w jego urzędzie. - To bardzo energiczny, elokwentny i kreatywny człowiek. Rozumiem jednak, że wybrał taką ścieżkę rozwoju, a pełnienie funkcji wiceburmistrza nie jest wcale takie łatwe. Życzę mu wszystkiego najlepszego – zaznacza.

Twierdzi, że jego ojciec nie miał żadnego wpływu na nominację

Natomiast sam Tomasz Krzysztoń komentuje, że starosta przyjął jego nominację spokojnie. - Nie odczułem żadnego "rozsierdzenia" - uśmiecha się.

Gdy pytamy, czy spotyka się z komentarzami, że zajęcie stanowiska po ojcu jest nepotyzmem, mówi że słyszał, iż pojawiają się różne opinie, ale nikt osobiście mu nic takiego nie powiedział. - Chciałbym, żeby moja praca była – tak jak do tej pory - oceniana przez pryzmat moich działań i efektów - zaznacza.

Zaprzecza też jakoby ojciec miał jakikolwiek wpływ na jego nominację. - Nie byłem zresztą pierwszym wyborem burmistrza. Podjąłem to wyzwanie i chcę robić wszystko, by mu sprostać - zapewnia nowy wiceburmistrz.

Tomasz Mikulicz

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: