|

Mało dowodów, dużo wątpliwości. Wyrok w sprawie zabójstwa policjanta

Radiowóz Henryka Stolarka po wyciągnięciu ze stawu
Radiowóz Henryka Stolarka po wyciągnięciu ze stawu
Źródło: Akta sprawy (zdjęcie cyfrowo koloryzowane)
Uniewinnieniem zakończył się trwający ponad cztery lata proces w sprawie zabójstwa policjanta Henryka Stolarka. W 1994 roku oprawcy zatopili w stawie radiowóz, w którym znajdował się konający funkcjonariusz. Prokuratura nieskutecznie próbowała przekonać sąd, że jednym z nich był 19-letni wtedy Janusz K. W czwartek sąd stwierdził, że w sprawie jest zbyt wiele wątpliwości, żeby go skazać.Artykuł dostępny w subskrypcji

O przebiegu procesu obszernie informowaliśmy w reportażu, który opublikowaliśmy w tvn24.pl krótko przed wyrokiem.

Chociaż początkowo sprawa cieszyła się dużym zainteresowaniem opinii publicznej, pod koniec procesu już tylko reporter tvn24.pl śledził to, co dzieje się na sali sądu.

W swojej mowie końcowej prokurator podkreślał, że Janusza K. obciążają dwa odciski palców znalezione na oderwanym zderzaku radiowozu, w którym znaleziono ciało Henryka Stolarka. Drugim dowodem, który miał świadczyć o jego winie, były wyniki badania wariografem, z których wynikało, że mężczyzna ma wiedzę o okolicznościach śmierci policjanta.

Obrona wnosiła o uniewiennienie.

W czwartek rano sędzia Jacek Klęk, przewodniczący pięcioosobowego składu sędziowskiego, ogłosił wyrok uniewinniający oskarżonego. W czasie ustnego uzasadniania decyzji podkreślał, że nie można było podjąć innej decyzji w związku z tym, że prokuratura nie udowodniła winy Janusza K.

Czytaj także: