TVN24 | Łódź

11-latek zauważył, że w oknie na czwartym piętrze stoi mały chłopiec. Od razu zaalarmował policjantów

TVN24 | Łódź

Autor:
bż/gp
Źródło:
TVN24 Łódź
Do zdarzenia doszło w Sieradzu
Do zdarzenia doszło w SieradzuTVN24 Łódź
wideo 2/3
TVN24 ŁódźDo zdarzenia doszło w Sieradzu

Jedenastoletni chłopiec podbiegł do policjantów pracujących przy kolizji niedaleko ulicy Polnej w Sieradzu (woj. łódzkie) i zaalarmował, że zobaczył małe dziecko, które w każdej chwili może wypaść z okna na czwartym piętrze. - Dzięki czujności tego chłopca nie doszło do tragedii - przekazuje rzeczniczka sieradzkiej komendy powiatowej.

Jedenastolatek w czwartek przechodził obok bloku przy ulicy Polnej. Zwrócił uwagę na spadające na trawnik przedmioty. Kiedy podniósł głowę, zobaczył, że w otwartym oknie na czwartym piętrze stoi mały chłopiec, który dla zabawy wyrzuca na zewnątrz przedmioty z pokoju. Nastolatek szybko ruszył w kierunku policyjnego radiowozu stojącego w pobliżu.

- Na miejscu pracowali funkcjonariusze, którzy prowadzili działania w miejscu kolizji. Natychmiast pobiegli w kierunku wskazanym przez chłopca - mówi aspirant sztabowy Agnieszka Kulawiecka z sieradzkiej komendy.

Policjanci zatrzymali się w miejscu, gdzie upadały kolejne przedmioty wyrzucane z czwartego piętra. - Mówili do chłopca stojącego na parapecie po wewnętrznej strony, żeby poszedł w głąb pomieszczenia. Jeden z mundurowych pobiegł do mieszkania, w którym znajdowało się dziecko. Drugi pozostał na miejscu, żeby w razie potrzeby zaasekurować upadek chłopczyka - mówi rzeczniczka.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W TVN24 GO >>>

Po szafce

Mundurowemu, który znalazł się pod drzwiami otworzyła zdziwiona, 30-letni matka. Obok niej stali jej dwaj synowie, w tym ten, który chwilę wcześniej był na parapecie. - Matka była trzeźwa. Tego dnia opiekowała się dziećmi, ale w pewnym momencie ze starszym synem poszła na chwilę do kuchni - przekazuje Agnieszka Kulawiecka z sieradzkiej komendy.

Młodsze, czteroletnie dziecko miało wykorzystać tę chwilę i wdrapać się na parapet po meblach znajdujących się obok okna. - Wszystko wskazuje na to, że chłopczyk sam otworzył okno a potem, dla zabawy, wyrzucał z niego przedmioty, które znalazły się pod jego ręką - przekazuje policjantka.

Przekazuje, że do nieszczęścia nie doszło dzięki bardzo przytomnej reakcji jedenastoletniego chłopca mieszkającego w okolicy. - Gdyby nie on, mogłoby dojść do tragedii. Z tego miejsca chciałabym mu podziękować - przekazuje policjantka.

Do zdarzenia doszło przy ulicy Polnej w Sieradzu

Autor:bż/gp

Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Łódź

Pozostałe wiadomości