Bez powodu brutalnie zaatakował przypadkowego mężczyznę. Ten zmarł w szpitalu. Jest wyrok

Mężczyzna podejrzany jest o usiłowanie zabójstwa
Kamilowi K groziło dożywocie
Źródło wideo: tvn24.pl
Źródło zdj. gł.: KPP Rawa Mazowiecka
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Na targowisku w Rawie Mazowieckiej zaatakował bez powodu przypadkowego mężczyznę. Ten zmarł w szpitalu. Sąd skazał Kamila K. na 20 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny. Oskarżony decyzją sądu pozostanie w areszcie, sam o to poprosił. 

Sąd Okręgowy w Łodzi ogłosił w środę wyrok w sprawie Kamila K., który w czerwcu 2025 r. na miejskim targowisku w Rawie Mazowieckiej niczym niesprowokowany zaatakował przypadkowego 73-letniego mężczyznę.

Podbiegł do niego, przewrócił i kopał w klatkę piersiową, plecy oraz w głowę. Pokrzywdzony doznał poważnych obrażeń wymagających pilnej interwencji neurochirurgicznej. Helikopterem, w stanie krytycznym, został przetransportowany do szpitala. Mężczyzna zmarł.

Sąd orzekł, że Kamil K. karę 20 lat kary pozbawienia wolności będzie odbywał w systemie terapeutycznym z uwagi na uzależnienie od alkoholu. O warunkowe przedterminowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się dopiero po odbyciu 15 lat kary. Sąd nakazał mu też zapłacić 50 tys. zł zadośćuczynienia dla rodziny zmarłego Franciszka N.

"Nie groził pokrzywdzonemu, nie łączyła ich żadna relacja"

Sąd wbrew żądaniu prokuratury uznał, że oskarżony dopuścił się zabójstwa w zamiarze ewentualnym.

- W tej sprawie okoliczności nie pozwalają na przyjęcia działania oskarżonego z zamiarem bezpośrednim. Oskarżony nie groził pokrzywdzonemu, nie łączyła ich żadna relacja. Oskarżony godził w newralgiczne części ciała pokrzywdzonego, używał znacznej siły ciosów, w związku z czym nie ulega wątpliwości, że działał z zamiarem ewentualnym. Jest osobą dorosłą, był poczytalny w chwili czynu, w związku z czym niewątpliwie zdawał sobie sprawę, że takie działanie może doprowadzić do śmierci pokrzywdzonego - uzasadniała wyrok sędzia Kołacińska-Sumińska.

Dodała, że w ocenie sądu oskarżony chciał wyładować narastającą w nim agresję, a ponieważ nie udało mu się tego zrobić na koledze, z którym razem spędzał czas (kolega się oddalił), więc "ofiarą padł pokrzywdzony, który znalazł się w tamtym miejscu i czasie w sposób niewątpliwie niefortunny dla siebie".

- Pokrzywdzony znalazł się w zasięgu wzroku oskarżonego. Był osobą starszą, która nie broniła się w żaden sposób przed zadawanymi ciosami. Należy jednak podkreślić, że brak jest okoliczności świadczących o tym, że oskarżony chciał zabić pokrzywdzonego i że działał z zamiarem bezpośrednim - powiedziała sędzia.

Sędzia: agresja musi spotkać się z reakcją

Dodała, że kara 20 lat pozbawienia wolności ma przede wszystkim działać odstraszająco na osoby, które wpadną na pomysł, by w ten sposób dawać upust agresji.

- Społeczeństwo ma również wiedzieć, że tego typu agresja, taka nieuzasadniona, bezmyślna, niepohamowana, spotyka się z odpowiednią reakcją wymiaru sprawiedliwości - podsumowała sędzia Kołacińska-Sumińska.

Z takim orzeczeniem sądu nie zgodził się prokurator rejonowy w Rawie Mazowieckiej Sławomir Mentrycki i zapowiedział wystąpienie o uzasadnienie wyroku i wniesienie apelacji.

Prokurator żądał dla oskarżonego 30 lat więzienia. - Monitoring pokazał furię, a sekcja zwłok siłę, z jaką oskarżony zadał ciosy - powiedział prokurator po ogłoszeniu wyroku.

Wyrok nie jest prawomocny. Oskarżony decyzją sądu pozostanie w areszcie, sam o to poprosił. 

Źródło: PAP
Czytaj także: