Tak jest

Cezary Tomczyk: Wojsko Polskie trzyma rękę na pulsie, ale też na spuście

Polski myśliwiec F-16 (zdjęcie ilustracyjne)
Cezary Tomczyk: zmieniamy procedury, identyfikacja wizualna celu nie będzie już potrzebna
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Krzysztof Grzybowski/Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Zmieniamy procedury w Wojsku Polskim, aby niepotrzebna była identyfikacja wizualna celu do zestrzelenia - przekazał w "Tak jest" w TVN24 wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. Zapewnił też, że rosyjski śmigłowiec, który w środę naruszył polską przestrzeń powietrzną, był cały czas pod kontrolą polskiego wojska.

W środę po godzinie 11 rano rosyjski śmigłowiec wojskowy, wykonujący lot z obwodu królewieckiego, przez około 40 sekund był w polskiej przestrzeni powietrznej, wleciał na głębokość około 300 metrów.

- On przez cały czas był pod kontrolą Wojska Polskiego. Najpierw wystartował śmigłowiec, później nasza para myśliwska z Malborka. Wszystkie systemy zadziałały - powiedział w "Tak jest" w TVN24 wiceminister obrony narodowej i poseł KO Cezary Tomczyk.

Wiceminister tłumaczył, że w tym przypadku wdrożono procedurę NATO-wską, która służy do przechwycenia wrogiego obiektu. - Polskie myśliwce spełniły swoje zadanie - podkreślił.

- Wojsko Polskie trzyma rękę na pulsie, ale też trzyma rękę na spuście. I bardzo proszę, to jest mój generalny apel, żeby też nie wywierać presji na polskich wojskowych, bo oni doskonale wiedzą, co mają robić - zaznaczył.

Nowa procedura w Wojsku Polskim

Tomczyk poinformował w programie, że procedura dotycząca zestrzeliwania wrogich obiektów latających zostanie uproszczona. Wiceminister wskazał, że to dowódca operacyjny i pilot podejmują decyzje w czasie akcji.

- Zmieniamy w tej chwili procedury w Wojsku Polskim i zamiast identyfikacji wzrokowej czy identyfikacji wizualnej będzie tak zwana identyfikacja pozytywna. Czyli jeżeli pilot będzie miał informację na przykład radarową, a także obiekt przekroczy albo wkroczy w strefę zakazu lotów, to będzie to podstawa dla dowódcy operacyjnego i dla pilota do użycia siły - przekazał.

Jak mówił wiceminister, zagrożenie ze strony Rosji wymusza dostosowanie procedur. - W taki sposób, żeby pilot miał pewność działania i też miał pewność, że za każdym razem stoi za nim jego państwo - dodał.

- Testy, prowokacje, reakcje, ale też testy jedności, jeżeli chodzi o kwestie społeczeństwa. Z tym na pewno będziemy się zderzać w ciągu następnych miesięcy - podkreślił Tomczyk.

Poseł KO wspomniał, że niedawno też wprowadzono możliwość preautoryzacji przez dowódcę użycia systemu antyrakietowego Patriot już w momencie powzięcia informacji o wystrzeleniu wrogiego pocisku. Mówił także, że w przypadku zagrożenia polskie niebo będzie zamykane dla ruchu statków cywilnych, aby ułatwić działania lotnikom.

Polska gotowa do produkcji rakiet Patriot

Toczą się rozmowy na temat przekazania licencji na produkcję Patriotów Ukrainie. Tomczyk wyraził opinię, że to jednak Polska powinna być "zapleczem produkcyjnym" tych pocisków.

- Przekazanie ściśle tajnych technologii dzisiaj na Ukrainę w przypadku zagrożenia wojennego, uważam, że z punktu widzenia amerykańskiego pewnie nie jest najlepszym pomysłem. My jesteśmy w oczywisty sposób gotowi do uruchomienia produkcji w Polsce. O tym też były rozmowy podczas wizyty Amerykanów - powiedział wiceminister.

Zdaniem Tomczyka Polska ma szansę na produkowanie Patriotów na licencji, chociaż nasz kraj nie jest jedyny w tym wyścigu. - Być może te decyzje zapadną wkrótce, ale tego dotyczą dzisiaj rozmowy z Amerykanami. Ja też oczekuję od samego Pałacu Prezydenckiego, od prezydenta, od całej dyplomacji pełnego wsparcia w tym zakresie - zaznaczył.

- Wiadomo, że relacje z prezydentem bywają oczywiście napięte, a szczególnie z takimi niedorajdami jak pan Przydacz [szef Biura Polityki Międzynarodowej - red.]. Natomiast jedno jest pewne. Ja kibicuję stosunkom, tym dobrym relacjom między prezydentem Nawrockiem a prezydentem Trumpem. Jestem patriotą. Uważam, że to ma ogromne znaczenie z punktu widzenia Polski - powiedział Cezary Tomczyk.

Bez decyzji o przekazaniu polskich rakiet Patriot Ukrainie

Gość TVN24 zapytany o sprawę ewentualnego przekazania rakiet do systemu Patriot Ukrainie z polskich zasobów, zastrzegł, że jest to decyzja, która dotychczas nie zapadła.

- Donacje to jest informacja zastrzeżona i jest to decyzja Rady Ministrów. Także w tej sprawie, jeśli zapadną decyzje, to będzie komunikował o tym pewnie sam premier - powiedział Tomczyk.

Wiceminister wskazał, że nie do niego należy ocena, czy taka decyzja może zapaść w najbliższym czasie.

- Natomiast w oczywisty sposób będziemy pomagali Ukrainie na wielu różnych polach. My zmieniliśmy też to podejście do donacji. To znaczy donacje są punktowe. Są celowane dokładnie tam, gdzie Ukraina tego bardzo potrzebuje. A nie, tak jak to było kiedyś, że to są masowe dostawy sprzętu do Ukrainy, jak to było w pierwszych miesiącach wojny - poinformował. 

OGLĄDAJ: Wiceminister obrony ma spakowany plecak ewakuacyjny? "Nie daje pan dobrego przykładu"
pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: