Łódź

Myślą, że pomagają, a sami tworzą korki. Policja bierze się za "szeryfów drogowych"

Łódź

Policja kontra "szeryfi"
TVN24 ŁódźPolicyjna akcja wymierzona w "szeryfów drogowych"

Są dobrą ilustracją stwierdzenia, że piekło jest wybrukowane dobrymi intencjami. Blokują kończące się pasy ruchu, żeby utrudnić życie "cwaniakom", którzy chcą wyprzedzić korek i włączyć się do ruchu. Problem w tym, że „szeryfowie drogowi” sami utrudniają ruch i łamią przepisy. Na wojnę z nimi rusza łódzka drogówka.

To jedna z polskich specjalności, trudna do zaobserwowania za granicą. "Podziwiać" można ją tam, gdzie z dwóch pasów ruchu robi się jeden, np. na autostradzie, gdzie doszło do wypadku.

- Szeryf zjeżdża na kończący się pas ruchu i blokuje samochody, które chciałyby dojechać do końca drogi i włączyć się na inny pas. Przed inne pojazdy - tłumaczy mł. asp. Marzanna Boratyńska z łódzkiej policji.

"Szeryf" walczy w ten sposób o sprawiedliwość drogową - w myśl zasady, że na przejazd wąskim gardłem trzeba czekać w "uczciwej" kolejce. Tyle, że to myślenie nijak ma się do przepisów ruchu drogowego, które zalecają jazdę "na suwak".

- Jeżdżę po całej Europie. Tylko u nas można się na nich natknąć. Co więcej – próba wytłumaczenia im, że łamią przepisy często kończy się awanturą, wyzwiskami i etykietą „cwaniaka” – mówi jeden z naszych czytelników, który przekazał nam kilka nagrań, na których widać jak wygląda polska jazda „na suwak”.

Funkcjonariusz szuka szeryfa

- To prawdziwa plaga naszych dróg. "Szeryf" potrafi skutecznie wydłużyć korek i doprowadzić na przykład do zakorkowania innych skrzyżowań. Czasami kończy się paraliżem danego sektora miasta - mówi Boratyńska.

Dlatego też łódzka policja rozpoczyna dzisiaj akcję wyłapywania szeryfów. Za blokowanie pasa ruchu grozi do 500 złotych mandatu i dwa punkty karne.

- W ramach akcji ustawiamy patrole w miejscach, gdzie najczęściej "grasują" szeryfowie - tłumaczy tvn24.pl policjantka.

Łódzka drogówka chce walczyć z problemem tym bardziej, że miasto od kilku lat jest rozkopane i w wielu miejscach dochodzi do sytuacji konfliktowej.

- Nieoznakowany patrol nie ma problemów z wystawieniem mandatów. Oznakowany radiowóz za to skutecznie rozwiązuje problem. Wolimy ułatwiać jazdę, niż podbijać statystki mandatów - deklaruje nasza rozmówczyni i wyjaśnia, czemu w akcji "szeryf" częściej uczestniczą radiowozy, które widać z daleka.

Marzanna Boratyńska dodaje przy tym, że trudno ocenić, jak wielu "szeryfów" dostało mandaty za swoją działalność.

- W policyjnych statystykach są uwzględnieni w tej samej rubryce co każdy inny kierowca, który został ukarany za blokowanie ruchu. Mogę jedynie powiedzieć, że "szeryfów" nie brakuje - tłumaczy.

Wolność "szeryfom", mandat "cwaniakom"?

Trzeba podkreślić, że zarówno temat aktywności "szeryfów", jak i "jazdy na suwak" budzi mnóstwo emocji. Wystarczyła rozmowa z kilkoma kierowcami w korku, żeby się o tym przekonać.

- Jeżeli dojechałem do korka wcześniej i stoję w nim kilkadziesiąt minut, to denerwują mnie kierowcy, którzy wymijają sznur pojazdów i wciskają się na początek kolejki - mówi zdenerwowany pan Mieczysław, którego spotykamy na światłach na ul. Kopcińskiego. Tutaj też jeden z pasów się kończy. Większość kierowców stoi cierpliwie w jednym miejscu. Pas obok stoi pusty.

- O jedzie! I zaraz jakiś frajer go wpuści - ożywia się pan Mieczysław, kiedy na pasie obok przemyka auto. I faktycznie, po kilku chwilach już ma za sobą skrzyżowanie. A nasz rozmówca przemieścił się o kilka metrów. Kierowcy, którzy myślą podobnie często kibicują "szeryfom".

- Sami tracą sporo czasu, żeby wprowadzić trochę porządku. Karać powinno się tych, co się wpychają. A nie tych, co z nimi walczą - dodaje Agnieszka. Jej samochód stoi tuż za "dostawczakiem" pana Mieczysława.

Jak działa szeryf?TVN24 Łódź

Braki w edukacji

- "Szeryfowanie" jest efektem zaniedbań na etapie edukacji. Nikt nie uczy na kursach jazdy na suwak. Stąd chaos na naszych drogach - komentuje Kuba Bielak, prowadzący "Jazdy Polskiej" na TVN Turbo.

I dodaje, że - w przeciwieństwie do innych państw - nikt na etapie kursów nie zwraca uwagi na konieczność kulturalnej jazdy.

- Nie jesteśmy bardziej złośliwi i niedouczeni niż Niemcy czy Skandynawowie. U nas też korzystanie z kończących się pasów nie budziłaby tylu emocji, jeżeli udałoby się wprowadzić odpowiednie rozwiązania systemowe, które wyjaśniłyby korzyści z niej płynące - tłumaczy nasz rozmówca.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: bż / Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: Autostrady Polska

Pozostałe wiadomości