Do tej sytuacji doszło 27 czerwca na Osiedlu Dąbrowa w południowej części Łodzi. 40-letnia kobieta skończyła pracę w jednym z tamtejszych zakładów i wracała do domu. Było około godziny 15. To wtedy na ulicy Rzgowskiej spotkała mężczyznę w średnim wieku, który ją zaczepił. Śledczy opublikowali jego wizerunek i rozpoczęli poszukiwania. Jak dowiedział się dziennikarz tvn24.pl, mężczyzna został wczoraj zatrzymany i dziś 48-latek usłyszał trzy zarzuty.
- Mężczyzna usłyszał zarzut naruszenia nietykalności kobiety poprzez złapanie ją za pierś, a także gróźb, narażenia na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku i uszczerbek na zdrowiu za strzelanie z wiatrówki i obrażenia dłoni - przekazał prokurator Paweł Jasiak.
I dodał: - Tego samego dnia podszedł do innej kobiety i przyłożył jej nóż do brzucha, kobiecie udało się jednak uciec i powiadomić policję.
Mężczyzna nie przyznał się do zarzutów i złożył wyjaśnienia. Grozi mu do 7 lat pozbawienia wolności. Prokurator skieruje do sądu wniosek o jego tymczasowe aresztowanie.
Atak na 40-latkę w Łodzi
Więcej o zdarzeniu przed tygodniem opowiadała na antenie reporterka TVN24. - Naruszył jej nietykalność cielesną. Kobieta była zszokowana tą sytuacją i chciała przeprosin. Wtedy mężczyzna wyciągnął broń, z której zaczął do niej mierzyć i oddał w jej kierunku strzały - relacjonowała Katarzyna Pasikowska-Poczopko. 40-latka zaczęła uciekać. Zdołała też zarejestrować telefonem kilka sekund nagrania, na którym widać, jak mężczyzna za nią biegnie. O zajściu poinformowała policję.