Odtwórcy głównych ról w filmie "Love Story", Ali MacGraw i Ryan O'Neal, teraz już po siedemdziesiątce i w schyłkowym okresie ich karier, przyjechali na uniwersytecki kampus w kabriolecie z wczesnych lat 70. ubiegłego wieku, podobnym do tego, który "grał" w filmie.
Podczas spotkania ze studentami mówili, że praca nad filmem była przełomowym i ważnym okresem w ich życiu. - Między Ryanem i mną zaiskrzyło od razu. Była między nami chemia - przyznała MacGraw.
Ciężkie losy po "Love story"
MacGraw, która obecnie mieszka w stanie Nowy Meksyk, po kilku latach od nakręcenia "Love story" zerwała z aktorstwem. Przez wiele lat zmagała się z uzależnieniami od alkoholu i narkotyków. Napisała o tym później książkę.O'Neal przyznał, że - podobnie jak w filmie - walka z rakiem pochłonęła znaczą część jego życia. Aktor zmaga się z rakiem krwi (leukemią); ostatnio choroba ustąpiła. W roku 2009 zmarła na raka jego długoletnia partnerka, aktorka Farrah Fawcett.Film opowiada historię miłości pochodzącego z bogatej rodziny studenta Harvardu, który żeni się z ubogą studentką, mimo sprzeciwu rodziców. Wkrótce jednak u dziewczyny lekarze diagnozują leukemię, która okazuje się śmiertelna."Love story" odniósł olbrzymi sukces kasowy i zdobył siedem nominacji do nagrody Oscara. Film nakręcony przez Arthura Hillera określany jest przez historyków kina za najsłynniejszy melodramat od "Przeminęło z wiatrem" i "Casablanki".
Autor: tmw/ja / Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: materiały prasowe