We wtorek krótko po godzinie 18 do służb wpłynęło zgłoszenie o utonięciu 11-latki w Jeziorze Zamkowym w Wąbrzeźnie. Do zdarzenia doszło na niestrzeżonej plaży. Dziewczynka bawiła się w wodzie z koleżanką, która w pewnym momencie straciła ją z pola widzenia i postanowiła zaalarmować straż pożarną. Na miejscu pojawili się również ratownicy i policja.
Czytaj też: Z plaży na cmentarz. Jak Polacy toną każdego lata
Po dwóch godzinach dziewczynkę udało się zlokalizować za pomocą sonaru. Ratownicy reanimowali 11-latkę. Po około godzinie udało się przywrócić czynności życiowe. Dziecko zostało przetransportowane do szpitala.
Wąbrzeźno. Dramat na plaży, nie żyje 11-latka
W środę rano w rozmowie z tvn24.pl podkomisarz Krzysztof Świerczyński z Komendy Powiatowej Policji w Wąbrzeźnie przekazał, że życia dziecka nie udało się uratować.
- Dzięki reanimacji udało się przywrócić czynności życiowe. Serce delikatnie ruszyło. Dziecko trafiło do szpitala w Toruniu. Niestety, przed północną otrzymaliśmy informację, że 11-latka nie przeżyła - poinformował policjant.
Czytaj więcej: Ratował swoje dzieci, sam utonął
Dodał, że dziewczynka przebywała na plaży z 13-letnią koleżanką. - Razem były w wodzie. 13-latka zauważyła, że 11-latka nie wynurzyła się, dlatego podniosła alarm - podał podkomisarz Świerczyński.
Policja wyjaśnia okoliczności wypadku.