Do dramatycznych wydarzeń w jednym z domów w powiecie myślenickim doszło w sobotę, 21 marca. Policjanci otrzymali zgłoszenie dotyczące awantury domowej. Słowo "awantura" nie oddaje jednak tego, co zastali na miejscu funkcjonariusze. W budynku znajdowało się ranne starsze małżeństwo, a wnętrze domu było zdewastowane.
"Zauważyli rozległe zniszczenia"
Policjanci poprosili poszkodowanych domowników o wyjście z budynku dla ich własnego bezpieczeństwa. Sami zaczęli szukać napastnika, który miał znajdować się na piętrze.
"Już w trakcie przemieszczania się po budynku policjanci zauważyli rozległe zniszczenia. Uszkodzone drzwi, wybite szyby oraz zdewastowane wyposażenie domu. Na korytarzu znajdował się połamany kij bejsbolowy" - poinformował w komunikacie podkomisarz Dawid Wietrzyk, oficer prasowy myślenickiej policji.
W jednym z pomieszczeń mundurowi zauważyli siedzącego na podłodze mężczyznę. Był to 30-letni syn pokrzywdzonych. Według relacji funkcjonariuszy, w trakcie interwencji był on pobudzony i agresywny. Kierował w ich stronę wulgaryzmy i nie wykonywał poleceń. W pewnym momencie miał spróbować zaatakować jednego z mundurowych. Policjanci obezwładnili go i przewieźli do policyjnego aresztu.
Rodzice zatrzymanego 30-latka, choć mieli widoczne obrażenia, nie chcieli udać się do szpitala.
"Nie pracował i nadużywał alkoholu"
Jak wyjaśnił podkom. Wietrzyk w rozmowie z tvn24.pl, zatrzymany 30-latek od około 10 lat miał stosować przemoc wobec swojej rodziny. Do aktów agresji dochodziło regularnie, jednak jak dotąd nie były one zgłaszane policji. Tym razem mężczyzna miał bić i kopać swoich rodziców, a także grozić im. - Wcześniej nie mieliśmy żadnych zawiadomień, nie było też wszczętej procedury Niebieskiej Karty - zaznaczył rzecznik.
- Mężczyzna ten nie pracował i nadużywał alkoholu, podbierał też pieniądze swoim rodzicom. Gdy brakowało mu środków na alkohol, stawał się agresywny - wyjaśnił oficer prasowy myślenickiej policji.
30-latek usłyszał zarzuty znęcania się nad rodziną, znieważenia funkcjonariuszy i zniszczenia mienia. Grozi mu do pięciu lat więzienia.
Decyzją sądu mężczyzna spędzi najbliższe trzy miesiące w tymczasowym areszcie.
Red. tok
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock