W sumie na cele referendalne zgromadzono 1,97 mln złotych, z czego aż 1,89 mln złotych pochodziło od Stowarzyszenia "Kraków dla Mieszkańców" Łukasza Gibały. Jest on jednym z kandydatów w zaplanowanych na 27 września wyborach prezydenckich pod Wawelem.
Pod sprawozdaniem podpisał się Rafał Zontek, pełnomocnik inicjatora referendum Grupa Obywateli ReferendumKRK.PL.
Szczegóły sprawozdania finansowego referendum w Krakowie
Według opublikowanego na stronie Krajowego Biura Wyborczego sprawozdania największą część – 1 896 164,49 zł – stanowiły świadczenia niepieniężne, czyli rzeczy i usługi, których wartość oszacowano według cen rynkowych. Niemal całość tego wsparcia, 1 895 164,49 zł, pochodziła od stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców. Jedynie 1000 zł stanowiło świadczenie Wojciecha Jakubowskiego, jednego z inicjatorów referendum.
Ze środków własnych inicjatorów pochodziło 69 171,57 zł, a darowizny wyniosły 10 940 zł. Pieniądze przekazały 43 osoby fizyczne. Komitet nie otrzymał pieniędzy ze zbiórek publicznych ani funduszy wyborczych partii politycznych, nie zaciągał też kredytów ani pożyczek.
W dokumencie znajdziemy też szczegółowe wyliczenie, na co wydano najwięcej pieniędzy. Pierwszą pozycją jest wykonanie i rozprowadzanie materiałów referendalnych, które pochłonęło przeszło połowę całej kwoty - ok. 1,2 mln zł. W tej sumie zawierają się plakaty, billboardy i inne reklamy w przestrzeni miejskiej, a także ulotki i inne drobne gadżety.
Niecałe pół miliona wydano na wynagrodzenia osób zaangażowanych w zbieranie podpisów. Ponad 130 tysięcy wydano na reklamy w internecie, a ponad 150 tysięcy na reklamę w TV, radio i prasie.
Gibała: Miszalski wydał więcej
W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Gibała przyznał, że jego stowarzyszenie przeznaczyło na kampanię referendalną "sporą kwotę", nie zdradził jednak liczb. Podkreślił za to, że Miszalski wydał dwa razy więcej na działania przeciwko referendum.
- Broniąc się przed odwołaniem, Aleksander Miszalski cały czas wydawał mnóstwo pieniędzy na propagandę. Na samą urzędową gazetę poszło 3,5 mln złotych. Dlatego zwiększyliśmy zakładany budżet, żeby zniwelować tę ogromną przewagę finansową, jaką Miszalski miał nad Janem Hoffmanem i komitetem obywatelskim oraz zapewnić inicjatorom referendum równe szanse w tym starciu - tłumaczy w rozmowie z "Wyborczą" Gibała.
Błąd w druku warty 1387 podpisów
Według sondażu pracowni Opinie24 opublikowanego przez portal Polityka Insight Gibała przekonał do siebie 25,2 proc. mieszkańców. Na podium znalazły się też Monika Piątkowska z KO (15.3 proc.) i Daria Gosek-Popiołek z Lewicy (8,7 proc.). 25,2 proc. ankietowanych jest niezdecydowanych.
Mimo że Gibała jest sondażowym faworytem, wciąż nie ma pewności, czy uda mu się zarejestrować kandydaturę. To z powodu błędu w druku na kartach, na których zbierane były podpisy mieszkańców. Na trzech tysiącach z nich zabrakło napisu "Kraków". W efekcie Miejska Komisja Wyborcza odrzuciła 3836 z 5449 złożonych podpisów, z czego 3200 z powodu błędu na karcie.
Łukasz Gibała ma czas do godziny 16 w czwartek, żeby zebrać brakujące 1387 podpisów.