TVN24 | Kraków

"Wyskakiwałyśmy przez okienko na korytarzu. Strażacy podstawili jakieś krzesła i uciekłyśmy"

TVN24 | Kraków

Autor:
wini//now
Źródło:
TVN24 Kraków / PAP
Mieszkanka Głogoczowa musiała uciekać przez oknoTVN24
wideo 2/8
kwasny live 2

Gwałtowne opady deszczu, które w weekend przeszły nad Małopolską, pozostawiły za sobą krajobraz zniszczeń. W wielu miejscach woda naniosła śmieci i muł, zalane zostały domy i samochody. - Nawet z siostrą nie zdążyłyśmy wyjść, tylko wyskakiwałyśmy przez okienko na korytarzu - opowiadała pani Maria z Głogoczyna w Małopolsce. Przez jej miejscowość przeszła fala powodziowa.

- Była woda, która leciała na nas z głównej drogi, bo się skarpy obsunęły - relacjonowała pani Maria, mieszkanka zalanego Głogoczowa. Kobieta musiała razem z siostrą uciekać przez okno domu.

Jak tłumaczy, woda po przelaniu się przez wały już po kilkunastu minutach była w jej domu. - Nawet z siostrą nie zdążyłyśmy wyjść, tylko wyskakiwałyśmy przez okienko na korytarzu. Strażacy nam jakieś krzesła podstawili i uciekałyśmy, bo woda momentalnie się zrobiła taka duża - wyjaśniała pani Maria.

"Płynęła wielka rzeka z góry"

Sytuację w dotkniętym żywiołem Głogoczowie w powiecie myślenickim przedstawiał reporter TVN24 Marcin Kwaśny. - Kilka godzin deszczu, który spadł w ciągu przedostatniej nocy, oznacza długie tygodnie sprzątania. Woda pozostawiła po sobie muł, który jest wszędzie: w domach, na drogach. Z jednej strony woda płynęła rzeką Głogoczówką, ale z drugiej spływała z gór - wyjaśniał reporter. Głogoczówka na co dzień ma kilkadziesiąt centymetrów szerokości, podczas ulewy wystąpiła z brzegów i szeroko się rozlała.

Ucierpiała między innymi szkoła podstawowa, mimo że nie znajduje się ona bezpośrednio przy rzece. - Z tego, co mówią mieszkańcy, tutaj płynęła wielka rzeka z góry i wyrządziła szkody również w tej szkole, podtapiając niższe piętra - relacjonował reporter TVN24.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W TVN24 GO >>>

Szkody w Głogoczowie w MałopolsceŁukasz Gągulski/PAP

Morawiecki: sytuacja będzie się stabilizowała

863 razy interweniowali strażacy w weekend w Małopolsce w związku z nawałnicami, które przeszły przez region. Najbardziej ucierpiał powiat myślenicki. W województwie ewakuowane zostały wszystkie obozy harcerskie.

W związku ze zniszczeniami, które spowodowały nawałnice, w niedzielę do Małopolski przyjechał premier Mateusz Morawiecki. Prezes Rady Ministrów pozostaje w województwie także w poniedziałek. - Najprawdopodobniej, na tyle, ile człowiek może przewidywać warunki pogodowe, sytuacja będzie się stabilizowała, być może nawet poprawiała w Małopolsce - oświadczył premier na spotkaniu z mediami w poniedziałek rano.

Dziękował też samorządowcom, którzy zajęli się dystrybucją pomocy i szacowaniem szkód. - Dzięki temu mam przekonanie, że będziemy w stanie szybko pomóc ludziom w odbudowie ich domów - mówił. Dodał, że spotkał się w poniedziałek rano z małopolskimi samorządowcami. Jak relacjonował, spotkanie dotyczyło kwestii inwestycyjnych związanych między innymi z zabezpieczeniami przeciwpowodziowymi.

- Rząd Prawa i Sprawiedliwości jest gotowy finansowo na realizację różnych projektów - powiedział Morawiecki. 

"Jesteśmy w ciągłej gotowości, spodziewamy się kolejnych wezwań"

- Nasze działania trwały do późnych godzin wieczornych. Na szczęście noc z niedzieli na poniedziałek była już spokojna. Jesteśmy w ciągłej gotowości, spodziewamy się kolejnych wezwań - powiedział w poniedziałek rzecznik prasowy małopolskiej PSP Sebastian Woźniak.

Głogoczów podtopionyŁukasz Gągulski/PAP

Zgodnie z przekazanymi przez niego informacjami w weekend strażacy interweniowali 863 razy, najwięcej w powiecie myślenickim - 280 razy, krakowskim - 148, tarnowskim - 100, wadowickim - 69.

Najwięcej interwencji, bo 362, związanych było z podtopieniami budynków i wiatrołomami (225). 106 interwencji dotyczyło zalanych dróg, 38 uszkodzonych lub zerwanych dachów.

- Nie ma informacji o rannych - powiedział rzecznik.

Działania strażaków, ewakuacje obozów harcerskich

Na terenie powiatu myślenickiego, gdzie ulewy były najintensywniejsze, w wielu miejscach na drogi lokalne i powiatowe woda naniosła muł, rumosz skalny i błoto. W Głogoczowie z zalanych pięciu domów ewakuowano 18 mieszkańców. Także w Głogoczowie została zalana droga krajowa nr 7, czyli popularna zakopianka. Przez trzy godziny trasa w tym miejscu była zupełnie zablokowana. W Krzyszkowicach zostały uszkodzone co najmniej trzy mosty. Zalana została oczyszczalnia ścieków. Mieszkańcy mogą zaopatrywać się w wodę pitną z beczkowozów. W szkole podstawowej w Głogoczowie została zalana kotłownia.

Na terenie powiatu tarnowskiego najwięcej szkód ulewy spowodowały w gminie Lisia Góra - tu uszkodzone zostały dachy na 20 budynkach mieszkalnych i gospodarczych. W miejscowości Pawęzów strażacy dostarczyli agregat, potrzebny do zasilania w prąd, dla chorego w jednym z domów. Poważne szkody burze spowodowały też m.in. w Żabnie, a w Radłowie ewakuowany został zespół szkół.

Niespokojnie było także na terenie powiatu nowosądeckiego, gdzie na skutek intensywnych opadów deszczu, błoto, żwir, ziemia i muł napłynęły z pól, powodując znaczne utrudnienia w przejeździe drogami.

W związku z ostrzeżeniami meteorologicznymi w Małopolsce wszystkie obozy harcerskie ewakuowane zostały w bezpieczne miejsca. - Największy obóz w miejscowości Czarna, ponad 100 harcerzy, ewakuowany został do budynku szkoły podstawowej w Kobylance - relacjonował rzecznik małopolskiej PSP.

W weekendowe działania na terenie Małopolski zaangażowanych było 1250 zastępów PSP i OSP - łącznie prawie 6500 strażaków.

Autor:wini//now

Źródło: TVN24 Kraków / PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24