Jak przekazała prezydentka Kielc Agata Wojda, Sergiej Morgunow wycofał wniosek, by nie psuć relacji. Sprawa przekazania 15 wycofanych z eksploatacji autobusów marki Solaris dla ukraińskiego miasta partnerskiego Winnica stała się zarzewiem ostrego konfliktu w kieleckim samorządzie.
Wojda ostro skrytykowała radnych opozycji, Marcina Stępniewskiego i Macieja Jakubczyka, zarzucając im szerzenie niepełnych informacji i budowanie atmosfery strachu oraz pogardy. Według władz miasta, radni w mediach społecznościowych pominęli kluczowy fakt, że chodzi o pojazdy 17-letnie, które są wycofywane z użytku ze względu na standardy obowiązujące w Polsce i ich wartość rynkowa jest minimalna - prawdopodobnie trafiłyby na sprzedaż na części lub do kasacji.
Radny stawia zarzuty, ale odmawia wizytacji
- Na bazie przy ulicy Ściegiennego znajdowało się dokładnie 39 autobusów. Dwa nie są spalone i dwa nie są rozebrane na części - poinformowała dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego Barbara Damian, odpowiadając na zarzuty radnego Macieja Jakubczyka.
Jakubczyk w internecie wcześniej dopytywał: "Na bazie przy ul Ściegiennego 24 z 40, z moich informacji spaliły się 2 i 2 zostały rozebrane na części. Gdzie jest pozostałe 14 autobusów?", sugerując nieprawidłowości w zarządzaniu miejskim majątkiem. Jakubczyk zakwestionował autentyczność prośby mera Winnicy i odmówił wizytacji bazy przewoźnika, nazywając całą sytuację "szytą grubymi nićmi".
Dyrektor Damian dodała, że szacunkowa wartość każdego z tych autobusów to około 30 tysięcy złotych, a ich stan techniczny wynika z wieloletniego przebiegu, sięgającego nawet 1,4 mln kilometrów.
"Nie stać nas na mniejsze gesty"
Marcin Stępniewski z PiS uznał wycofanie wniosku za sukces presji radnych i mieszkańców, którzy sprzeciwili się przekazywaniu majątku w obliczu trudnych relacji historycznych. - Kielczanie wprost sprzeciwili się przekazywaniu majątku w sytuacji, w której rządzący Ukrainą tak naprawdę jakkolwiek nie szanują tej pomocy - stwierdził przewodniczący klubu radnych PiS w kieleckiej radzie miasta. Przywołał decyzję prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który niedawno nadał jednostce specjalnej wojska imię "Bohaterów UPA" oraz przykład zmiany nazwy ulicy w Winnicy na im. Stefana Bandery.
W obronie inicjatywy stanął przewodniczący klubu radnych KO Michał Piasecki, który oskarżył opozycję o "palenie mostów" i rozpętanie antyukraińskich nastrojów dla doraźnych zysków politycznych.
Prezydent Wojda przypomniała o idei solidarności, zauważając, że Kielce same korzystają z ogromnego wsparcia unijnego na zakup nowoczesnych "elektryków". - Boję się, że nie stać nas po ludzku na mniejsze gesty - podkreśliła. Wskazała na dramatyczną sytuację Winnicy, która boryka się ze skutkami rosyjskich ostrzałów i potrzebuje autobusów jako zabezpieczenia na wypadek blackoutów.