O incydencie z udziałem poselskiego asystenta pisze portal wpolityce.pl, który miał otrzymać zdjęcia mężczyzny wykonane podczas zakrapianej imprezy. Współimprezowicze mieli wykorzystać stan mężczyzny i namalować na jego twarzy męskie przyrodzenie.
- Pokazałem mu to zdjęcie i okazało się to prawdą. Cóż mogę powiedzieć… Stwierdził ze łzami w oczach, że to była zamknięta impreza studencka po konferencji. Było na niej z 15 osób i nie widział tam nikogo z KO. Tak czy owak to nie jest usprawiedliwienie, bo wszędzie trzeba się zachowywać - mówi Gierada w rozmowie z portalem.
W rozmowie z dziennikarzami polityk KO zadeklarował, że zakończył współpracę nie tylko z asystentem, którego dotyczy afera, ale też z pozostałymi 12 członkami asystentury społecznej.
Kolejnych asystentów nie będzie
Zwróciliśmy się do posła z prośbą o komentarz do sprawy. Gierada potwierdził, że współpraca z asystentem, który pełnił tę funkcję przez dokładnie dwa miesiące, "została zakończona niezwłocznie po uzyskaniu informacji o zaistniałej sytuacji".
"Asystenci społeczni wykonują swoje obowiązki w formule wolontariatu i nie są pracownikami biura poselskiego. Jednocześnie, reprezentując posła i urząd, powinni prezentować postawę, która nie budzi wątpliwości i odpowiada standardom, jakich oczekuje się od osób pełniących funkcje publiczne" - podkreślił polityk w korespondencji z naszą redakcją.
Gierada nie komentuje szczegółów sprawy, tłumacząc się szacunkiem do prywatności i prawa do błędów byłego asystenta. "W mojej ocenie nie ma potrzeby publicznego oceniania tej sprawy ponad to, co było konieczne z punktu widzenia odpowiedzialności za sposób reprezentowania biura poselskiego" - napisał.
Potwierdził też, że zakończył współpracę ze wszystkimi asystentami społecznymi, zaznaczając jednocześnie, że nie jest to ocena ich pracy. Pytany o to, czy planuje w przyszłości powołać nowe osoby do tej funkcji, Gierada zaprzeczył.
Przepychanka z taksówkarzem
Zaledwie kilka dni wcześniej pracę stracił Piotr Matan z Koalicji Obywatelskiej. Do sieci trafiło nagranie, na którym widać, jak Matan kłóci się z taksówkarzem i powołuje na swoją funkcję.
Na filmie widać wymianę zdań z taksówkarzem pochodzącym z Ukrainy, która przeradza się w awanturę. Na nagraniu słychać wulgaryzmy, dochodzi także do szarpaniny. Matan miał zwracać się do kierowcy m.in. słowami: "Ty wiesz, kim ja jestem? Zaraz licencję stracisz, więc weź się ogarnij", po czym informuje, że jest pełnomocnikiem wojewody i asystentem posła.
Matan został zawieszony w prawach członka KO, stracił funkcję pełnomocnika wojewody świętokrzyskiego oraz został zawieszony przez Artura Gieradę w funkcji asystenta społecznego. "Sprawa wymaga wyjaśnienia, dlatego dalsze decyzje zostaną podjęte po zapoznaniu się ze wszystkimi okolicznościami" - przekazał wówczas poseł.