Rzecznik kieleckiej prokuratury okręgowej Daniel Prokopowicz poinformował w czwartek, że grupa miała działać od 2024 roku. Według ustaleń podejrzani zajmowali się nielegalnym wprowadzaniem do obrotu leków zawierających substancje psychotropowe. W procederze brało udział 17 osób. Byli to między innymi dwaj lekarze rodzinni i pielęgniarz.
Dwa miliony tabletek
Dystrybucja leków oraz e-recept odbywała się przy użyciu zaawansowanych metod szyfrowania urządzeń, co miało znacząco utrudnić wykrycie sprawców. Z ustaleń śledczych wynika, że zatrzymani lekarze oraz pielęgniarz wystawiali recepty na rzecz członków grupy, pełniących rolę pacjentów. Następnie produkty lecznicze były dystrybuowane poza siecią aptek. W ten sposób podejrzani wprowadzili do obrotu nie mniej niż dwa miliony tabletek.
Policjanci przeszukali 20 lokalizacji na terenie siedmiu województw, m.in.: świętokrzyskiego, mazowieckiego, pomorskiego i małopolskiego. Podczas akcji służby zabezpieczyły marihuanę, substancję MDMA oraz blisko osiem tysięcy tabletek z lekami.
Prokurator przedstawił podejrzanym 51 zarzutów. Dotyczą one udziału w grupie przestępczej oraz handlu znacznymi ilościami środków odurzających. Podejrzani odpowiedzą także za ich posiadanie i udzielanie innym osobom. Dwa zarzuty dotyczą narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Śledczy powiązali działania grupy z nieumyślnym spowodowaniem śmierci jednej osoby.
Do 18 lat więzienia
Sąd Rejonowy w Kielcach przychylił się do wniosku o tymczasowe aresztowanie 14 podejrzanych. Wobec pozostałych trzech osób zastosowano dozór policji oraz poręczenia majątkowe. Mają one również zakaz kontaktowania się ze współpodejrzanymi i zakaz opuszczania kraju.
Służby zabezpieczyły mienie o wartości ponad trzech milionów złotych. W skład zabezpieczonego majątku wchodzą również kryptowaluty. Dodatkowo na rachunkach bankowych podejrzanych zablokowano kwotę przekraczającą cztery miliony złotych.
Za zarzucane czyny grożą kary pozbawienia wolności do 18 lat.
Opracowanie Bartłomiej Plewnia /tok
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock