TVN24 | Katowice

Polowania na nosorożce, handel rogami i były starosta. Prokuratura: wyjazdy były sponsorowane, skusili się

TVN24 | Katowice

Autor:
mag//rzw
Źródło:
TVN24 Katowice
Handel rogami nosorożców. Ten kraj dał zielone światłoTVN24 BiS
wideo 2/2
TVN24 BiSHandel rogami nosorożców. Ten kraj dał zielone światło

O nielegalny obrót rogami nosorożca białego prokuratura w Opolu oskarżyła 10 osób, a wobec kolejnych 23 skierowała do sądu w Rybniku wnioski o skazanie bez procesu lub warunkowe umorzenie. Wśród tych ostatnich jest Wojciech P., były starosta, a obecnie przewodniczący rady powiatu myszkowskiego, równocześnie naczelny lekarz w tym powiecie. - Był raz na polowaniu w RPA, przyznał się do tego - mówi prokurator.

Według ustaleń śledztwa, prowadzonego przez policję w Opolu pod nadzorem tamtejszej prokuratury okręgowej, mniej więcej od 2009 roku wśród polskich myśliwych popularne stały się wyjazdy do Republiki Południowej Afryki. Celem tych wypadów było polowanie na nosorożca białego.

Koszt udziału w takiej imprezie to 40-60 tysięcy dolarów. Ale polscy myśliwi za to nie płacili. - Wyjazdy były sponsorowane. W zamian uczestnicy mieli przywieźć rogi nosorożca - wyjaśnia Stanisław Bar, rzecznik opolskiej prokuratury. - Dla nich to była atrakcja, polowanie w egzotycznym kraju. Dlatego się skusili - dodaje.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W TVN24 GO

Bar zauważa, że wykonawcy zlecenia to były "osoby z ustabilizowaną sytuacją życiową", które prócz pracy zawodowej mogły się wykazać "działalnością społeczną". Menedżerowie firm, lekarze, filantropii. Jednym z nich był Wojciech P., naczelny lekarz publicznego zespołu opieki zdrowotnej w Myszkowie w województwie śląskim, przewodniczący rady powiatu myszkowskiego, były starosta tego powiatu.

Legalne były polowania w RPA i wwóz ich do Polski, ale nie obrót rogami

Jak podkreśla prokuratura, polowania na nosorożce w RPA odbywały się legalne. Tak samo wwożenie rogów tych zwierząt do Polski. - Ale zakazany jest obrót rogami nosorożca. Nawet jeśli przekazywane jest za darmo, na prezent - tłumaczy Stanisław Bar.

Według ustaleń śledztwa myśliwi oddawali trofea polskim organizatorom polowań. Były to osoby, które zawodowo parały się organizacją polowań zagranicznych oraz preparowaniem trofeów myśliwskich. Rogi trafiały w ręce przebywających legalnie w Polsce obywateli Wietnamu, których prokuratura nazywa "ostatnim ogniwem przestępstwa". Ich rolą miało być dostarczanie rogów na dalekowschodni czarny rynek, do Wietnamu i Chin. Nie ustalono, co się dalej działo z trofeami. Wiadomo, że kilogram rogów nosorożca kosztuje tam od 30 do 40 tysięcy dolarów, przy czym jeden taki róg waży od 8 do 12 kilogramów.

Akt oskarżenia wobec 10 osób

W procederze brały udział 33 osoby. Według ustaleń śledztwa miały 38 razy dokonać nielegalnego obrotu rogami nosorożca. Podejrzanym zarzucono popełnienie przestępstwa z artykułu 128 pkt 2 lit. d ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 roku o ochronie przyrody, które polega na naruszeniu przepisów prawa Unii Europejskiej dotyczących ochrony gatunków dziko żyjących zwierząt i roślin w zakresie regulacji obrotu nimi poprzez nabywanie, przewożenie w celu zbycia i zbywanie okazów określonych gatunków. Przestępstwo to zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Aktem oskarżenia objęto 10 osób, w tym trzech Wietnamczyków. Wobec pozostałych postępowanie zakończyło się wnioskami do sądu - albo o skazanie bez przeprowadzania rozprawy i orzeczenie kary uzgodnionej z oskarżonymi, albo o warunkowe umorzenie postępowania. - Z uwagi na przyznanie się do sprawstwa, opisanie okoliczności przestępstw, niekaralność i niską szkodliwość społeczną czynu - wyjaśnia Stanisław Bar.

Nieprawda w oświadczeniach majątkowych i fikcyjne wizyty w przychodni

Wśród osób, które mogą mieć umorzone postępowanie jest Wojciech P.

Jak mówi Bar, lekarz z Myszkowa i samorządowiec przyznał się do udziału w procederze. - Był na polowaniu w RPA i przywiózł do Polski rogi nosorożca raz, w styczniu 2014 roku - mówi rzecznik prokuratury.

P. był wtedy starostą myszkowskim. Funkcję tę pełnił od lipca 2011 roku do listopada 2014. Pod lupą prokuratury okręgowej w Częstochowie znalazł się za inne sprawy. Miał podawać nieprawdę w oświadczeniach majątkowych. - Chodziło o oświadczenia za 2011, 2012 i 2013 rok - precyzuje Piotr Wróblewski, rzecznik prokuratury okręgowej w Częstochowie. Według śledztwa P. pisał w oświadczeniach, że nie prowadzi działalności gospodarczej. W rzeczywistości, jak mówi Wróblewski, "nie wyrejestrował praktyki lekarskiej", którą jako osoba pełniąca funkcję publiczną powinien zawiesić.

W tym samym czasie, w latach 2011 - 2013, P. jako lekarz zatrudniony w przychodni miał poświadczać nieprawdę w historiach chorób pacjentów. - Wpisywał wizyty, które nie miały miejsca. Za te świadczenia, które w rzeczywistości nie były udzielone, przychodnia uzyskiwała refundację z Narodowego Funduszu Zdrowia. Ujawniono ponad 60 takich wizyt - mówi Wróblewski.

Oba śledztwa skończyły się aktem oskarżenia. Sprawa dotycząca oświadczeń majątkowych w 2018 roku została warunkowo umorzona w Sądzie Rejonowym w Myszkowie. Po apelacji prokuratury wyrok podtrzymał Sąd Okręgowy w Częstochowie. P. musiał zapłacić 12 tysięcy złotych na fundusz sprawiedliwości, ale nadal ma status osoby niekaranej.

Proces dotyczący fałszywych wizyt rozpoczął się w Sądzie Rejonowym w Myszkowie w listopadzie 2019 roku i nadal się toczy.

Będzie musiał zapłacić 25 tysięcy złotych

O tym, czy Wojciech P. będzie miał proces za nielegalny obrót rogami nosorożca, czy też sprawa zakończy się warunkowym umorzeniem, zdecyduje sąd w Rybniku. W tym samym sądzie toczyć się będzie także sprawa 10 oskarżonych za to przestępstwo, ponieważ jeden jeden z organizatorów polowań w RPA pochodzi z tego miasta.

Jeśli sprawa P. zakończy się dla niego pomyślnie, to znaczy warunkowym umorzeniem, będzie musiał zapłacić 25 tysięcy złotych na fundusz sprawiedliwości. Nie jest to najwyższa kwota, która pojawiła się we wnioskach o warunkowe umorzenie. Inne sięgają 40 tysięcy złotych.

Próbowaliśmy skontaktować się z Wojciechem P. poprzez starostwo powiatowe w Myszkowie. - Przewodniczący rady nie chce rozmawiać - usłyszeliśmy w sekretariacie rady.

Autor:mag//rzw

Źródło: TVN24 Katowice

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock