Nastolatka zmarła w środę około godziny 5.30. Informację o śmierci 17-latki potwierdził nam Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. To jedna z trzech pasażerek, która 30 grudnia 2025 roku jechała autem, które prowadził 18-latek bez prawa jazdy. Stan 17-latki od początku był określany jako ciężki.
Jak przekazał na początku stycznia tego roku Ozimek, prokuratura postawiła 18-letniemu kierującemu Antoniemu O. zarzut spowodowania wypadku drogowego na skutek niezachowania zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Badania wykluczyły, że był pod wpływem środków odurzających.
Jechały z nim trzy nastolatki
Do wypadku doszło 30 grudnia około godziny 20.40 w Częstochowie na ulicy Lourdyjskiej. W okolicy stacji paliw osobowy volkswagen wypadł z drogi i wjechał pod rury ciepłownicze, które zmiażdżyły dach.
- Okazało się, że cztery osoby są zakleszczone w pojeździe - mówił nam starszy kapitan Rafał Czerwiński z Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie.
By wydostać poszkodowanych, strażacy musieli użyć dźwigu i wyciąć w samochodzie dach. Wszyscy - 18-letni kierowca i trzy dziewczyny w wieku 15, 16 i 17 lat - trafili do szpitala.
Antoniemu O. grozi do ośmiu lat więzienia
Policjanci zauważyli samochód tuż przed wypadkiem. Volkswagen zjeżdżał z ronda i nie włączył kierunkowskazu. Funkcjonariusze postanowili go wtedy skontrolować, ale kierowca, mimo wezwania, nie zatrzymał się. Antoni O. miał wyłączyć światła i pojechać w kierunku ulicy Lourdyjskiej. Tam zjechał z jezdni i uderzył w rury ciepłownicze. Policjanci dogonili go, gdy już tkwił pod rurami.
- Kierowca ma 18 lat. Nie ma prawa jazdy. Auto wziął z wypożyczalni - mówiła nam wtedy podkomisarz Barbara Poznańska, rzeczniczka policji w Częstochowie.
18-letni sprawca wypadku został już przesłuchany. Przyznał się do zarzucanych mu czynów, zaprzecza jednak, że wyłączył światła w trakcie ucieczki.
Antoniemu O. grozi do ośmiu lat więzienia.
Autorka/Autor: MAK/ tam
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24