Włoska dyskoteka zabija jak kokaina

 
Disco-błysko zabija?
Źródło: sxc.hu
Każda dyskoteka powinna kończyć się wolnym tańcem, bo "muzyka techno i światła dyskotekowe mają takie samo działanie jak kokaina i dlatego należy je bezwzględnie ograniczyć". Tak przynajmniej uznali Włosi.

Podsekretarz stanu we włoskim Urzędzie Rady Ministrów Carlo Giovanardi, odpowiedzialny m.in. za przeciwdziałanie alkoholizmowi i narkomanii powiedział, że na co najmniej godzinę przed zamknięciem dyskotek należy wygasić w nich ostre światła i puszczać łagodną muzykę.

Wyjaśnił, że porównał działanie techno i lamp dyskotekowych do efektów działania kokainy, korzystając z wyników nieznanych we Włoszech amerykańskich badań.

Niepsychodeliczny pokój dekompresyjny

Giovanardi, cytowany w niedzielę przez "Corriere della Sera" poinformował, że wkrótce przedstawi projekt ustawy, która nakazywać będzie obniżenie poziomu muzyki i "psychodelicznych" świateł pod koniec zabaw w dyskotekach, by ich uczestnicy mogli dojść do siebie, zanim wsiądą

liczba amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli w czasie czterech lat wojny w Iraku, jest równa liczbie zabitych w wypadkach drogowych we Włoszech w weekendy w ciągu czterech lat włoski urzędnik, przeciwnik dyskotek

Trzeba położyć kres masakrom na drogach w nocy z soboty na niedzielę - uważa Giovanardi. W ten sposób odniósł się do tragicznej statystyki weekendowych wypadków we Włoszech, w których giną młodzi ludzie, wracający z dyskotek.

Każdy weekend jak wojna w Iraku

Giovanardi powiedział również, że "liczba amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli w czasie czterech lat wojny w Iraku, jest równa liczbie zabitych w wypadkach drogowych we Włoszech w weekendy w ciągu czterech lat".

To aż 2500 osób - przypomniał. Według statystyk, średni wiek ofiar masakr sobotniej nocy, jak określa się to zjawisko, to 20-22 lata. - Ale nawet to nie wystarczyło, by przekonać do wcześniejszego zamykania lokali czy też zaprzestania sprzedaży alkoholu o pewnej porze - stwierdził urzędnik.

Drżyjcie włoscy fani dyskotek.

Źródło: PAP

Czytaj także: