TVN24 | Ciekawostki

"Wydawało mi się, że ludzie widzieli już wszystko". Sędzia o "adwokocie", który zawojował internet

TVN24 | Ciekawostki

Aktualizacja:
Autor:
mart,ft\mtom
Źródło:
The Guardian, Reuters

W dobie powszechniej komunikacji przez internet to mogło przytrafić się każdemu. Wystarczy włączony filtr sprawiający, że wyglądamy jak kot. Zdarzyło się to pewnemu prawnikowi z Teksasu, który wyraźnie zdeprymowany sytuacją tłumaczył z całą powagą sędziemu, że jednak nie jest kotem.

- Sadzę, że masz włączony filtr w ustawieniach wideo - powiedział sędzia Roy Ferguson z 394. okręgu sądowego w Teksasie.

- Czy mnie słychać, sędzio? - przerwał mu prawnik Rod Ponton.

- Słyszę cię. Myślę, że to filtr… - próbował pomóc sędzia.

- Tak - stwierdził Ponton o kociej twarzy. - I nie wiem, jak to usunąć. Mam tutaj swoją asystentkę, ona próbuje, ale jestem gotowy do działania… Jestem tutaj na żywo. Nie jestem kotem - dodał przekonująco "adwokot".

- Widzę to - odparł spokojnie sędzia Ferguson.

Nagranie od razu podbiło internet, dzięki uprzejmości sędziego Fergusona, który starał się wykorzystać przykład omylności Pontona jako moment, z którego można wyciągnąć lekcję. Napisał na Twitterze: "Jeśli dziecko korzystało z Twojego komputera, to, zanim dołączysz do wirtualnego przesłuchania, sprawdź 'opcje wideo', aby upewnić się, że filtry są wyłączone".

"Te zabawne chwile są efektem ubocznym zaangażowania prawników w zapewnienie, że wymiar sprawiedliwości będzie nadal funkcjonował w tych trudnych czasach. Wszyscy zaangażowani podchodzili do tego z godnością, a prawnik z filtrem okazał niesamowitą grację. Pełen profesjonalizm!" - dodał sędzia Ferguson.

"Mam nadzieję, że każdy może się trochę pośmiać z mojej dzisiejszej wpadki"

Ponton rozmawiał o zabawnej sytuacji z agencją Reutera: - Jestem prokuratorem okręgowym czwartego co do wielkości hrabstwa w Teksasie, więc dużego. Przyjechałem do innego miasta – Presidio. Zalogowałem się do komputera mojej sekretarki i pojawiłem się na przesłuchaniu o godzinie 11 przez Zoom.

- Pojawiły się twarze wszystkich z wyjątkiem mojej. Moja była kotem. I pomyślałem: "o cholera, co to jest?". Jestem biegły w obsłudze komputera, ale nie jestem technikiem. Nie wiedziałem, jak zdjąć filtr. Tak naprawdę nawet nie wiedziałem, co to jest filtr Zoom - powiedział. Dodał, że jego sekretarka ma dzieci i podejrzewa, że dziecko mogło ustawić filtr. - Mam nadzieję, że każdy może się trochę pośmiać z mojej dzisiejszej wpadki - powiedział Ponton.

- Jestem staroświeckim prawnikiem i lubię występować w sądzie z ludźmi i świadkami na żywo, i tego typu rzeczy. Więc wiele się nauczyliśmy. I mam nadzieję, że podczas następnej rozmowy będę trzymał koty z daleka - żartował.

"Zakładam togę, więc nie jestem Royem z Twittera, ale sędzią Fergusonem"

Sędzia Roy Ferguson, który prowadził wtorkową rozprawę, powiedział, że starał się zachować profesjonalizm w obliczu wpadki jednego z prawników, jednak "uśmiechnął się", gdy tylko posiedzenie się skończyło. – Każda z tych spraw jest prawdziwym wydarzeniem sądowym. (…) Zakładam togę, więc nie jestem Royem z Twittera, ale sędzią Fergusonem. Chcę zachować godność urzędu – mówił sędzia, który na co dzień aktywnie udziela się w mediach społecznościowych.

Ferguson podkreślił, że sprawy, którymi się zajmuje dotyczą często poważnych kwestii. – Nie chcę żeby osoby, które się z nimi zgłaszają, myślały, że traktuję je niepoważnie. Z całą pewnością nie chciałbym też drwić z prawnika, któremu zapłacili ciężkie pieniądze, licząc, że wygra ich sprawę – powiedział. Sędzia dodał, że "pamiętając o tym jak poważna jest to dla ludzi, którzy są stroną procesu, łatwo jest zachować profesjonalizm".  

- Jeżeli przejrzycie mojego Twittera, wszystko co na nim robię, to daję wskazówki na temat tego jak używać Zooma i staram się by były one zabawne. Jeżeli coś śmiesznego stanie się w trakcie posiedzenia, udostępniam to i mówię, jak uniknąć zrobienia tego samego – mówił Ferguson.

Zwrócił uwagę, że do tej pory żadne z udostępnianych przez niego materiałów nie osiągnął tak dużej popularności. – Nie spodziewałem się więc, że tym razem będzie inaczej. (...) W teksańskich sądach odbyło się milion wirtualnych rozpraw. Wydawało mi się, że ludzie widzieli już wszystko, ale najwyraźniej ten konkretny przypadek był dla widowni czymś ponad – powiedział sędzia.

Autor:mart,ft\mtom

Źródło: The Guardian, Reuters

Pozostałe wiadomości