Słońce, plaże, palmy... Wakacje w ciepłych krajach nie smakowałyby jednak aż tak wspaniale, gdyby nie desery lodowe. Latem do lodziarni ustawiają się wielkie kolejki. A w jednej z nich na Hawajach przechodnie mogli spotkać prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Barack Obama cierpliwie czekał żeby złożyć zamówienie. Z przygotowaną listą, w końcu przyszła jego kolej. Ku uciesze córek - Malii i Sashy - zamówił wielkie lody.
"Snow-bama" dla Obamy
Prezydent USA słynie ze swojego uwielbienia dla lodowych deserów. Gdziekolwiek nie wybiera się z córkami, zawsze wizyta kończy się na lodach. Obama zawsze bierze też te same smaki. Nie dziwne więc, że cukiernicy "podłapali temat" i stworzyli specjalny prezydencki smak.
- Jakie lody pan zamówił? - pytali dziennikarze Obamę po wyjściu z lodziarni. - Te co zawsze. Cytrynowe, wiśniowe i passiflory z gujawą - odpowiedział prezydent. - Czyli deser "Snow-bama"? - Tak, "Snow-bama" - odpowiedział ze śmiechem Obama.
Do USA Obama wróci na początku przyszłego tygodnia.
Źródło: tvn24.pl, APTN