ROZMOWA PIASECKIEGO

"To nowa historia o ośmiorniczkach". Żukowska o sprawie radnego lekarza

pap_20241121_0IQ (1)
Żukowska o sprawie radnego lekarza: obawiam się, że to jest taka nowa historia o ośmiorniczkach
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Tomasz Gzell/PAP
Obawiam się, że to jest nowa historia o ośmiorniczkach, że będzie bardzo mocno rezonować - powiedziała szefowa klubu Lewicy Anna Maria Żukowska w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24. Komentowała sprawę radnego KO, który jako lekarz rezydent zarobił w zeszłym roku 1,6 miliona złotych.

Temat zarobków lekarzy rozgrzał emocje po tym, jak media, w tym tvn24.pl, opisały przypadek radnego KO Dawida Kacprzyka, który jako lekarz w trakcie specjalizacji w 2025 roku zarobił 1,6 miliona złotych. Kacprzyk złożył w tym tygodniu rezygnację z członkostwa w partii.

Sprawę Kacprzyka i szerzej zarobków lekarzy w Polsce komentowała w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 Anna Maria Żukowska.

Jak zwróciła uwagę, przypadek ten nie jest odosobniony. - Mieliśmy sytuację też związaną z senatorem Lenzem. Tych sytuacji ujawnianych jest coraz więcej.  Dzisiaj też jest kolejny artykuł dotyczący Szpitala Południowego i tego, w jaki sposób politycy Koalicji Obywatelskiej z niego korzystają, na takich, powiedzmy, preferencyjnych zasadach - wskazała.

Przyznała, że kontrowersje związane z wykorzystywanie systemu zdrowia przez władze trafiają w Polsce na podatny grunt. - Ja się obawiam, że ta historia to jest nowa historia o ośmiorniczkach. Że ona będzie bardzo mocno rezonować. Oburzenie społeczne jest naprawdę duże, to widać, to się wylewa - oceniła Żukowska.

Chodzi o wątek z tzw. afery taśmowej z 2015 roku. Na zarejestrowanych przez podsłuchy nagraniach słychać między innymi, że czołowi politycy PO - Jacek Rostowski i Radosław Sikorski - jedli podczas obiadu ośmiorniczki, płacąc za nie służbowymi kartami. W narracji ówczesnej opozycji stały się one symbolem alienacji politycznych elit i nierówności społecznych. 

"Powinna być granica ilości pracy"

W ocenie Żukowskiej w dyskusji o pensjach lekarzy ważną rolę odgrywa też ich podejście do pacjentów. - Bo gdyby pewnie w większości lekarze poświęcali dużo czasu i wnikliwie wysłuchiwali swoich pacjentów, to pewnie też byłby inny sentyment w stosunku do nich - powiedziała Żukowska.

Odnosząc się do kwestii zarobków lekarzy, szefowa Lewicy zwróciła uwagę, że nie jest to tylko kwestia stawek godzinowych. Chodzi tu również o czas, który lekarz musi spędzić w pracy, aby dane zarobki osiągnąć.  - Powinny być wprowadzone, moim zdaniem, górne stawki godzinowe.  I też limity tego, ile można miesięcznie, że tak powiem, natrzaskać tych godzin - podkreśliła Żukowska.

- Powinna być granica ilości pracy - zaznaczyła. - To jest absolutnie niemożliwe, żeby człowiek pracował 96 godzin ciurkiem i po prostu to przeżył. To jest biologicznie niemożliwe, przy takiej deprywacji snu po prostu to jest praktycznie zgon - mówiła Żukowska.

Rola samych lekarzy

Ponadto, według Żukowskiej, problemy w służbie zdrowia w pewnym stopniu powodują sami lekarze, wpływając na limity przyjęć na studia. - Z jednej strony słyszymy, że lekarzy jest za mało i dlatego tak ofiarnie muszą po te kilkadziesiąt godzin pracować. A z drugiej strony te limity są blokowane. Limity ustanawia Ministerstwo Zdrowia, ale oczywiście jest tam bardzo silna presja, żeby nie powiedzieć lobby środowiska lekarskiego, żeby na niektóre specjalizacje nie tworzyć bardzo dużych limitów, po to, żeby ograniczyć dostęp do tego zawodu - oceniła szefowa Lewicy.

- To jest tak naprawdę kartelizacja zawodu lekarzy, którzy są w stanie szantażować całe szpitale w Polsce - powiedziała. - Po prostu tworzą grupy negocjacyjne co do swoich zarobków, "nie dacie nam podwyżki, to my odchodzimy". 20 osób, cały zespół odchodzi, radźcie sobie sami. I tak kolędują po wszystkich szpitalach okolicznych, bo to często jest w ramach województwa, nawet kilku - komentowała Żukowska.

OGLĄDAJ: Lekarz-radny zarobił 1,6 miliona złotych w rok. "To nowa historia o ośmiorniczkach"
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24, PAP
Czytaj także: