Stanowisko państw Zatoki komplikuje działania mediatorów, którzy próbują doprowadzić do wznowienia negocjacji. Katar zabiega o zorganizowanie już w przyszłym tygodniu kolejnej rundy rozmów w Omanie. Ich celem miałoby być ponowne otwarcie cieśniny Ormuz oraz rozpoczęcie procesu wygaszania wojny między USA a Iranem. Prezydent Donald Trump ocenił we wtorek, że obie strony mogą wkrótce ponownie spotkać się przy stole negocjacyjnym.
Według osób zaznajomionych z rozmowami saudyjski następca tronu Mohammed bin Salman przekazał amerykańskim urzędnikom, że blokada cieśniny powinna zostać utrzymana do czasu, aż Iran zostanie zmuszony do podpisania nowego porozumienia. Oznacza to wyraźne zaostrzenie stanowiska Rijadu. Jeszcze latem Arabia Saudyjska i inne państwa arabskie naciskały na rozpoczęcie negocjacji i dopuszczały możliwość uznania ograniczonych wpływów Iranu w cieśninie Ormuz.
Podobne podejście prezentują obecnie Zjednoczone Emiraty Arabskie. Władze w Abu Zabi obniżyły oczekiwania wobec rozmów, wskazując, że ponowna eskalacja przemocy oraz ataki na żeglugę świadczą o braku rzeczywistej gotowości Teheranu do powrotu na drogę dyplomacji. Ich zdaniem państwa regionu nie mogą zaakceptować sytuacji, w której Iran uzyskałby trwałą kontrolę nad jednym z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie.
W środę, jak informowały agencje, pod eskortą amerykańskiej floty przez cieśninę miało przepłynąć nawet 60 tankowców, przewożąc w sumie 22 mln baryłek ropy. Najwięcej od początku lipca. Przed wybuchem wojny przez ten szlak transportowano średnio ok. 13 mln baryłek ropy na dobę. Wysłanie okrętów do eskortowania tankowców w czwartek zapowiedziała Francja.
Irańska propozycja porozumienia
Mimo sprzeciwu państw Zatoki Perskiej Iran przedstawił własną propozycję wyjścia z kryzysu. Minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi zadeklarował, że Teheran może ponownie otworzyć cieśninę Ormuz i wznowić rozmowy nuklearne ze Stanami Zjednoczonymi w ciągu siedmiu dni, jeśli administracja Trumpa zaakceptuje irańskie warunki.
- Jeśli zostaną spełnione określone warunki, cieśnina Ormuz zostanie otwarta po upływie siedmiu dni, a rozmowy zostaną wznowione - powiedział Aragczi na marginesie sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, cytowany przez CNBC.
Szef irańskiej dyplomacji podkreślił, że oczekiwania Teheranu nie wykraczają poza postanowienia memorandum z Islamabadu. Dokument ten odnosił się do czerwcowego porozumienia o zawieszeniu broni między USA a Iranem, które upadło na początku lipca. Administracja Trumpa wcześniej zapowiadała jednak, że nie zamierza już wracać do warunków tamtej umowy.
USA liczą na pomoc Chin
Kwestia Iranu była również jednym z tematów amerykańsko-chińskiego szczytu w Waszyngtonie. Przebywający z trzydniową wizytą państwową w USA prezydent Chin Xi Jinping rozmawiał z Trumpem między innymi o handlu, sztucznej inteligencji, Tajwanie oraz wojnie z Iranem. Amerykański prezydent liczy na pomoc Pekinu w wywieraniu presji na Teheran.
Choć na marginesie Zgromadzenia Ogólnego ONZ wznowiono pośrednie kontakty amerykańsko-irańskie, szybki przełom pozostaje mało prawdopodobny. Główną przeszkodą nie jest już wyłącznie spór między Waszyngtonem a Teheranem, lecz także zdecydowany sprzeciw Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Państwa Zatoki obawiają się, że zbyt szybkie porozumienie mogłoby utrwalić wpływy Iranu w cieśninie Ormuz i zagrozić bezpieczeństwu całego regionu.