Maciej Samcik, dziennikarz ekonomiczny, w rozmowie w programie "Tak jest" na antenie TVN24 mówił o sytuacji związanej z giełdą kryptowalut Zondacrypto.
Pytany o skalę strat, które według wstępnych szacunków wynoszą około 350 milionów złotych, przyznał, że "może to być dwa, trzy razy więcej, niż to dzisiaj wiemy". Dodał, że sytuacja jest szczególnie przykra, bo - jak zauważył - wielu klientów traktowało giełdę kryptowalut jak bank i nie spodziewało się, że mogą stracić pieniądze.
Wątpliwości wokół kapitału
Dziennikarz zwrócił uwagę, że rynek kryptowalut pozostaje w dużej mierze nieregulowany i obarczony znacznie większym ryzykiem niż tradycyjny sektor finansowy. - Jeśli jest się na rynku kryptowalut, to ryzyko, że się straci pieniądze, że ktoś je ukradnie, że one znikną, jest dużo większe niż w każdym innym przypadku - mówił.
Jednocześnie podkreślił, że trudno mieć pretensje do państwa o brak nadzoru, ponieważ kryptowaluty zostały stworzone jako "antypaństwowa klasa aktywów", a ich użytkownicy często właśnie unikają ingerencji organów państwowych.
Alternatywa, ale z ryzykiem
Samcik zaznaczył, że inwestowanie w kryptowaluty nie musi oznaczać chęci ukrywania czegokolwiek. - To po prostu alternatywna klasa aktywów, taka, w której trzyma się pieniądze, jeśli chce się, by transakcje były prywatne, jeśli nie ma się pełnego zaufania do oficjalnego pieniądza - wyjaśnił.
Dodał jednak, że inwestorzy powinni być świadomi ryzyka i zasad rynku. - Wszystko jest dla ludzi, nawet kryptowaluty - tylko po pierwsze, trzeba wiedzieć, z jaką to się zmiennością i ryzykiem wiąże. No i mieć świadomość, że w takich miejscach jak giełda kryptowalut nie wolno trzymać pieniędzy, bo giełda służy do zawierania transakcji - podkreślił.
Afera Zondacrypto
O tym, że giełda kryptowalut Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków - podali dziennikarze. Prezes Zondacrypto Przemysław Kral w oświadczeniu zapewniał wówczas, że Zondacrypto jest stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem, a analiza money.pl jest "błędna, nieprawdziwa i krzywdząca".
Śledztwo w sprawie możliwego oszustwa wobec klientów giełdy kryptowalut Zondacrypto wszczęła Prokuratura Regionalna w Katowicach. Według śledczych łączna wysokość szkód wynosi obecnie nie mniej niż 350 mln zł. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przekazał, że otrzymał ponad 200 sygnałów związanych z Zondacrypto.
W piątek Sejm po raz drugi nie odrzucił weta prezydenta do ustawy o rynku kryptoaktywów, która miała na celu umożliwienie Komisji Nadzoru Finansowego sprawowania nadzoru nad tym rynkiem. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański przekazał w poniedziałek, że w resorcie trwają prace nad rozwiązaniami, które mogłyby doprowadzić do przyjęcia ustawy o rynku kryptoaktywów.
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock